Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Nauczyciele akademiccy, Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne, Katowice, 14 grudnia 2019 roku

Wchodzimy w świętowanie III Niedzieli Adwentu. Ma imię własne – Niedziela Gaudete – od pierwszego słowa antyfony na wejście formularza mszalnego III Niedzieli. Radujcie się…
Radujcie się, bo Pan, który przychodzi, jest blisko. Radujcie się bliskim człowiekiem, ludźmi wiary. Radujcie się świętością tych, którzy przed nami pielgrzymowali do wieczności.
Jest wśród ich ten, którego w kalendarzu liturgicznym wspominamy 14 grudnia. W tajemnicy świętych obcowania jest z nami św. Jan od Krzyża, zakonnik karmelita z XVI wieku. W jego życiorysie jest cała kolekcja paradoksów. Był analfabetą piszącym poezje, robotnikiem sezonowym i człowiekiem wątpiącym, ostatecznie świętym i doktorem Kościoła…
Czy to możliwe? Ten Hiszpan – Juan de Yepes Alvarez, ur. 1542 roku w Fontiveros, znany jako Jan od Krzyża – mówi swoim barwnym życiorysem, że u Boga wszystko jest możliwe. Był małym w oczach świata, a ostatecznie osiągnął genialną wielkość. Jego mistyczne teksty, opublikowane dopiero po śmierci, uczyniły z niego uznanego mistyka, świętego i doktora Kościoła. W 13 rozdziale księgi pierwszej dzieła W drodze na górę Karmel przekazuje m.in. na wskroś adwentowe rady, w których ukryte jest oczekiwanie na dojście do zjednoczenia z Bogiem i droga do tego prowadząca.
Wersety (11) są następujące:
„By dojść do smakowania wszystkiego, nie chciej smakować czegoś w niczym.
By dojść do posiadania wszystkiego, nie chciej posiadać czegoś w niczym.
By dojść do tego, byś był wszystkim, nie chciej być czymś w niczym.
By dojść do poznania wszystkiego, nie chciej poznawać czegoś w niczym.
By dojść do tego, w czym nie masz upodobania, musisz iść przez to, w czym nie masz upodobania.
By dojść do tego, czego nie poznajesz, musisz iść przez to, czego nie poznajesz.
By dojść do tego, czego nie posiadasz, musisz iść przez to, czego nie posiadasz.
By dojść do tego, czym nie jesteś, musisz iść przez to, czym nie jesteś”.
Kiedy patrzymy na początek życia hiszpańskiego świętego, stwierdzić trzeba, że nic nie zapowiadało życia z wieloma mocnymi akordami, prowadzącymi do zjednoczenia z Bogiem. Przyszedł na świat w rozbitej rodzinie. Wychował się w bardzo skromnych warunkach, bez możliwości dostępu do nauki. Kilka razy rozpoczynał przyuczanie do zawodu, był tu i ówdzie czeladnikiem, lecz wszystkie próby pracy kończyły się niepowodzeniami. Ostatecznie znalazł zajęcie w miejscowym szpitaliku dla najuboższych, gdzie wkrótce ujawnił się jego niezwykły charyzmat – stał się bardzo ofiarnym pielęgniarzem. Motywowany posługą chorym bliźnim, rozwija się, formuje i uczy nieustannie, nadrabia zaległości. Mając 17 lat, zapisuje się na kursy w miejscowym kolegium jezuickim. I wkrótce ktoś, kto dopiero niedawno nauczył się czytać i pisać, znajduje upodobanie w poezji, która wraz z odgrywaniem pasji Jezusa stała się jego pasją.
Mając niespełna 20 lat, wstępuje do zakonu karmelitów i rozpoczyna w Salamance studia filozofii i teologii. W roku 1568 przyjmuje kapłańskie święcenia. Doświadcza wewnętrznego niepokoju. Marzy o przejściu do zakonu bardziej surowego, bardziej wymagającego, poświęconego kontemplacji – myśli o wstąpieniu do kartuzów.
W roku 1567 krzyżują się drogi Jana i karmelitanki Teresy z Avila. Od niej przejął idee intensywnej reformy zakonu karmelitańskiego i oczywiście mocno ją wspierał. Przyjął imię Jana od Krzyża. Stał się doradcą i duchowym opiekunem radykalnych – pragnących reformy – karmelitanek.
W Kościele hiszpańskim w XVI wieku trwały wewnątrzkościelne napięcia i konflikty. Wtedy to Jan od Krzyża – w klimacie oskarżeń o herezję – zostaje oskarżony przed inkwizycją i na wiele lat internowany. W tych niesprzyjających okolicznościach ukazała się jego prawdziwa wielkość, wyrażająca się postawą: „nie moja wola…”.
Rozczarowanie współbraćmi, totalne opuszczenie, „ciemna noc duszy” przemieniają się w nim w głębokie wyznanie wiary i przywiązanie do Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. W czasie internowania powstają jego najpiękniejsze teksty: Cantoci espiritual (Pieśń duchowa). Z cierpienia, z pasji rodzi się poezja.
Ostatecznie nasz bohater ucieka z więzienia i aż do śmierci odsunięty w swoim zakonie, przebywa daleko na prowincji w klasztorze karmelitów jak na zesłaniu.
Ten etap życia przeznaczył na pogłębienie więzi z Bogiem i bliźnimi. W pisanych wtedy poetyckich tekstach, które uczyniły go patronem hiszpańskich poetów, można te pragnienia odczytać.
Św. Jan od Krzyża umarł w osamotnieniu 14 grudnia w 1591 roku w klasztorze w Ubedzie w wieku 49 lat. Kanonizowany został w 1726 roku. Z okazji obchodów 400. rocznicy jego śmierci Jan Paweł II napisał okolicznościowy list, w którym podkreśla aktualność mistyki świętego w świecie, który często stawia Boga na marginesie kultury. I znowu św. Jan od Krzyża jak światło promieniuje pośród ciemności niewiary, prowadząc nas do Jezusa Chrystusa, Światłości świata.
Zatrzymajmy się nad treścią psalmu 137 w tłumaczeniu św. Jana od Krzyża. Nosi on tytuł: Nad rzekami Babilonii. Poezja ta powstała z pasji, z cierpienia i empatii autora wobec narodu wybranego, cierpiącego z powodu zburzenia Jerozolimy i niewoli babilońskiej. Wyraża i aktualizuje również trafnie oczekiwania na zbawienie, kiedy się skończy adwent naszego życia.
Chrześcijanie żyją w świecie, który w swoich ziemskich dążeniach przypomina często biblijny Babilon. Jednak nowy Lud Boży nie może trwać w zbiorowej lamentacji, bo Zbawiciel przychodzi i jest z nami, zwłaszcza w godzinie Eucharystii. Wsłuchajmy się w rytm i treść płynące z wybranych strof:
„Nad brzegami rzek płynących
W babilońskiej ziemi
Siadłem w smutku pogrążony,
Ze łzami gorzkimi.

