1. W decyzji papieża Jana Pawła II z 25 marca 1992 roku o utworzenia metropolii górnośląskiej (w roku 2017 przypadało 25-lecie) dokonała się dziejowa sprawiedliwość. Żyjemy na obszarze będącym jednorodną krainą geograficzną zwaną Górnym Śląskiem. Łączą nas korzenie wspólnej historii świeckiej i kościelnej. I dziękujmy Bożej Opatrzności za to zbliżenie nas do siebie w ramionach górnośląskiej ojcowizny!
Trzy diecezje tworzą górnośląską metropolię, łączą nas święci i błogosławieni. Mamy sanktuaria maryjne, do których wspólnie pielgrzymujemy. Niektóre z nich są jak ewangeliczne miasto położone na górze, łatwe do zauważenia i nawiedzenia, pociągające światłem. Wspaniały jest ów metropolitalny ruch pielgrzymkowy – od Kamienia Śl. poprzez Górę św. Anny i Rudy Raciborskie aż po Piekary. Pielgrzymujemy od Matki Bożej Opolskiej do Matki Bożej Piekarskiej, Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej, zatrzymując się po drodze u Matki Bożej Pokornej.
Drodzy Pielgrzymi! Jesteśmy u Matki Bożej Pokornej w Rudach Raciborskich i dziękujemy bp. Janowi za zaproszenie do tego szczególnego miejsca, do tego sanktuarium, którego świątynia została przed 10 lata ozdobiona tytułem bazyliki mniejszej. Pisał o tym w zaproszeniu wasz pasterz w następujących słowach: „Miało to miejsce dokładnie 14 czerwca 2009 roku (…) Ten honorowy tytuł przenosi nas do stolicy chrześcijaństwa, do Rzymu, który cieszy się «bazylikami większymi», czyli papieskimi, a od dwóch wieków utarł się zwyczaj, by szczególnie ważne świątynie na całym świecie mogły uczestniczyć w duchowych przywilejach centralnych świątyń papieskich. Wdzięczność za ten ważny akt życzliwości Stolicy Apostolskiej, przyznający tytuł «bazyliki mniejszej» naszemu rudzkiemu kościołowi przez Ojca Świętego Benedykta XVI, będziemy ponawiać w patronalną uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny”.
Więc dziękujemy. Nade wszystko – dziękujemy za Kościół matkę i za matkę Kościoła, którą dziś czcimy w tajemnicy Jej wniebowzięcia.

2. Kiedy od Katowic, od Gliwic, a nawet od Opola jedziemy czy idziemy w pielgrzymce do Rud Raciborskich, to widzimy i odkrywamy zielony Śląsk, choć coraz mniej rolniczy. I przypominają się słowa Norwida, mówiące, że rolnik (ale nie tylko) „jedną ręką szuka dla nas chleba, drugą zdrój świeżych myśli wydobywa z nieba” (Pismo).
Słowa te harmonizują z wymową dzisiejszej uroczystości – Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wskazują na niebo jako na cel naszego ziemskiego życia i zarazem na ziemię jako na miejsce, które prowadzi nas do nieba, czyli do życia we wspólnocie z Bogiem. Dzisiejsza uroczystość jest jakby apelem skierowanym do każdego z nas, by na co dzień realizować głęboko ewangeliczną myśl naszego poety: jedną ręką szukać chleba, drugą zaś nieba. Chodzi o to, by w codzienności nie zagubić perspektywy wiecznego szczęścia – zbawienia, by nie stracić z horyzontu naszego życia celu ostatecznego: nieba. By być dalekowzrocznym!
Rozważmy więc dzisiaj w naszej wspólnocie, jak wielkie znaczenie dla nas wszystkich ma pamięć o niebie i związana z tym troska nie tylko o sprawy przyziemne i przemijające, ale i o sprawy nieprzemijające, wieczne, związane ze zbawieniem.
Przewodniczką w tym rozważaniu niech będzie Maryja Wniebowzięta. Wpatrując się w Jej postać nakreśloną przez czytania mszalne, przez wymowę obchodzonej dziś uroczystości i przez naszą dziecięcą wrażliwość i miłość, wyciągajmy wnioski dla naszego życia tak, aby i ono uwieńczone zostało osiągnięciem nieba.
Księga Apokalipsy i Ewangelia wskazały nam, że droga do królowania z Bogiem w niebie wiedzie przez realizowanie woli Bożej na ziemi i przez pokonywanie przeszkód piętrzących się i utrudniających osiągnięcie ostatecznego zjednoczenia z Bogiem.
Św. Jan ukazał nam Niewiastę obleczoną w słońce (Ap 11,19a; 12,1-6a.10ab). Maryja bowiem jest przepełniona światłem łaski, ma pełnię świętości, specjalną więź z Bogiem.
Maryja ma pod nogami księżyc – symbol zmienności. Jako Królowa nieba i ziemi panuje nad tym, co marne, zmienne, przejściowe, niedoskonałe. Jest jaśniejącą gwiazdą w koronie dwunastu patriarchów, czyli w historii narodu wybranego.
Jest Panią Zwycięską, „odzianą w złotogłów” (Ps 45,14). Smok – szatan nie ma nad Nią władzy. Nie znajduje się na pustyni – miejscu pielgrzymowania, ale w niebie – u Świętego Boga i Zmartwychwstałego Syna.
Zanim Maryja została wzięta do nieba, zanim została obleczona w słońce i wieniec z gwiazd dwunastu, w swoim ziemskim życiu wiernie wypełniła Boże powołanie do bycia Matką Syna Bożego.
