Homilia Arcybiskupa Katowickiego wygłoszona podczas pielgrzymki katechetów

1. Dziś sobota, 14 dzień miesiąca września. W kalendarzu liturgicznym przypada święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Niedawno, 1 września, wspominaliśmy tragiczny wybuch II wojny światowej. A 17 września będziemy wspominali jej drugi początek na wschodniej flance. Wspominając 80. rocznicę wybuchu wojny, z pokorą dziękujemy Bogu za dziesięciolecia pokoju, których nie zaznało wiele pokoleń naszych przodków. Jednocześnie, wobec zauważalnych napięć na płaszczyźnie międzynarodowej, kulturowej i społecznej, coraz silniej dostrzegamy potrzebę modlitwy o pokój, będący fundamentalnym dobrem ludzkości, bez którego wszelkie inne wartości tracą szansę na realizację. Pokój bowiem nie jest dany ludzkości raz na zawsze. Dobrze rozumiał to św. papież Jan XXIII, kierując w Wielki Czwartek 1963 roku encyklikę Pacem in terris („Pokój na ziemi”) do „wszystkich ludzi dobrej woli”, którym leży na sercu budowanie pokoju. W pełni aktualnym pozostaje stwierdzenie zawarte w tym dokumencie, że pokój nie jest stanem relacji pomiędzy państwami, lecz umiejętnością współżycia na wszystkich poziomach egzystencji, aż po najbardziej intymne sfery każdej osoby. Osiągnięcie pokoju nie będzie możliwe bez „całkowitego rozbrojenia”, które dokonuje się w „sercach ludzkich” (por. PT 113). To „duchowe rozbrojenie serc” jawi się jako podstawowe zadanie chrześcijańskiego wychowania na rzecz pokoju. Wychowanie do pokoju powinno mieć miejsce we wszystkich środowiskach wychowawczych: rodzinie, szkole i parafii. Tymczasem doświadczenie uczy, że wszystkie te miejsca naznaczone są często konfliktami, nieporozumieniami, agresją, a nawet przemocą, których źródłem jest egoizm, narcyzm, brak bezinteresowności i szukanie tylko swoich, partykularnych interesów. W ten sposób niszczony jest pokój i zgoda, fundamenty ludzkich relacji w każdej skali.

2. Wychowanie przynosi najlepsze rezultaty, kiedy osoby za nie odpowiedzialne: rodzice, nauczyciele i duszpasterze sami własnym życiem dają przykład harmonijnej współpracy i wysiłków, mających na celu wprowadzanie pokoju najpierw w swoich środowiskach, a potem z innymi. Do tego wzywa nas Jezus w Kazaniu na Górze: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. Stąd na początku nowego roku szkolnego gorący apel do wszystkich ludzi dobrej woli obecnych w przestrzeni wychowania i kształcenia: nic nie zastąpi nam prawdziwego pokoju, który wymaga wielkiego wysiłku, pokory i zdolności do kompromisów.

3. Ten apel łączę z serdecznym podziękowaniem, drodzy Katecheci – za waszą postawę w minionym, jakże trudnym roku szkolnym. Świadomi swojego powołania i misji pełnionej w imieniu Kościoła byliście z uczniami, przyczyniając się do przeprowadzenia jakże ważnych dla nich egzaminów w szkole podstawowej i gimnazjum, jak również w szkołach średnich. Wiem, że wielu z was zapłaciło za to wysoką cenę poniżenia, kiedy idąc na salę egzaminacyjną, musieliście przejść przez „czarny szpaler”; przez cenę zburzonych relacji w pokoju nauczycielskim; nawet przez cenę zwątpienia: czy prawdziwa jest nauka Chrystusa, Jego wymagania i Jego błogosławieństwo tych, którzy wprowadzają pokój?! Siostry i Bracia! Kiedy głosimy Jezusa Chrystusa i ewangeliczny system wartości, musimy ponieść ofiarę, pamiętając o Jego zapewnieniu: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie” (Mt 5,10).
Drodzy Katecheci! Przed wami jeszcze większa próba: konieczność wybaczenia i to 77 razy – czyli zawsze (por. Mt 18,21), co będzie miało rangę świadectwa w środowisku życia i pracy, w pokoju nauczycielskim, w parafii i w środowisku rodziców. To wy w szkole, która jak w lustrze odbija, choć nie powinna, konflikty społeczne – macie szczególną okazję do dania młodemu pokoleniu przykładu ewangelicznych postaw, do pouczenia jak w myśl katolickiej nauki społecznej należy rozwiązywać konflikty, mając na względzie dobro wspólne i pokój społeczny. Dlatego na początku roku szkolnego zwracam się do was i proszę: niech dzięki wam szkoły będą „oazami pokoju” i środowiskiem zgodnej współpracy wszystkich: nauczycieli, wychowawców, katechetów i rodziców. Chodzi przecież o dobro młodego pokolenia, wolnego od traumatycznego doświadczenia atmosfery wrogości, zamętu i niechęci, a przede wszystkim jakiejkolwiek przemocy. Temu celowi służą również obowiązujące od 1 września br. Zasady ochrony dzieci i młodzieży… Konieczne jest ich poznanie, przyjęcie i bezwzględne respektowanie! Niech w chrześcijańskich postawach i zachowaniu wyznaczonych w Kościele standardów umacnia was osobista duchowość – więź z naszym Mistrzem i Nauczycielem – poprzez udział w proponowanej, ale i obowiązkowej formacji. Budujcie na skale, a Skałą jest Chrystus! Z dobrego skarbca serca wydobywaj dobro!

