Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia 2019 roku.

1. Rozpoczęty niedawno rok liturgiczno-duszpasterski będzie przebiegał pod hasłem: „Eucharystia daje życie”, z akcentem, że jest ona wielką tajemnicą wiary.
Wielką tajemnicą wiary jest również dzisiejsza uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Wyznaczono ją niejako w przeddzień uroczystości Bożego Narodzenia, zapowiedzianej dziewięć miesięcy temu zwiastowaniem Pańskim. Kościół, lokując dzisiejszą uroczystość w tym, a nie innym terminie, mówi nam i całemu światu, kim jest Maryja, kim jest Ta, która zrodziła Zbawiciela świata.
Wspólnota Kościoła od początku wierzyła, że jest matką Boga – Theotokos. Taką naukę zatwierdził w roku 431 Sobór Efeski. Podkreślając jedność Osoby Chrystusa, ojcowie Soboru orzekli, iż Maryja była prawdziwie Matką Bożą. Uzasadnienie tego stanowiska zawarto w tak zwanej formule pojednania, ułożonej dla zażegnania sporu pomiędzy teologami (433): „Ponieważ nastąpiło zjednoczenie dwóch natur, dlatego wyznajemy jednego Syna, jednego Pana. Z racji tego zjednoczenia bez pomieszania wierzymy, że święta Dziewica jest Matką Bożą (Bogurodzicą, Theotokos), ponieważ Słowo Boże zostało wcielone i stało się człowiekiem i od chwili samego poczęcia zjednoczyło ze sobą przyjętą z Niej świątynię” (Breviarium fidei, 80).

2. Drogie Siostry! Językiem teologii był początkowo język grecki. Dzięki bogatemu słownictwu i złożonym wyrazom nadawał się on wyjątkowo do formułowania prawd wiary, które w zalążku ukryte były w czterech Ewangeliach i w pismach apostolskich. W trzecim wieku pojawia się w Egipcie zwięzłe określenie tajemnicy Maryi: Theotokos, co ma dokładny odpowiednik w naszym słowiańskim terminie Bogurodzica.
Za takim orzeczeniem przemawiały racje dogmatyczne:
Jednym z najbardziej przekonujących argumentów, który broni dogmatu Niepokalanego Poczęcia jest zdanie: „Potuit, decuit, ergo fecit” (łac. „Bóg mógł to zrobić, należało to zrobić, a więc to uczynił”). Rzeczywiście, gdyby Maryja urodziła się z grzechem pierworodnym, nie wyróżniałaby się pośród innych kobiet.
Chociaż nigdy nie kwestionuje się, że Maryja jest matką Jezusa, obraźliwa wydaje się sugestia, jakoby Chrystus nie mógł obdarować Jej najwyższym wyróżnieniem wśród wszystkich kobiet i wśród wszystkich matek, zwłaszcza gdy Bóg wyraźnie obdarzył Ją wyjątkowymi łaskami.
Czy zatem Bóg stworzył swoją Matkę? Czy Bóg stworzył ją w sposób tak doskonały, jak to tylko możliwe? Odpowiedzi na te pytania wydają się dość oczywiste.
Wskazówki synowskie:
Spośród wielu darów, które Bóg mógłby Jej ofiarować, dar Boskiego macierzyństwa jest najbardziej doskonały. Macierzyństwo jest formą doskonałości samo w sobie. Jednakże Boskie macierzyństwo jest szczytem tej doskonałości. Żaden dar, jaki Bóg kiedykolwiek mógłby ofiarować jakiejkolwiek kobiecie, nie może przewyższyć daru Boskiego macierzyństwa.
Wskazówki anielskie:
Archanioł Gabriel mówił do Maryi: „Zdrowaś Mario łaski pełna! Błogosławiona jesteś Ty między niewiastami! Pan z Tobą!”. Nie była to więc przeciętna dziewczyna – była pełna łaski! Była ponad inne niewiasty!
Słusznie to do Maryi odnoszą się słowa z Księgi Przysłów: „Wiele niewiast pilnie pracuje, lecz ty przewyższasz je wszystkie”. Rzeczywiście, nawet na samym początku jej istnienia, w momencie jej Niepokalanego Poczęcia, Błogosławiona Dziewica Maryja przewyższyła wszystkie kobiety. Ostatecznie prawda obecna w Kościele i wyznawana przez wieki została ogłoszona 8 grudnia 1854 roku: „Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć”.

