Abp Skworc: Niech wasza praca naukowa będzie świadectwem

Archidiecezja Katowicka

2012-12-15

Homilia Arcybiskupa Katowickiego;
adwentowy dzień skupienia dla nauczycieli akademickich;
2012.12.15

Umiłowani, Bracia i Siostry!

Adwent to czas, w którym z wielką mocą rozbrzmiewa głos proroków. Przekonaliśmy się o tym słuchając prawie codziennie w adwentowej liturgii słowa proroka Izajasza. A dziś Kościół stawia przed nami dwóch proroków: Eliasza i Jana Chrzciciela.
1. Obaj zostali posłani, aby napominać Izraela, że Bóg jest jedynym Bogiem, któremu należy się cześć, uwielbienie i posłuszeństwo, że tylko Jemu należy otworzyć serce i przyjąć na nowo dar Jego przymierza.
Dopókiż będziecie się chwiać na obie strony? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu” (1 Krl 18,21). Tak zwracał się do swych rodaków Eliasz na górze Karmel, na której zgromadzeni, przez nadzwyczajne znaki, przekonali się, kto jest prawdziwym Panem wszechświata i komu należy służyć.
Prorok zostaje posłany po to, aby należący do narodu wybranego przestali się zachowywać jak chorągiewki na wietrze w sprawach wiary i moralności, żeby trwali mocno w przestrzeni Dekalogu, a zwłaszcza przykazania pierwszego – „nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!”, lękając się fałszywych bogów i ich fałszywych proroków. Postać Eliasza przypomina nam o postawie człowieka wiernego Bogu.
A jednocześnie ten, w którego sercu płonęła Boża gorliwość, wzywa nas: przestańmy się chwiać w naszych codziennych wyborach i czynach, w naszych słowach, myślach, postawach.
W podobnym tonie, co prorok Eliasz, zwracał się Jan Chrzciciel do faryzeuszów i saduceuszów: „Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie sobie, że możecie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi” (Mt 3,7-9).
Te słowa można i trzeba odnieść do nowego Izraela, czyli Kościoła, który również jest adresatem przepowiadania proroków. Jeśli mówimy, że Bóg jest naszym Ojcem, to wydajmy owoce godne tego Jego dzieci, godne naszego chrześcijańskiego powołania i przeznaczenia!

2. Eliasz, Jan Chrzciciel i inni prorocy zostali posłani, aby lud wybrany przez Boga, którym jest dziś Kościół, przygotował drogę Panu, to znaczy, by się stale nawracał. Wtedy ludzie ujrzą zbawienie Boże.
Wiemy dobrze, iż istnieje zależność między jakością życia uczniów Jezusa, a jakością życia tych, którzy jeszcze do tej wspólnoty nie należą lub poruszają się po jej obrzeżach.
Grzechy ludzi Kościoła odpychają innych od Boga. Świętość ludzi Kościoła innych do Boga przyciąga, budzi niepokój, skłania do zastanowienia się i wejścia na drogę sprawiedliwości, łaski i przymierza z Bogiem.
Ta zależność odzwierciedla się już w życiu rodziny, w której ojciec i matka są dla swych dzieci przykładem chrześcijańskiego życia. W życiu wspólnoty parafialnej między starszymi a dziećmi i młodzieżą, między księdzem a wiernymi…
Do nas wszystkich i każdego z osobna odnoszą się wezwania: „Przestańcie się chwiać na obie strony…” oraz „Wydajcie godne owoce nawrócenia…”.
Prorocy kończyli swoje życie zazwyczaj dramatycznie, stawali się męczennikami. Ale, żeby lepiej zrozumieć słowo „męczennik”, trzeba przywołać jego źródłosłów. Męczennik to tyle co martyr, czyli najpierw świadek.
Ten, który widział, a tym, co zobaczył, dzieli się z innymi – stąd martyria, świadectwo. W pierwszych wiekach Kościoła, w wieku XX-tym i obecnie, świadectwo wierności Chrystusowi wiąże się bardzo często z męczeństwem, które jest niejako pieczęcią potwierdzającą złożone świadectwo. W dzisiejszym słowie Bożym, zwłaszcza w Ewangelii, pojawia się owa martyria. W życiu świętego Jana Chrzciciela jako wypełnienie – ludzie odrzucili Jana i „postąpili z nim tak, jak chcieli”. Z kolei sam Jezus, Prorok proroków, ogłasza, zapowiada swoją śmierć, swoje świadectwo złączone z daniną krwi. Jako wierzący czujemy, że taka jest i nasza droga – droga świadectwa.