4. Trwa IX Tydzień Wychowania. To inicjatywa Kościoła w Polsce, którą przeżywamy pod hasłem: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” (J 1,38). Wiemy, że konsekwencją postawienia tego pytania była radykalna zmiana życia pytających. Stali się uczniami i apostołami Jezusa. Dziś głosiciele Ewangelii, duszpasterze, katecheci powinni postawić analogiczne pytanie uczniom, katechizowanym – by zobaczyć, gdzie naprawdę „mieszkają”, gdzie jest ich dom. Ten duchowy i ten zbudowany z czterech ścian. To poznanie życiowego kontekstu ułatwi prowadzenie uczniów na spotkanie z Jezusem, ułatwi prowadzenie na spotkanie z krzyżem, o czym pamiętamy w święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Prowadzić pod krzyż znaczy prowadzić na spotkanie z Ukrzyżowanym, co oznacza mistagogię – wprowadzenie w wielką tajemnicę naszej wiary, przede wszystkim w Eucharystię, która uobecnia wydarzenie krzyżową ofiarę Chrystusa. Pomocny w tym zakresie może być Eucharystyczny Ruch Młodych.

5. Polacy pod krzyżem. Patrzą na rzeszę świętych i błogosławionych, którzy żyjąc w konkretnym czasie i miejscu, mocno trzymali się krzyża jako niewzruszonego steru, płynąc po burzliwych wodach historii.
Polacy pod krzyżem. Wsłuchują się w piękno ojczystej mowy zaklętej w rymach i frazach poetów, pisarzy, narodowych wieszczów o krzyżu. I cytują ks. Jana Twardowskiego: „Dlaczego krzyż, uśmiech, rana głęboka… Widzisz, to takie proste, kiedy się kocha”.
Polacy pod krzyżem! Wykuwają w kamieniu, rzeźbią w drewnie tysiące Chrystusów ukrzyżowanych i umieszczają krzyże świątyniach, kaplicach, w mieszkaniach i na rozstajach dróg, aby przechodzień nie stracił orientacji. By przynajmniej zapytał: kim jest Ukrzyżowany?
Polacy pod krzyżem! Zamykają go w dłoniach matek, żon, narzeczonych błogosławiących ojców, mężów i narzeczonych idących na wojnę, do powstań, do lasów, na emigrację.
Polacy pod krzyżem! To cierpiące ofiary wojen, żołnierze, powstańcy, policjanci, nauczyciele, duchowni, ludzie pióra i nauki skazywani na śmierć, do więzień i łagrów, zakopywani w bezimiennych grobach bez znaku krzyża.
Polacy pod krzyżem! Lepią Ukrzyżowanego z ostatniego kęsa chleba w obozach koncentracyjnych, bo głód Boga jest większy…
Polacy pod krzyżem!
Patrzyli jak ateizm, nowa religia, ze ścian szkół, urzędów i instytucji ściągał krzyże. Wołali wtedy w głębi – nie zdejmę krzyża z mojej ściany, nie wyrwę go z sumienia, z serca…
Polacy pod krzyżem!
Wołają o pracę, chleb i solidarność. Wołanie to zostało zagłuszone strzałami poznańskiego czerwca, gdańskiego grudnia, narodowego sierpnia.
Polacy pod krzyżem!
To milionowe rzesze rozmodlonych z Janem Pawłem II ludzi, których łączy krzyż z Giewontu i Trzy Krzyże z gdańskiego wybrzeża, krzyż na Placu Zwycięstwa i koło kopalni „Wujek”.
Polacy pod krzyżem!
Są mocą Ducha Świętego, której doświadczają ludzie młodzi, tęskniący za wielkimi ideałami, dążący do ich osiągnięcia, pragnący szczęścia, które jest większe od miraży ukazywanych przez współczesnych idoli i nauczycieli luzu.
Polacy pod krzyżem!
Przemawiają również głosem tych, którzy chcieliby wyrzec się chrześcijańskich korzeni narodu, domagając się usunięcia krzyży z przestrzeni publicznej, oddzielenia wiary od życia, moralności od polityki i gospodarki, zamknięcia ust chrześcijanom.
Polacy pod krzyżem!
Dopuszczają się nawet bezczeszczenia świętego znaku wiary w imię wolności artystycznej, nowoczesności i europejskości.
Polacy pod krzyżem!
Wyrzekają się go nieraz w pogoni za pieniądzem, prestiżem, stylem życia jakby Boga nie było.
Polacy pod krzyżem!
To również polska szkoła – nauczyciele, wychowawcy, uczniowie, rodzice. Czy ten znak jest jeszcze dostrzegany, czy przemawia swoim przesłaniem? Czy uczy miłości?
Polacy pod krzyżem!
Czy mają oblicze biblijnej Reszty, która Pana nigdy się nie wyrzekła, stoi niewzruszenie obok Maryi i Jana, albowiem świat się zmienia, lecz krzyż mocno stoi, łączy doczesne z wiecznym, kieruje wzrok ku górze, podnosi i każe podnosić innych. Uczy kochać i przebaczać.

Bracia i Siostry! Stat crux dum volvitur orbis! Świat się zmienia, lecz krzyż mocno stoi, łączy doczesne z wiecznym, kieruje wzrok ku górze, podnosi i każe podnosić innych. Uczy kochać i przebaczać. Niech nas ogarnie i umacnia miłość Chrystusa, który życie dał, abyśmy je mieli w obfitości (por. J 10,10). Amen.