Homilia Arcybiskupa Katowickiego wygłoszona podczas Mszy św. z okazji zakończenia posługi ks. Krzysztofa Bąka, dyrektora Caritas archidiecezji katowickiej

1. „Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego!” Pięć lat temu, w roku 2013, świętowaliśmy 75-lecie Caritasu archidiecezji katowickiej. Minęło już 80-lecie, spoglądamy w kierunku kolejnych rocznic i jubileuszu 100-lecia Caritasu, łącznie ze 100-leciem naszego Kościoła lokalnego. Naszą modlitwę przepełnia dziś wdzięczność za ludzkie „tak” dla sprawy caritas wypowiadane przez biskupów, kapłanów, siostry zakonne i świeckich wolontariuszy, którzy działali i działają przez czyny miłosierdzia w strukturach diecezjalnego Caritasu. Historia Caritasu jest istotnym składnikiem historii Kościoła katowickiego. Już w roku 1924 administrator apostolski August Hlond w porozumieniu z władzami wojewódzkimi tworzył Śląski Komitet Ratunkowy. W parafiach dotkniętych kryzysem gospodarczym i bezrobociem zakładano komitety lokalne, otwierano kuchnie ludowe oraz organizowano dni głodnych. Zbierano wówczas żywność, odzież oraz datki pieniężne, które rozdzielano pomiędzy potrzebujących. Kolejny pasterz, biskup Arkadiusz Lisiecki, powołał w 1929 roku Związek Towarzystw Dobroczynnych „Caritas” Diecezji Śląskiej, aby docierać do mieszkańców miast i wsi, małych wspólnot lokalnych i parafii. Z kolei biskup Stanisław Adamski erygował Związek Caritas Diecezji Katowickiej, który zrzeszał instytucje takie jak: sierocińce, ochronki, zakłady wychowawcze, „kuchnie mleczne” dla dzieci. Bogata działalność Caritasu obejmowała i takie projekty, jak bezpłatne porady prawne oraz pośrednictwo prawne w sprawach opiekuńczych nad małoletnimi, karnych, ubezpieczeniowych, mieszkaniowych oraz emerytalno-rentowych. W dużych ośrodkach miejskich powstawały świetlice dla bezrobotnych. Opiekowano się również reemigrantami z Francji. Ludzie wyczuleni na biedę i wołanie o miłosierdzie włączali się w dzieła Caritasu, obdarowując biednych ofiarami podczas Tygodni Miłosierdzia. Ta działalność nie ustała w czasie II wojny światowej, kiedy to niesiono pomoc więźniom niemieckich obozów koncentracyjnych w Polsce. A ich rodzinom, szczególnie rodzinom powstańców śląskich, pomagały parafie; wśród nich i te, gdzie pracował Sługa Boży ks. Jan Macha, dziś kandydat na ołtarze, który jest męczennikiem świętej sprawy caritas! Na teren Generalnej Guberni oraz do obozów, oflagów i stalagów przesyłano lekarstwa, paczki żywnościowe, modlitewniki i pieniądze. Trudne lata okupacji niemieckiej zastąpiła okupacja sowiecka, ale i w tym czasie dłonie księży, sióstr i wolontariuszy świeckich nie przestawały pomagać potrzebującym. Nawet wówczas, gdy władze w 1950 roku zakazały zorganizowanej w Caritasie działalności dobroczynnej.

2. Nie ustała charytatywna aktywność w parafiach archidiecezji katowickiej. Istniała diecezjalna centrala, która koordynowała, akcentując pracę charytatywną w parafiach. W tym miejscu trzeba przywołać osobę biskupa Czesława Domina, przewodniczącego Komisji Charytatywnej KEP. Wiemy, że centrala tejże Komisji znajdowała się w Katowicach i stąd od 1980 roku koordynowano udzielanie pomocy w całym kraju. W stanie wojennym przy kurii i w wielu parafiach diecezji katowickiej otwarto apteki, w których można było za darmo otrzymać lekarstwa napływające w ramach pomocy zagranicznej, działały też poradnie prawne. Pasterzem zasłużonym dla naszego Caritasu był biskup Herbert Bednorz i jego Biskupi Komitet Pomocy Uwięzionym i Internowanym, o czym warto pamiętać w kontekście rocznicy podpisania jastrzębskich porozumień. Komitet funkcjonował do 17 marca 1989 roku. Pierwsze zwiastuny odradzania dawnego Związku Caritas zauważalne były już w połowie lat osiemdziesiątych. W dniu 12 listopada 1989 roku biskup katowicki Damian Zimoń erygował Caritas Diecezji Katowickiej. Patronem nowej instytucji ustanowił św. brata Alberta Chmielowskiego. Jednego z tych, który w ubogich widział Chrystusa i na Jego wołanie zawsze odpowiadał „tak”.

