Homilia Arcybiskupa Katowickiego wygłoszona podczas Mszy św. z okazji rocznicy 25-lecia Ośrodka Rehabilitacyjno-Terapeutycznego w Rusinowicach

1. W godzinie Eucharystii uobecniamy miłość Chrystusa, która przynagla nas. Dziś świętujemy chrześcijańską miłość, miłość miłosierną uczniów Chrystusa, która tu, w Rusinowicach, przybrała bardzo konkretną formę Ośrodka Rehabilitacyjnego św. Rafała Archanioła. To szczególne miejsce na caritasowej mapie Kościoła w Polsce, istniejące od 25 lat, za które dziękujemy. Wiemy, że liczby wszystkiego nie oddają, ale pozwalają na pewno uświadomić sobie znaczenie i zakres dzieła, które od ćwierć wieku nieprzerwanie działa i się rozwija. W tym Ośrodku od początku działalności (1994) do dzisiaj przeprowadzonych zostało 419 kursów rehabilitacyjnych. W każdym takim kursie uczestniczyło ok. 75 podopiecznych wraz z jednym ze swoich rodziców – opiekunów. A zatem z pomocy w tym miejscu skorzystało ponad 30 tysięcy dzieci potrzebujących pomocy. I tyleż samo ich opiekunów. Nie chodzi oczywiście o magię liczb, ale o konkretne osoby, które miejsce to przemieniło, które dzięki działalności tego Ośrodka – to znaczy dzięki posługującym tu osobom – doznały pomocy i wytchnienia. Tym, co wyróżnia Rusinowice na tle innych miejsc pomocy dla niepełnosprawnych, jest zaproszenie do współpracy także rodziców, którzy uczestnicząc w zajęciach terapeutycznych swoich dzieci, uczą się rehabilitacji, aby móc kontynuować ją po powrocie do domu. Rodzice doceniają bardzo tę formę pomocy w rehabilitacji; a więc pouczenie i wskazanie możliwości kontynuacji, co potwierdzają wpisy – świadectwa.

2. Papież Franciszek podczas Jubileuszu Chorych i Niepełnosprawnych, odbywającego się w ramach obchodów Roku Miłosierdzia, powiedział, że „sposób, w jaki przeżywamy chorobę i niepełnosprawność jest wskaźnikiem miłości, jaką jesteśmy gotowi ofiarować. Sposób, w jaki radzimy sobie z cierpieniem i ograniczeniami jest kryterium naszej wolności. (…) Jakąż iluzją żyje dzisiejszy człowiek, kiedy zamyka oczy w obliczu choroby i niepełnosprawności! Nie rozumie on prawdziwego sensu życia, które pociąga za sobą także akceptację cierpienia i ograniczeń. Świat nie staje się lepszy, ponieważ składa się wyłącznie z osób pozornie «doskonałych», by nie powiedzieć «fałszywych», ale kiedy wzrasta solidarność między ludźmi, wzajemna akceptacja i szacunek. Jakże prawdziwe są słowa Apostoła: «Bóg wybrał właśnie to, co niemocne, aby mocnych poniżyć» (1 Kor 1,27)!”.

3. Bogaczowi z dzisiejszej Ewangelii wydawało się, że jest mocny, że jest kimś, bo ubiera się „w purpurę i bisior” oraz każdego dnia beztrosko i świetnie się bawi. W porównaniu z żebrakiem ma wszystko i to w nadmiarze. Ubraniem żebraka były pokrywające jego ciało wrzody, a największym pragnieniem było nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. Ciekawe jest jednak to, że żebraka poznajemy po imieniu. Imię Łazarz pochodzi od hebrajskiego słowa Eleazar i oznacza „Bóg wspomógł”. Imię opisuje tożsamość. Żebrak nie ma nic, żyje w nędzy. Nie ma niczego oprócz swojej godności. Człowiek bogaty swoją wartość i godność uzależnia od materialnej pozycji. Buduje swoją tożsamość poprzez modne i drogie ubrania oraz wystawne i dostatnie życie. Innymi słowy bogacz swoją wartość określa przez to, co ma, nie przez to, kim jest. Można nie mieć nic, a jednak z dumą nosić swoje imię i być wewnętrznie bogatym. Wy, pracownicy tego Ośrodka, wy, rodzice i krewni osób, które tutaj są kierowane, w końcu wy – kochani podopieczni – pokazujecie, że „być” przewyższa „mieć”, że warto inwestować w to „bycie” drugiego człowieka, także wtedy, kiedy to „bycie” jest słabe, kruche, delikatne.