3. Papież Paweł VI w adhortacji apostolskiej „Evangelii nuntiandi” napisał: „Oto widzimy jakiegoś chrześcijanina albo grupę chrześcijan, którzy wpośród społeczności ludzkiej, w której żyją, okazują, że umieją innych rozumieć, przyjąć, dzielą razem z innymi dolę i los życia, solidaryzują się ze wszystkimi, co zmierzają do pielęgnowania tego, co szlachetne i dobre. Ponadto widzimy tych ludzi prostych, co z własnej woli szerzą wiarę w pewne dobra duchowe, stojące wyżej ponad wartościami pospolitymi, oraz nadzieję w rzeczywistość niewidzialną, jakiej nawet odważna myśl wytworzyć nie może. Za pomocą tego cichego świadectwa owi chrześcijanie podsuwają tym, co patrzą na ich życie, nieuniknione pytania: Dlaczego są takimi? dlaczego tak żyją, co albo kto ich do tego pobudza? dlaczego przebywają między nami? Takie świadectwo już jest wieszczeniem Dobrej Nowiny, milczącym, ale bardzo mocnym i skutecznym. Już tutaj ma miejsce jakiś początek ewangelizacji. Te pytania może pierwsze postawi sobie wielu niechrześcijan, czy to będą ludzie, którym nigdy nie mówiono o Chrystusie, czy ochrzczeni, ale nie praktykujący życia chrześcijańskiego, czy tacy, co żyją w społeczności chrześcijan, ale nie według zasad chrześcijańskich, czy ludzie boleśnie poszukujący czegoś lub „Kogoś”, kogo przeczuwają, a nie umieją nazwać. Podniosą się też inne, wyższe i natarczywsze pytania; rozbudzi je to samo świadectwo, jako że postuluje obecność, współuczestnictwo i wspólnotę życia i jest konieczną, z reguły pierwszą częścią ewangelizacji” (EN, 22).

4. Z ludźmi nauki, a przede wszystkim z ich pracą, którą pięknie nazwał Jan Paweł Wielki – „posługą myślenia”, należy wiązać trzy podstawowe kategorie: prawdy, dobra i piękna.
Wszystkie trzy mają wymiar etyczny, wzywający. Poszukiwanie prawdy powinno rodzić dobro i piękno i do nich prowadzić. Nie ulega wątpliwości, że te wartości są nie tylko głęboko humanistyczne, co również chrześcijańskie i Boże.
To jakby podstawy owego cichego świadectwa, dzięki któremu ludzie zadają sobie ważne pytania, a serce kierują ku wartościom niepospolitym.
Do tego wezwania, by człowiek nauki był świadkiem prawdy, dobra i piękna, dochodzi dziś jeszcze jedno wezwanie, bardzo często spotykające się nawet z prześladowaniem. To wezwanie do bycia świadkiem racjonalności. Jest ona tym bardziej konieczna, im bardziej zalewa nas fala pseudonauki, zaś ona sama staje się towarem na sprzedaż, która na rynku – przywołując myśl ks. prof. M. Hellera -  usiłuje zmienić idę uniwersytetu w zbiór przepisów, sprawozdawczość i rachunek ekonomiczny.
Chyba nikt nie spodziewał się, że dziś – w wieku rozumu – trzeba będzie o niego walczyć przeciw wszystkim irracjonalizmom.
Niech wasza praca naukowa będzie świadectwem, znakiem wyższych wartości, rodzącym pytania najważniejsze, prowadzącym innych do wartości niepospolitych.
Niech złączy się także z cichym, ale stanowczym, przepowiadaniem Jezusa, Jego miłości do każdego człowieka. Tak bardzo będą nam o tym przypominać nadchodzące święta Bożego Narodzenia.
Ale zanim one to przed nami III Niedziela Adwentu – Gaudete – radujcie się!
Ta Niedziela śpieszy do nas ze środkiem duchowej medycyny, mianowicie z darem radości, która ma swoje źródło w Bogu, tym, który jest i który przychodzi. Powiedział nam dziś św. Paweł:
„ Radujcie się zawsze w Panu; Pan blisko jest!”
Pan blisko jest w godzinie Eucharystii.
Niech radość z daru Syna Bożego – z Jego bliskości będzie z wami; radość z wiary, radość z daru słowa Bożego, radość z danego nam sensu życia i jego wiecznych perspektyw. Radość ze wspólnoty Kościoła, którą budujemy.
Niech w nas i przez nas rozejdzie się światło z Betlejem.. Lumen gentium i niech się stanie światłem świata. Amen.

 

 

 

Nauczanie ks. Arcybiskupa