Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Msza św. za śp. ks. Edwarda Gorczatego (1949–2019), Katowice, 7 grudnia 2019 roku

1. Bracia i Siostry! Dobrze pamiętam czas misyjnego ożywienia, by nie powiedzieć fermentu wśród alumnów Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Był to okres tuż po II Soborze Watykańskim, który w dekrecie o misyjnej działalności Kościoła Ad gentes opisał naturę Kościoła: pielgrzymujący Kościół z natury swojej jest misyjny, ponieważ bierze początek z misji Syna i misji Ducha Świętego, zgodnie z zamysłem Boga Ojca (por. nr 2).
Teologiczna perspektywa misyjnej natury Kościoła znalazła potem (1983) swoje prawne odzwierciedlenie w normach KPK. Kanony od 781 do 792 mówią o odpowiedzialności biskupów za działalność misyjną Kościoła, przede wszystkim w tym, co dotyczy formacji i współpracy misyjnej. Bo współodpowiedzialność za misje – wyrażająca się współpracą misyjną – jest prawem i obowiązkiem poszczególnych wiernych i całych wspólnot kościelnych. Wszyscy ochrzczeni są w jakiś sposób posłani ad gentes. Prawda ta wybrzmiała w orędziu papieża Franciszka w tegoroczną dzień misyjny, który powiedział sobie i nam: zawsze jestem misją; zawsze jesteś misją!
Wracając do wspomnień z lat siedemdziesiątych i przeżywanych wtedy wydarzeń, pamiętam dość częstą obecność misjonarzy w seminarium, również biskupów – m.in. arcybiskupa, a potem kardynała Adama Kozłowieckiego. W maju 1969 roku na własną prośbę został zwolniony z obowiązków arcybiskupa Lusaki i umożliwił w ten sposób nominację zambijskiego księdza Emmanuela Milingo, z którym odwiedził nasze seminarium. Potem spotkał się z nami także biskup z Kamerunu – Pierre Celestin N’kou, biskup diecezji Sangmelima w Kamerunie (hasło biskupie: „Amen. Alleluja”).
To między innymi oni, goszcząc w naszym seminarium, zapraszali do pracy w swoich diecezjach w Afryce. Nie tylko wtedy – jeszcze i dzisiaj z perspektywy krajów misyjnych Polska, Kościół w Polsce jawi się jako niewyczerpalny rezerwuar powołań i duchownych. Na odzew nie trzeba było długo czekać… Na wyjazd do Zambii zgłosiło się natychmiast czterech alumnów, do Kamerunu dwóch – postąpili ewangelicznie: „zostawili wszystko”.
W takim właśnie klimacie wybuchło jak wulkan misyjne powołanie kleryka Edwarda Gorczatego, o którym w opinii z kleryckich wakacji 1971 roku ówczesny proboszcz parafii Dziećkowice, skąd Gorczaty pochodził, śp. ks. Franciszek Strzódka napisał z małym wyrzutem: „Ciągle myśli o wyjeździe na misje i w tym kierunku idą też jego zainteresowania. Czyta o Afryce, gdyż chciałby być wszechstronne obeznany w terenie, na którym przyjdzie mu kiedyś pracować”. I parę linijek dalej: „Myśl o wyjeździe na misje nie jest u niego nowa, ale za to trwalsza niż była kiedyś u nas, gdyż przy jego stałości w dążeniu do celu na pewno zamierzony cel osiągnie”.
Prorocze słowa proboszcza miały się wkrótce spełnić, gdyż po wizycie arcybiskupa Millingo w naszym seminarium w Krakowie wszystko potoczyło się błyskawicznie. W roku 1973 święcenia prezbiteratu odbyły się 15 kwietnia, a ówczesny biskup Herbert Bednorz – właśnie z uwagi na czterech, którzy usilnie prosili o posłanie na misje – ustalił kolejną datę święceń prezbiteratu na 29 czerwca 1973 roku, aby jak najszybciej mogli wyjechać.
Ich gorliwość misyjna była ich największym kapitałem, bo przecież brakowało im duszpasterskiego doświadczenia, ugruntowania w kapłaństwie i znajomości języka, dlatego droga do Zambii wiodła przez Anglię. Trzeba jeszcze przypomnieć – dziś dla nas niewyobrażalne – trudności komunikacyjne: brakowało łączności telefonicznej, poczta szła do Afryki miesiącami, komunikacja lotnicza nie była rozwinięta, nie działały banki, a polski złoty był właściwie bez żadnej wartości w relacji do innych walut. Opisuję tę sytuację, byśmy sobie uświadomili, jak odważna była decyzja o wyjeździe na misje, a potem jej heroiczne realizowanie z pasterską miłością w obcym językowo i kulturowo świecie.