Drodzy Bracia i Siostry! Z łatwością możemy znaleźć punkty styczne między historią tego Ośrodka a przesłaniem Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa i realizacją jej wymagań. Jezus przypomina, że nie możemy dbać tylko o własną wygodę, o własne potrzeby i zachcianki. Nie można przechodzić obojętnie wobec Łazarzów, którzy żyją często na zewnątrz, poza naszym światem, których mijamy, których istnienia nawet sobie nie uświadamiamy. Co więcej, utożsamia się z nimi sam Chrystus i przychodzi do nas jako nasz bliźni: głodny, spragniony, bezdomny, obdarty, prześladowany, chory, bezradny i niepełnosprawny. Trzeba ze wzruszeniem rozpoznać Niewidzialnego w każdym oczekującym od nas miłości i pomocy (por. Mt 25,31-36). Pisał św. Tomasz z Akwinu, że kochać to mieć oczy, które widzą potrzeby drugiego człowieka. Kochać to mieć ręce gotowe do pomocy. Kochać to mieć serce, w którym będzie miejsce na drugiego człowieka i dla drugiego człowieka.

4. Bracia i Siostry! Bogu niech będą dzięki za to, że ciągle posyła ludzi, którzy tak ewangelicznie patrzą na świat i dostrzegają potrzeby osób chorych i niepełnosprawnych, a potem działają w mocy Bożego Ducha. Takim człowiekiem był na pewno śp. bp Czesław Domin, katowicki biskup pomocniczy, przewodniczący Komisji Charytatywnej Episkopatu Polski, który – kiedy poznał wolę Bożą – działał bez wytchnienia, aby zrealizować idee budowy ośrodka dla niepełnosprawnych właśnie tu, w Rusinowicach. To działanie polegało również na znalezieniu sprzymierzeńców. A szukał ich wszędzie – w Polsce, we Włoszech i za Oceanem. Szukał wśród ludzi wierzących i wśród ludzi dobrej woli, niezalenie od ich poglądów czy politycznej identyfikacji. Szukał pomocy w rządzie i w samorządzie. Szukał też sprzymierzeńców w gronie duchowieństwa, którym powierzał realizacje tego Bożego planu. Należał do nich nawet św. Jan Paweł II, któremu zawdzięczamy zafundowanie wystroju tej kaplicy, tragicznie zmarły proboszcz tutejszej parafii śp. ks. Henryk Gołek i obecny wśród nas ks. prałat Franciszek Balion. A po roku 1992 bp Domin powierzył z ufnością to swoje dzieło Caritas diecezji gliwickiej i jej pierwszemu pasterzowi, bp. Janowi Wieczorkowi. I sam go nadal wspierał jako biskup koszalińsko-kołobrzeski aż do swojej śmierci w 1996 roku.