3. Papieżu Piusie IX, wierzymy wytrwale. W kontekście dzisiejszej uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny można powiedzieć, że nie tylko wierzymy, również naśladujemy! Stawania się uczennicą i uczniem Jezusa Chrystusa możemy uczyć się od Maryi. W Pastores dabo vobis czytamy, że każdy aspekt życia ucznia Chrystusa – osoby konsekrowanej, wiernego świeckiego – można związać z Maryją, jako „osobą, która pełniej niż ktokolwiek inny odpowiedziała na Boże powołanie, stała się służebnicą i uczennicą słowa tak dalece, że poczęła w swym Sercu i w swym ciele Słowo – które stało się człowiekiem – aby ofiarować je ludzkości” (PDV 82).
Istotnie, Maryja jest dla nas wzorem ucznia, uczennicy Chrystusa, nie tylko przez to, że przyjęła dar powołania na Matkę przedwiecznego Słowa, ale również dlatego, że w ciągu swojego życia wiernie postępowała za swoim Synem, słuchała Go i wypełniała Jego słowa.
Niepokalana Dziewica idzie dziś z nami jako pierwsza w pielgrzymce wiary i uczy nas, co znaczy być i stawać się uczniami Jej Syna.
Poeta Jerzy Liebert pisał:
„Uczę się ciebie człowieku.
Powoli się uczę, powoli.
Od tego uczenia trudnego
Raduje się serce i boli.

O świcie nadzieją zakwita,
Pod wieczór niczemu nie wierzy,
Czy wątpi, czy ufa – jednako –
Do ciebie, człowieku, należy.

Uczę się ciebie i uczę
I wciąż cię jeszcze nie umiem –
Ale twe ranne wesele,
Twą troskę wieczorną rozumiem”.
W kontekście poetyckiego słowa można powiedzieć, że Siostry Służebniczki stają się uczennicami Chrystusa poprzez permanentną formację, przez naukę, która trwa całe życie.
Stawać się uczennicą Pana oznacza więc uczyć się człowieka, czyli dostrzegać go w samym sobie i tak kształtować siebie, aby własne człowieczeństwo dojrzewało i osiągnęło pełnię zamierzoną przez Boga. Chodzi tu więc o stałą formację wszystkich wymiarów człowieczeństwa, o rozwój cielesny, emocjonalny, intelektualny i duchowy.
Stawać się uczennicą Jezusa oznacza również uczyć się widzieć człowieka w drugim. W tym względzie konieczna jest stała formacja swych odniesień do innych tak, aby wszystkie relacje społeczne były oparte na szacunku, akceptacji i miłości. Szczególnym wymiarem tych więzi powinna być czystość.
Stawać się uczennicą Chrystusa oznacza wreszcie uczyć się Człowieka pisanego przez duże „C”, czyli uczyć się Jezusa, tak aby kiedyś móc powiedzieć za św. Pawłem: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).
Drogie Siostry, z Siostrą Prowincjalną na czele! Uczcie się człowieka, uczcie się Jezusa. Niech w trudzie tej pracy prowadzi was Maryja – wierna i pokorna uczennica swego Syna.

4. Ta nauka jest niejako zaprogramowana w waszym podwójnym imieniu: pierwsze to Maryja, drugie – chrzcielne lub nadane w zgromadzeniu.
To pierwsze imię jest bardzo zobowiązujące, bardzo, bo wzywa i niejako przymusza do naśladowania Matki naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. I pewnie ten trudny proces nie byłby możliwy – tak jak w przypadku Maryi – bez uprzedniej łaski Bożej…
Dlatego dziękujmy św. Pawłowi, że nam to dziś uświadomił. To Bóg napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym w Chrystusie.
W Nim wybrał nas – Chrystus nas powołał…
Przeznaczył nas dla siebie…
Dostąpiliśmy udziału…
I jesteśmy przeznaczeni po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu.
Drogie Siostry – wy szczególnie – przez wasz charyzmat dzielicie wspólnotę losu z Maryją, Matką Zbawiciela. Jesteście Jej duchowymi córkami. Dlatego niech w waszych sercach zawsze rozbrzmiewa radosne i pełne wdzięczności Magnificat!