Jednym z etapów Jej ziemskiego życia była wizyta u Elżbiety, o czym przypomniała nam dziś Ewangelia. Elżbieta wita Maryję Matkę pozdrowieniem „błogosławiona”. Jest błogosławiona, ponieważ błogosławiony jest Owoc Jej łona. W odpowiedzi zaś na wszystkie otrzymane łaski Maryja wielbi Boga słowami Magnificat. W hymnie na cześć Boga wszechmocnego raduje się, dziękuje za wywyższenie oraz prorokuje, że błogosławić Ją będą wszystkie pokolenia. Czyż nie spełnia się to proroctwo w tylu maryjnych sanktuariach naszej metropolii, naszego kraju i całego świata?
Pośrednio do tego proroctwa „błogosławiona” nawiązuje św. Paweł, który zapowiada, że „w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1 Kor 15,22). Po Chrystusie zmartwychwstaną w dniu Jego powtórnego przyjścia w chwale ci, którzy wcześniej trwali z Nim w komunii. Wypełnią się dzieje świata, skończy się doczesna faza Kościoła, nastanie pełne panowanie Boga i wtedy też zostanie pokonany ostatni wróg – śmierć. Nastanie nowe, wieczne życie w ciele uwielbionym.
Tekst św. Pawła czytany jest w uroczystość Wniebowzięcia Maryi, aby wykazać, że Ona już ma udział w chwale Zmartwychwstałego Pana. Jest w niebie z duszą i ciałem. W życiu Maryi spełniła się nadzieja.
Prawda o Wniebowzięciu NMP została oficjalnie zdefiniowana przez papieża Piusa XII. Dogmat, który uroczyście został ogłoszony dopiero w 1950 roku, żywy i zrozumiały był w Kościele od samego początku. Apostołowie rozumieli, że Chrystus nie pozwolił na to, by ciało Jego Matki doznało rozkładu w grobie, dlatego z duszą i ciałem zabrał Ją do nieba.
Ks. Jan Twardowski poetycko tak o tym pisze:
„Pan uchronił do końca i zdrową zostawił
Tylko kiedy pukano Ciebie już nie było
Nie śmierć ale miłość całą Cię zabrała” (Wniebowzięcie).
Niejako na całą miłość, jaką wobec Boga nosiła w swoim sercu Maryja, Bóg odpowiedział całą swoją potężniejszą od śmierci miłością.
Wpatrując się oczami wiary w postać Wniebowziętej, nie możemy zapomnieć o nas – ziemskich pielgrzymach i o ziemi, którą idziemy do celu ostatecznego. Matka Boża Wniebowzięta uświadamia nam, że nie ma innej drogi do nieba jak tylko ta naznaczona modlitwą i pracą, służbą i poświęceniem. Taką drogę aż do wniebowstąpienia przeszedł Jezus i taką drogą szła również Maryja. Takim też winno być i nasze ziemskie oczekiwanie na zjednoczenie z Bogiem w niebie – pielgrzymką przez nieraz nudną i trudną, a nawet wrogą nam codzienność.
Drodzy! Jeśli modlitwa i praca, służba i poświęcenie już przenikają wasze życie, to jesteście na dobrej – maryjnej drodze do Boga. Każdy z Was jest człowiekiem, który poprzez troskę o chleb powszedni (wykonując jakikolwiek zawód) służy bliźnim w sposób najbardziej podstawowy.
Miejcie na co dzień, Bracia i Siostry, świadomość uczestniczenia w boskiej hojności i miłości. Niech ta myśl towarzyszy wam zwłaszcza w chwilach zwątpienia w sens swojej pracy, w chwilach niedoceniania waszego zaangażowania i wysiłku, w chwilach lęków i niepokojów o przyszłość.
Oczywiście, mamy prawo i obowiązek podejmować starania o poprawę warunków naszego życia, ale też zabiegając o dobry byt na ziemi, nie możemy tracić z oczu naszego wspólnego domu, ziemi, o czym nam przypomniał papież w encyklice Laudato si. W tym dokumencie jest m.in. takie stwierdzenie: „Im bardziej serce danej osoby jest puste, tym bardziej potrzebuje ona rzeczy, które mogłaby kupić, posiadać i konsumować”.
Wobec tego zagrożenia wypełniamy je treściami maryjnymi, odrywamy nasz wzrok od ziemi i patrzymy w niebo, gdzie: „Zbawieni są przed tronem Boga i w Jego świątyni, cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi. Nie będą już łaknąć, ani nie będą już pragnąć i nie porazi ich słońce ani żaden upał, bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu, i poprowadzi ich do źródeł wód życia, i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu” (Ap 7,15-17).
Tak, Bracia i Siostry! Jedną ręką musimy dotykać ziemi, drugą zaś sięgać nieba, co możliwe jest w Kościele i przez Kościół!
Sięgajcie nieba poprzez codzienną modlitwę, częste przystępowanie do sakramentów świętych, pobożne przeżywanie Eucharystycznej Ofiary, świętowanie niedzieli. Sięgajcie nieba poprzez sumienne wykonywanie swej pracy.
Wówczas i do nas będą odnosiło się słowo „błogosławieni” – i dojdziemy do rzeczywistości Boga. Będziemy Go mogli oglądać jak Maryja: twarzą w twarz. Żyjmy tą nadzieją. O jej umocnienie – u Matki Bożej Pokornej z pokorą prosimy! Amen.