Bracia i Siostry! Tu, w Ośrodku, od ćwierć wieku piszecie i dopisujecie kolejne rozdziały Ewangelii miłości. Warto pamiętać, że pierwsze wspólnoty chrześcijan bardzo często ukazywały Jezusa jako lekarza. Jego misja wypełniała się w byciu blisko osób chorych, cierpiących, niepełnosprawnych. Na kartach Ewangelii czytamy o bardzo silnym związku między tym, co Jezus głosił, a gestami uzdrawiania. Zbliżał się do chorych, dotykał ich i im także pozwalał się dotykać. Wchodził z nimi w relację. Bo nie ma prawdziwej miłości bez autentycznej, szczerej i bezinteresownej relacji. Międzyludzka relacja naznaczona chrześcijańską miłością staje się fundamentem misji w Kościele i w świecie. Wasza misja jest pięknym świadectwem człowieczeństwa, jest takim uprzywilejowanym sposobem ukazywania, że Bóg, nasz Ojciec, opiekuje się każdą pojedynczą osobą, bez wyjątków. W tym celu Chrystus posługuje się waszą wiedzą, waszymi rękoma i waszym sercem. On sam poprzez waszą pracę pragnie leczyć i opiekować się każdym człowiekiem, ponieważ wszystkim pragnie dać życie i miłość. Ufam, że na wasze posługiwanie nigdy nie zabranie środków z NFZ, których dostarczają podatnicy, nasze solidarne społeczeństwo oraz wsparcia Caritas, które czerpie z tego samego źródła, z ofiar wierzących. Jestem przekonany, że tożsamość i zaangażowanie lekarza czy fizjoterapeuty, pielęgniarki i salowej, opiera się nie tylko na wiedzy i kompetencji technicznej, ale głównie na współczującym i miłosiernym podejściu do cierpiących na ciele i na duszy człowieka. To samo przekonanie odnoszę do posługi Sióstr ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek, posługujących w tym Ośrodku od początku, czyli więcej niż 25 lat. Słowo „rehabilitacja” pochodzi z języka łacińskiego, gdzie składa się z dwóch części. Pierwsza z nich „re” – oznacza pewną zwrotność, ponowienie jakiejś czynności. Drugi człon to słowo „habilitas”, czyli zdatność, sprawność. Rehabilitacja oznacza zatem proces powrotu do sprawności. Nieodzownym elementem tego procesu jest towarzyszenie osobie rehabilitowanej, wspieranie jej poprzez konkretne wskazówki, ale przede wszystkim przez obecność. Wracając do dzisiejszej Ewangelii. Przesłaniem przypowieści o bogaczu i Łazarzu nie jest zwyczajna pochwała ubóstwa i potępienie bogactwa. Nie chodzi o to, aby nie mieć środków do życia. Historia opowiedziana przez Jezusa ma skłonić nas nawrócenia. Pokazuje, że nasze obecne wybory wpływają na nasz wieczny los. Po śmierci sytuacja dwóch bohaterów dzisiejszej Ewangelii diametralnie się odmieniła. To nie Bóg oddzielił przepaścią Łazarza od bogacza. Wręcz przeciwnie. Bóg dopuścił, że żebrak leżał u bram jego pałacu. Miał być jego wyrzutem sumienia i wołaniem o zmianę życia. On jednak pozostał głuchy i ślepy na słowa i znaki. Istotne dla nas jest to, że i my kiedyś staniemy przed sadem Boga. Będziemy liczyć na Jego miłosierdzie. I właśnie wtedy nasze uczynki miłosierdzia i to wszystko, co uczyniliśmy drugiemu człowiekowi stanie się takim mostem, po którym przejdziemy „na łono Abrahama”. Niech wasza praca i posługa w tym miejscu budują ten most i zbliżają was i waszych podopiecznych do Boga, źródła prawdziwej, pięknej i wiecznej miłości. I pamiętajcie o słowach św. Augustyna, które były tu wyeksponowane w dniu poświecenia Ośrodka: „Idź przez człowieka, a dojdziesz do Boga”.

Naszą jubileuszową refleksję zakończmy modlitwą do św. Rafała Archanioła, patrona tego miejsca. A na marginesie dodam, że imię Rafał znaczy „Bóg uzdrawia”, „Bóg leczy”. I o tej prawdzie nie zapominajcie. „Święty Rafale Archaniele, który czuwasz przed majestatem Bożym i z polecenia Stwórcy, byłeś przewodnikiem w niebezpiecznej wędrówce Tobiasza, czuwaj nad działalnością pracowników i podopiecznych Ośrodka Rehabilitacyjnego w Rusinowicach. Broń przed zagrożeniami, ostrzegaj przed niebezpieczeństwami, strzeż w przeciwnościach. Wstawiaj się za nami u Boga, przedstawiaj nasze sprawy i bądź nam pomocą w wypełnianiu chrześcijańskiego przykazania miłości”. Amen