Homilia Arcybiskupa Katowickiego wygłoszona podczas Dnia modlitw o uświęcenie duchowieństwa

1. Witam was bardzo serdecznie w katedralnym wieczerniku. Witam w mocy Bożego Ducha i zachęcam: działajcie w Jego mocy! Swoimi czynię słowa listu do kapłanów, który papież Franciszek przesłał nam wszystkim z okazji przypadającej 4 sierpnia 160. rocznicy śmierci św. Proboszcza z Ars. Zachęcam, abyście zaznajomili się z jego bogatą i piękną treścią. Ojciec Święty – świadomy trudności, problemów i zła dotykających wspólnoty Kościoła w ostatnich czasach i spowodowanych nierzadko przez duchownych – z wdzięcznością i nadzieją zwraca się do kapłanów, którzy walczą o świętość, którzy każdego dnia podejmują wiernie swoje zadania, pragnąc wiernie i uczciwie służyć powierzonemu im Bożemu Ludowi. Papież dziękuje kapłanom w imieniu świętego, wiernego ludu Bożego. Ja także pragnę Wam podziękować w imieniu wspólnoty Kościoła naszej archidiecezji. „Nie zaprzeczając i nie lekceważąc szkód wyrządzonych przez niektórych z naszych braci, czego daliśmy publicznie wyraz, niesprawiedliwością byłoby nie wyrażenie uznania dla wielu kapłanów, którzy nieustannie i uczciwie dają wszystko, czym są i co mają, dla dobra innych (por. 2 Kor 12,15) i rozwijają ojcostwo duchowe, które potrafi płakać z tymi, którzy płaczą”! A świadomi własnej grzeszności, nie ponoszą głosu krytyki na Kościół. Warto pamiętać: „Jeśli szukasz idealnej wspólnoty, to musisz czekać, aż się znajdziesz w niebie; nawet jeśli byś taką znalazł na ziemi, to zachodzi niebezpieczeństwo, że nie zostaniesz do niej przyjęty, bo niestety sam nie jesteś doskonały”. Smutek, a czasami nawet złość, których niejednokrotnie doświadczamy, słysząc o niewierności i zdradzie, które prowadzą do krzywdy wyrządzanej bezbronnym, nawet parafianom, powinniśmy przepracować w sobie tak, aby stały się dla nas mobilizacją do jeszcze bardziej radykalnego zatroszczenia się o powołanie. Sami ponosimy za nie odpowiedzialność! Jak zauważa papież, „o ile jesteśmy wierni woli Bożej, to czasy kościelnego oczyszczenia, których doświadczamy, uczynią nas bardziej radosnymi i prostymi, a w niedalekiej przyszłości będą bardzo owocne”. Upokorzenie, którego doświadczamy jako biskupi i prezbiterzy, dzięki Bożej pomocy może stać się dla nas wszystkich oczyszczającą lekcją pokory. Wsłuchując się w słowa Ojca Świętego, chciejmy pielęgnować w naszych sercach wdzięczną pamięć o obecności Pana w naszym życiu, pamięć Jego miłosiernego spojrzenia, które zaprosiło nas, „byśmy dla Niego i dla Jego ludu poświęcili swe życie, ale byśmy mieli także odwagę, by zastosować ją w praktyce i byśmy wraz z psalmistą potrafili skonstruować nasz własny śpiew uwielbienia, «bo Jego łaska na wieki» (por. Ps 136[135])”, byśmy w każdej sytuacji naszej kapłańskiej posługi wyznawali prawdę wyśpiewaną w refrenie psalmu z dzisiejszej liturgii słowa, że Bóg rzeczywiście podtrzymuje całe nasze życie. Był tego świadomy zmarły niedawno ks. Rajmund Machulec. Napisał w swoim testamencie, nawiązując do Listu św. Pawła do Rzymian, następujące słowa: „«Czy żyjemy, czy też umieramy, Pańscy jesteśmy». Te słowa, pełne nadziei, wypisane na mym obrazku prymicyjnym, będące dla mnie duchowym pomostem pomiędzy moją I Mszą św. a tą ostatnią, zawsze dodawały mi wiele otuchy i mocy, a także skłaniały do wdzięczności za dar życia i dom rodzinny, za dar kapłaństwa i wielkie możliwości służby kapłańskiej w Olzie, Bytomiu-Łagiewnikach, Imielinie i w Piekarach Śląskich – przy Bazylice Piekarskiej, Kalwarii, a i na Józefce. Również wzywały mnie do pokory i szukania Bożego i ludzkiego przebaczenia. W tym też duchu oczekuję spotkania z Bogiem”. A kiedy rozeszła się wieść o Jego odejściu, otrzymałem w Internecie taki wpis: „odszedł wybitny Kapłan, od dziesięcioleci związany z Piekarami Śląskimi. Ta wspaniała postać duchownego jest częścią historii naszego miasta. Wiadomość o jego śmierci przynosi smutek dla tysięcy mieszkańców, którzy spotkali go na swojej drodze w Piekarach Śląskich. Wśród wielu jego przymiotów jedna pozostanie w niezatartej pamięci dla mieszkańców miasta i tych, którzy go poznali – mianowicie jego Dobroć… Jego życzliwość, pokorę, radość z kapłaństwa i zrozumienie wobec każdego człowieka zapamiętają tysiące piekarzan. Śp. ks. Rajmund był dla całych Piekar jak święty Jan Maria Vianney. Wierzył w Jezusa, a jego DOBROĆ była dobra jak chleb. PS Był trwałą częścią modlitwy moich dziadków, rodziców i mojej rodziny za świętych kapłanów, którzy są nam potrzebni jak Boży tlen”. Tak, Bracia, jesteśmy potrzebni – jak Boży tlen. Jak tlen potrzebna jest Ewangelia, Dobra Nowina, aby człowiek oddychał i żył!

