Przygotowali ją alumni i przełożeni Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. Na początku ks. Bogdan Kania z Wydziału Duszpasterstwa Kurii Metropolitalnej zachęcił wszystkich, by przywitali się ze swoim sąsiadem. - Uśmiechnij się, podaj mu rękę - zapraszał. - To nie jest przypadek, że tutaj jesteś. Pan Bóg chce ci coś powiedzieć - zapewniał.

Spotkanie przygotowali klerycy i przełożeni Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. - Chcemy, żebyście byli pełnoprawnymi uczestnikami tego spotkania, a nie tylko obserwatorami - mówił ks. Krzysztof Matuszewski, rektor WŚSD. Zaprosił do wspólnego rozważania słowa Bożego, poświęconego powołaniu - spotkaniu Jezusa z Piotrem i innymi rybakami nad jeziorem Genezaret. - To opis codzienności, w którą przychodzi Jezus - zaznaczył ks. Matuszewski. Przypomniał, że rybołówstwo było Piotrową specjalnością, wiedział, kiedy i jak łowić. Poznał już Jezusa, ale nie znał Go za dobrze. - Z jakiegoś powodu odpowiada: "Na Twoje słowo zarzucę sieci". Największy cud to nie spektakularny połów ryb, ale spotkanie Jezusa i Piotra, który wie, że życie go przerasta - podkreślił rektor. Zaprosił zebranych do modlitwy o powołania i w intencji powołanych. - Mniejsza liczba powołań jest znakiem i zadaniem, byśmy przejęli się sprawą, wrócili do źródła, jakim są Jezus i Ewangelia. Może ktoś z was myśli o zakonie, seminarium. Pan Bóg mówi ci: "Nie bój się, wypłyń na głębię. Bo Ja jestem z tobą". To brzmi jak szaleństwo, ale tak samo brzmiały słowa Jezusa nad Jeziorem Galilejskim. Chcemy ci powiedzieć wraz z całym seminarium: nie bój się, jest przy tobie Chrystus - mówił ks. Matuszewski.

Plaster na ranę

Był także czas na świadectwa. Tymoteusz Szulik jest alumnem II roku. Pochodzi z Połomi, którą porównał do "ranczowskich Wilkowyj". Zawsze był blisko Kościoła, dlatego często słyszał: "Synku, będziesz proboszczem, nadajesz się". Jednak wątpliwości dopadły go w czasie roku propedeutycznego w Kokoszycach. - W nieznanym miejscu, otoczony nowymi osobami, zadawałem sobie pytania: "Czy nie ubzdurałem sobie tego powołania?". Chodziło mi po głowie: "Coś ty zrobił? Czy On jest?". Przyszedł czas Wielkiego Postu i przeżywaliśmy rekolekcje ignacjańskie. Miałem w sobie wiele strachu, lęku, poczucia niesprawiedliwości. Pamiętam medytacje przed Najświętszym Sakramentem. Pytałem samego siebie, czy to nie jest po prostu kawałek chleba w złotej obwolucie. Sięgnąłem po Pismo Święte i to, co przeczytałem, było jak plaster na ranę. Ile razy tego nie opowiem, o tej sytuacji, nie umiem opisać słowami, co przeżyłem. To był fragment Księgi Izajasza, początek 43. rozdziału. "Ale teraz tak mówi Pan,/ Stworzyciel twój, Jakubie,/ i Twórca twój, o Izraelu:/ »Nie lękaj się, bo cię wykupiłem,/ wezwałem cię po imieniu; tyś mój!/ Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą,/ i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie./ Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się,/i nie strawi cię płomień./ Albowiem Ja jestem Pan, twój Bóg,/Święty Izraela, twój Zbawca./ Daję Egipt jako twój okup,/ Kusz i Sabę w zamian za ciebie./ Ponieważ drogi jesteś w moich oczach,/ nabrałeś wartości i Ja cię miłuję,/ przeto daję ludzi za ciebie/ i narody za życie twoje« - mówił. - Nigdy nie będę w stanie opowiedzieć, co wtedy się stało w moim sercu. Zrozumiałem: Panie, Ty jesteś. Moje serce, które się trzęsło z goryczy, teraz całe się trzęsło z miłości do Niego - wspominał. I zapewnił zebranych, że zgadza się ze słowami papieża Franciszka z Lizbony, iż "tylko u Jezusa dostaniesz coś gratis - to jest miłość".

Prosto z Rio

O swojej drodze do kapłaństwa opowiedział też neoprezbiter ks. Paweł Kaszuba. - Urodziłem się w kochającej rodzinie, przez całe życie miałem szóstkę z religii, ale nigdy nie zaangażowałem się w Kościele zupełnie w nic, nie należałem do grupy parafialnej. Pojęcie wspólnoty Kościoła było dla mnie zupełnie obce, nie miałem go w sobie - przyznał szczerze. Długo szukał swojej drogi, czegoś, co zapełni poczucie wewnętrznej pustki. Momentem przełomowym były Światowe Dni Młodzieży w Rio de Janeiro, przeżywane w... Piekarach Śląskich. - Było coś, co się nazywało "Rio na Śląsku". Przyciągnęli mnie znajomi. Był koncert gospelowy i przypatrywałem się, trochę dziwiłem, trochę się żenowałem, ale i miałem poczucie, że też tak bym chciał, żeby Pan Bóg mnie dostrzegł - wspominał. Właśnie wtedy przeżył po raz pierwszy świadomą spowiedź świętą. Ale jeszcze nie dopuszczał do siebie myśli o seminarium. Najpierw skończył studia licencjackie na Uniwersytecie Ekonomicznym. - Najbardziej bałem się reakcji otoczenia - rodziny, przyjaciół. Byli w szoku, ale wsparli mnie w moim wyborze - mówił ks. Paweł. - Od dwóch tygodni jestem księdzem, czuję, że jestem na właściwym miejscu w życiu. Chcę oddać życie Panu Bogu i wam służyć. Dziękuję, że jesteście - zwrócił się do zebranych.

Marta-Sudnik-Paluch / katowice.gosc.pl

Najnowsze

20 czerwiec 2024

Ks. prof. Jerzy Szymik doktorem honoris causa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie

Nagroda została przyznana na mocy uchwały Senatu Uniwersytetu papieskiego Jana Pawła II...

19 czerwiec 2024

Wakacyjne wyjazdy rekolekcyjne

W archidiecezji katowickiej nie brakuje inspirujących inicjatyw adresowanych do dzieci i młodzieży. 

16 czerwiec 2024

List Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony życia

"Wyrażamy wielki szacunek i uznanie dla matek, które z miłością służą życiu...

14 czerwiec 2024

Abp Galbas: na żadnym targowisku świata nie ma stoiska z nadzieją

Metropolita katowicki przewodniczył Mszy św. w ośrodku w Gorzycach z okazji 40-lecia...

12 czerwiec 2024

Cykl wykładów dla nowych administratorów

Przez trzy dni księża uczestniczyli w spotkaniach dotyczących zarządzania parafią

12 czerwiec 2024

Orędownicy na trudne czasy

25 lat temu Jan Paweł II wyniósł na ołtarze ks. Józefa Czempiela i ks...