3. Wiemy dokładanie, że struktury Caritasu umożliwiają działanie ludzi zaangażowanych w dzieło miłości miłosiernej. Możemy powiedzieć, że Caritas katowicki „wyspecjalizował się” w pomocy osobom niepełnosprawnym – w domach i ośrodkach. W ich powstawanie i tworzenie od samego początku – czego jestem świadkiem – był zaangażowany ks. prałat Krzysztof Bąk, któremu dziś dziękujemy za kierowanie Caritasem archidiecezji katowickiej od roku 2000 jako jego dyrektor. Na stronie internetowej Caritasu archidiecezji katowickiej możemy zapoznać się z bogactwem działań tej instytucji – nie są to działania akcyjne, od święta, tylko codzienne, a tajemnicą wytrwałości jest tu duchowość i postawa miłosiernego Samarytanina. Jest to postawa człowieka, który bez medialnego rozgłosu, dyskretnie, ewangelicznie, wiedząc, że Bóg widzi w ukryciu, służy Chrystusowi w najuboższych, opuszczonych i potrzebujących w 17 ośrodkach. Tą instytucją kierował Ksiądz Prałat, któremu dziś dziękujemy za wierną służbę Chrystusowi w Jego braciach najmniejszych od blisko 20 lat (2000). Caritas – to siły szybkiego reagowania Kościoła na ludzkie nieszczęścia i potrzeby. I tak działał Caritas pod kierunkiem księdza Bąka: kiedy runął dach hali wystawowej w Chorzowie; kiedy zawaliła się kamienica przy ul. Szopena w Katowicach, kiedy zdarzały się tragedie w kopalniach; kiedy na autostradzie odkryto w ciężarówce uchodźców – nasz Caritas natychmiast reagował, bez zbędnej zwłoki, bez biurokratycznych barier… To znaczy natychmiast działał Ksiądz Dyrektor i armia oddanych i formowanych pracowników Caritasu. Księże Prałacie! Przez blisko 20 lat na urzędzie dyrektora Caritasu działał Ksiądz skutecznie i ewangelicznie, wzmacniając instytucję diecezjalną, która korzystając z funduszy publicznych, ani razu nie usłyszała korupcyjnego zarzutu, wręcz przeciwnie – uzyskiwała nagrody i pochwały za zachowanie standardów w służbie drugiemu człowiekowi. Standardy, które zachowuje Caritas – miłosierna twarz Kościoła – nie są wyznaczane przez człowieka, nawet przez biskupa nadającego statuty, jak choćby ten ostatni z roku 2012. Standardy nadaje Ten, który nas umiłował do końca i życie dał. To są Jego ewangeliczne normy. Powiedział Pan: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

4. Popatrzmy zatem na Jezusa, na Jego charytatywne czyny opisane w Ewangelii, przeznaczonej do odczytania w środę XXII tygodnia per annum. Po opuszczeniu synagogi i wyrzuceniu ducha nieczystego, Jezus udaje się do domu Piotra. Tam jest proszony o wyleczenie z choroby teściowej Piotra. Tak jak wcześniej, tak i w tej sytuacji wysłuchuje prośby Piotra i jego teściowa zostaje uzdrowiona. Jezus przywrócił chorej od razu pełne zdrowie: natychmiast wstała i zaczęła im usługiwać. Pamiętamy, że Jezus wielokrotnie uzdrawiał z różnych chorób, dokonywał znaków. Pragnął nimi przyprowadzić ludzi do Boga, pomóc im uwierzyć w Boga i Jego miłość. Jezus widzi człowieka integralnie, całościowo. Zależy mu na doczesnym dobru człowieka i jego zbawieniu. To patrzenie przyświeca całej działalności Kościoła, także tej charytatywnej – nie tylko nakarmić, przyodziać, opatrzyć rany. Chodzi o obdarowanie taką miłością bliźniego, aby podprowadzić go do odkrycia i doświadczenia miłości samego Boga. Księże Prałacie! Bóg zapłać za lata działania w tym duchu. Również za organizowanie „terapeutycznych” pielgrzymek do ojczyzny Jezusa i za życie duchowością Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego. Kościół już wielokrotnie Księdzu Prałatowi dziękował słowem i nominacjami. Pamiętamy jednak, że nasza nagroda wielka jest w niebie i dla niej pracujemy. Niech czas emerytury sprzyja temu właśnie wysiłkowi: przygotowania się na spotkanie z Tym, który wobec każdego z nas okazuje się Samarytaninem, opatrującym nasze grzechowe rany. Razem ze św. Pawłem tą Eucharystią dzięki czynimy Bogu, Ojcu naszego Pana Jezusa Chrystusa, za dzieło i ludzi Caritas, bo usłyszeliśmy o waszej wierze i o waszej miłości, jaką żywicie dla wszystkich świętych, z powodu nadziei nagrody odłożonej dla was w niebie (por. Kol 1,2). Amen.