2. Św. Paweł przypomniał nam w dzisiejszym pierwszym czytaniu, że mamy stawać przed Panem jako „święci i nieskalani, i bez zarzutu”. Jest to zadanie i wyzwanie dla każdego z nas. Trzeba nam za głosem Apostoła Narodów „trwać w wierze – ugruntowani i stateczni – a niechwiejący się w nadziei odłączonej od Ewangelii” (por. Kol 1,21-23) Wdzięczność Chrystusowi za dar powołania, takie codzienne uświadomienie sobie na nowo, że powołanie jest nie tyle naszym wyborem, ile odpowiedzią na bezinteresowne wezwanie Pana, mogą stać się pomocnym lekarstwem przeciw zarazie klerykalizmu czy niewierności powołaniu. Zachodzi konieczność powiązania naszej kapłańskiej tożsamości z jednej strony z Jezusem, a z drugiej z Bożym ludem. „Za każdym razem, gdy oddzielamy się od Jezusa lub zaniedbujemy naszą relację z Nim, stopniowo nasze zaangażowanie zanika i obumiera, a naszym lampom brak oliwy, która mogłaby rzucić światło na życie…” – zauważa Franciszek. I dodaje: „rozwijajcie i posilajcie więź z waszym ludem. Nie izolujcie się od waszych ludzi, kapłanów i wspólnot. Tym bardziej nie zamykajcie się w grupach hermetycznych i elitarnych. To w ostateczności dusi i zatruwa ducha. Posługa odważna jest posługą zawsze wychodzącą”. A „wychodzenie” prowadzi nas do pielgrzymowania „niekiedy na czele, czasami pośrodku, a innym razem z tyłu: na czele, aby prowadzić wspólnotę; pośrodku, aby dodawać jej otuchy i ją podtrzymywać; z tyłu, aby zachować ją w jedności”… Wszystko na wzór Chrystusa Sługi i Dobrego Pasterza. Pomaga w tym świadomość naszej tożsamości. Przypominam o tym, mając na uwadze zaangażowanie wielu w mediach społecznościowych. Wraz ze święceniami kapłańskimi ksiądz przestaje być osobą prywatną. Od diakonatu i prezbiteratu jest przedstawicielem Kościoła. Ten fakt determinuje „autoprezentację” duchownego w Internecie, szczególnie jego zainteresowania, formy rekreacji i wypoczynku, relacje, szczególnie z osobami młodymi i dziećmi. A przede wszystkim determinuje sposób wypowiadania się w kwestiach eklezjalnych, społeczno-politycznych itd., nie wykluczając właściwie pojętych apologii wiary, świadectwa chrześcijańskiego lub komentarza osadzonego w realiach ewangelicznych. Ocenie moralnej i sankcjom kanonicznym podlega wszelka nieuporządkowana czy nawet grzeszna obecność duchownego w przestrzeni wirtualnej. Pamiętajmy, że wszędzie zostawiamy ślad. Oby to był ślad ewangelizujący, nigdy gorszący.

3. Zachęcam wszystkich do nieustającej modlitwy za siebie nawzajem, o zachowanie powołań i o nowe powołania. „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało…” (por. Mt 9,37-38). Patrząc na wydarzenia, które stały się udziałem naszej archidiecezji w ostatnich miesiącach, moglibyśmy dodać „żniwo wprawdzie wielkie”, ale robotnicy opuszczają to Boże pole żniwa, wynajdują sobie inne zajęcia. „Żniwo wprawdzie wielkie”, a seminarium nie zapełnia się już powołanymi tak, jak to kiedyś bywało. Na rok propedeutyczny zgłosiło się dwunastu, co dobrze rokuje; bo ich było tylko Dwunastu! Drodzy Bracia! Zawsze łatwo jest znaleźć wiele powodów, aby ulec przygnębieniu, zniechęceniu czy niemocy, kiedy koncentrujemy się na tym, co negatywne. Rozwiązanie sytuacji wielkiego żniwa i nieodpowiedniej liczby robotników podsunął nam sam Jezus w dalszym ciągu ewangelicznej wypowiedzi. „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo…”. Proście! Módlcie się! Błagajcie! Kto jak kto, ale my nie możemy nie doceniać i nie wierzyć w moc wytrwałej modlitwy. Zachęcam, abyśmy w naszych parafialnych wspólnotach modlili się właśnie w tej intencji. Może trzeba dodawać każdego dnia do codziennej modlitwy wiernych właśnie to dodatkowe wezwanie, jako oratio premanens, prosząc Pana żniwa o nowych robotników, o siłę i wytrwałość dla tych, którzy na Pańskiej roli pracują wytrwale dla Bożego ludu i na większą chwałę Boga. Módlmy się wspólnie na probostwach. Wspólna modlitwa nie przynosi nam ujmy. Jej brak owszem.

4. Drodzy Bracia! Z nowym rokiem duszpasterskim rozpoczniemy nowy trzyletni plan duszpasterski skoncentrowany na Eucharystii, bo ona daje życie. Rok pierwszy określa hasło: „Oto wielka tajemnica wiary!”. Z tą tajemnicą jest związane nasze życie, bo jesteśmy z Eucharystii i dla Eucharystii. Pamiętajmy: „Ilekroć spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11,11). Wołajmy więc: Maranatha! Przyjdź Panie Jezu! Amen.