I złożyłem strój odświętny,
Wziąłem szare suknie,
Na gałęziach wierzb zielonych
Powiesiłem lutnię.

Pragnąłem już skończyć życie,
Tak mnie przeszywały
Owe groty w boskim ogniu,
Gdziem zaginął cały…

I dla Ciebie jam się budził
I znowu umierał –
Tyś mi bowiem dawał życie
I znowu odbierał.

Niech mój język uschnie w gardle,
Lgnie do podniebienia,
Gdybym Ciebie miał zapomnieć
W ziemi utrapienia.

O Syjonie, gdybym patrzył
Na łozy zielone,
Które szumią tu nad rzeką
A nie w twoją stronę –
 
O, niech będzie błogosławion
Bóg mój ze Syjonu,
Który słusznym gniewem karze
Córy Babilonu! –

A podnosi z nędzy małych
I mnie płaczącego
Na grań, którą jest sam Chrystus,
Kres życia mojego!

W Niedzielę Gaudete wierzmy – my, piszący życie prozą – że i nas, małych i płaczących, Bóg podniesie „na grań, którą jest sam Chrystus”.
Bracia i Siostry! W Adwencie św. Jan od Krzyża chodził po klasztorze od celi do celi i oznajmiał:
„Dziewica Przenajświętsza
Ze Słowem Bożym w łonie
Do ciebie przyjdzie z drogi
Jeśli Jej dasz schronienie”.

Dajmy schronienie Dziewicy ze „Słowem Bożym w łonie”, które Ciałem się staje i Chlebem! Amen.