2. Drogi księże Edwardzie, o twojej pracy w Zambii (1973–1975), a potem w Tanzanii (od 1975) diecezja słyszała tylko dobrze. Dlatego dziś dziękujemy Bogu za twoje piękne i szlachetne życie poświęcone Bogu, ludziom, naszym afrykańskim siostrom i braciom.
Dał o tym w 2015 roku świadectwo twój misyjny biskup, z którym uczestniczyłeś w pielgrzymce mężczyzn do Matki Bożej Piekarskiej. Witając was obu, powiedziałem wtedy: „Bardzo serdecznie witamy także biskupa Michała z diecezji Musoma w Tanzanii, gdzie od 40 lat jako misjonarz fidei donum posługuje ksiądz archidiecezji katowickiej Edward Gorczaty. Biskupie Michale, księże Edwardzie, wasza tu obecność przypomina nam, że Kościół jest misyjny i że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za dzieło głoszenia Ewangelii”.
Drodzy Bracia i Siostry! Nie trzeba przytaczać szczegółowo życiorysu ks. Edwarda, bo znajdziemy go na wydanym pamiątkowym obrazku. Chciałbym jedynie podkreślić, że ks. Edward zrealizował jedno zasadnicze wskazanie Kościoła dotyczące dzieła ewangelizacji. Możemy z cała pewnością stwierdzić, że przez jego posługę dokonywała się inkulturacja: zakorzenienie Ewangelii w kulturze, m.in. poprzez wykorzystanie narzędzi językowych i symboli kultur. Pamiętamy, że pionierem inkulturacji był Matteo Ricci, a głównymi rzecznikami – jezuici. Według Relacji końcowej Nadzwyczajnego Synodu Biskupów z 1985 roku inkulturacja to „wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie chrześcijaństwa w innych kulturach”.
W przypadku ks. Edwarda opisane procesy stały się możliwe, bo sam z biegiem dni, z biegiem lat stał się cenionym znawcą afrykańskiej kultury i języka. Poznał historię szczepów, wśród których posługiwał, a miejscowi traktowali go jak swojego. Fundamentem tego procesu wejścia misjonarza w kulturę, aby owocniej ewangelizować, było zaufanie, jakie zdobył swoją postawą gorliwego i ofiarnego pasterza. Powierzona mu została funkcja dyrektora Centrum Nauczania Języków Swahili, a przez szkołę swahili w Makoko przeszło wielu misjonarzy uczących się języka.
Za pełną poświęcenia pracę dziękował mu Kościół – ten z Tanzanii i ten katowicki. W 2002 roku ks. Gorczaty został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Metropolitalnej Katowickiej, a w marcu 2019 roku papież Franciszek włączył go do grona kapelanów Jego Świątobliwości.

3. Bracia i Siostry! Właściwie od dnia przyjęcia święceń kapłańskich w 1973 roku ks. Edward Gorczaty – jako neoprezbiter na misjach – rozpoczął spełnianie polecenia Jezusa, wypowiedzianego pod adresem apostołów w dzisiejszej Ewangelii: „Idźcie i głoście. Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych. Oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy”. Nade wszystko ks. Edward głosił Dobrą Nowinę, Ewangelię pokoju, sprawował sakramenty i budował Kościół, a sprawując ofiarę Jezusa Chrystusa, uobecniał Jego zbawczą obecność.
Głęboko wierzymy, że Chrystus – Pan życia i śmierci, Ten, który jest i który przychodzi – wprowadził zmarłego Edwarda w bramy swego królestwa, co jest nagrodą za pracę w winnicy Pańskiej.
Czas adwentu jego życia się zakończył, my trwamy w adwencie i nieustannie zbliżamy się do jego końca. Czas naszego adwentu chcemy wypełniać modlitwą, bo to pierwsze misyjne dzieło, o które nas ks. Edward prosi. Pamiętając o misyjnym nakazie „Idźcie”, trzeba wyzwalać się z obojętności. Wolność od obojętności ukazuje się m.in. w modlitwie, która jest wyrazem solidarności i wiary w skuteczność Bożej łaski, o której prymacie przypomniał nam w Novo millennio ineunte Jan Paweł II.
Przeżywamy Rok Eucharystii. To podczas każdej Mszy św. w centralnym miejscu modlitwy eucharystycznej modlimy się tymi lub podobnymi słowami: „Pamiętaj, Boże, o Twoim Kościele na całej ziemi. Spraw, aby lud Twój wzrastał w miłości razem z naszym Papieżem N., naszym Biskupem N. oraz całym duchowieństwem” (II Modlitwa Eucharystyczna).
W taki sposób w Kościele lokalnym doświadczamy światowej wspólnoty zgromadzonych na Eucharystii, wokół stołu Pańskiego. I tak poprzez Eucharystię katolicy stają się jednością z Chrystusem i ze sobą. Przyjmują Ciało Chrystusa i stają się Ciałem Chrystusa w świecie, Jego Kościołem – o pouczał nas św. Augustyn (Sermo 57,7), a Eucharystia jest - staje się źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego (Lumen gentium 11).
Eucharystia jest też źródłem i szczytem wszelkiej ewangelizacji (Presbyterorum ordinis 5). Nie ma więc ewangelizacji bez Eucharystii, nie ma Eucharystii bez kapłana. Stąd wołanie: Panie żniwa, poślij robotników na swoje żniwo!
Do aktywnego udziału w misyjnym dziele przynagla i upoważnia zarazem powszechne kapłaństwo tych wszystkich, którzy przez chrzest i sakrament Ducha Świętego przynależą do Kościoła i „wszędzie na świecie powinni dawać świadectwo Chrystusowi” (Lumen gentium 10). Dziś I sobota miesiąca grudnia, dlatego „Maryi, naszej Matce powierzamy misję Kościoła. Zjednoczona ze swoim Synem, od momentu wcielenia Dziewica wyruszyła, dała się całkowicie wciągnąć w misję Jezusa, misję, która u stóp krzyża stała się także Jej misją: by współpracować jako Matka Kościoła w zrodzeniu w Duchu i w wierze nowych Bożych synów i córek”. To także nasze powołanie i zadanie! Amen.