Abp Skworc: Abyście ogrzewali światłem swojej wiary, nadziei i miłości katowicki Kościół

Archidiecezja Katowicka

2013-02-04

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
w  Święto Ofiarowania Pańskiego; 2013.02.02

1. Widzą Pana pobożni i prawi
Pełna prorockiego rozmachu wizja Malachiasza wydaje się nie przylegać do wydarzenia ofiarowania Jezusa w jerozolimskiej świątyni. Józef i Maryja, wmieszani w tłum, są zwykłymi Izraelitami, którzy spełniają nakaz Prawa Pańskiego. A jednak, pod powierzchnią ewangelicznej relacji, pulsuje głębia duchowego znaczenia. I dopiero w tej głębi odkrywamy, że oto Malachiasz zapowiadał właśnie ten dzień – „nagle przybędzie do swej świątyni Pan”.
Istotnie, Pan przybył nagle, ale tylko nieliczni Go rozpoznali, mimo iż był oczekiwany. W opisie św. Łukasza zaledwie dwie osoby: starzec Symeon i wdowa Anna. Tylko oni wydawali się oczekiwać pociechy Izraela, tylko oni prowadzeni przez Ducha Świętego ujrzeli zbawienie, które Bóg przygotował dla wszystkich narodów.
Któż inny mógł rozpoznać czas nawiedzenia? Św. Łukasz charakteryzuje Symeona jako człowieka prawego i pobożnego, zasłuchanego w Ducha Świętego, posłusznego Jego wezwaniu. Podobnie i prorokini Anna, więc osoba obdarzona Duchem, nie rozstawała się ze świątynią, „służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą”. A zatem rozpoznali Pana ci, którzy byli pobożni i prawi, ludzie ducha, trwający na modlitwie.

Bracia i Siostry!
Historia się powtarza i tak, jak niegdyś, i dzisiaj Pan przybywa, ale nie wszyscy Go poznają i przyjmują. Są jednak osoby, które na wzór Symeona i Anny, potrafią rozpoznać czas przyjścia. Znajdujemy je między innymi w osobach konsekrowanych, które podążając drogą rad ewangelicznych, żyjąc w posłuszeństwie Bogu, ubóstwie i czystości serca otrzymują dar widzenia Pana. Mają dar rozpoznawania. Wy do nich należycie.
Dziękujemy dziś za waszą wewnętrzną gotowość, za życie w permanentnym adwencie, w którym jesteście jak owi ewangeliczni słudzy oczekujący na przyjście swego pana.
Dziękujemy za waszą modlitwę, wznoszącą się jak kadzidło, nie tylko we wspólnotach klauzurowych, ale także w czynnych. Wszak życie tych ostatnich nie jest jedynie działaniem, służbą, pracą, apostolstwem, ale także pokornym przeżywaniem czasu w klasztornych kaplicach, w błaganiu Boga w intencjach Kościoła, pasterzy, duchowieństwa, wiernych świeckich i osób konsekrowanych.
    Tą Eucharystią dziękujemy Bogu za każdego „Symeona” i za każdą „Annę”, za mężczyzn i kobiety, którzy poszli za głosem powołania – wybrali w Jezusie Chrystusie Boga na Oblubieńca i konsekwentnie służą Mu dniem i nocą.

2. Odejść znaczy umierać, żeby żyć
W myśl hasła obecnego roku duszpasterskiego jesteśmy wezwani, by być solą ziemi. Chrystusowe słowa odnosimy dziś do braci i sióstr zakonnych, którzy je wiernie realizują, będąc rzeczywiście i w pełni solą tego świata.
Są tacy, jeśli pozostają wewnętrznie wolni, jeśli potrafią odejść od rzeczy, osób, aby poznać Jedynego. Nie chodzi tu tylko o fizyczne odejście, pozostawienie rodziców, rodzeństwa, dotychczasowego stylu życia, upodobań czy przywiązań. Chodzi również o odejście wewnętrzne – od siebie i własnego ja. W perspektywie eschatologicznej, o której mówi Malachiasz, idzie w końcu o odejście od tego świata, od życia ziemskiego ku wieczności.
Owo odchodzenie bliskie jest śmierci, obumieraniu, metafizyce pszenicznego ziarna wrzuconego w ziemię. Ten negatywny sens odejścia nigdy nie zostaje rozłączony z sensem pozytywnym. Odchodząc zawsze się ku czemuś zmierza. Ten ruch ku w życiu osób konsekrowanych wyraża się w bezgranicznym pójściu za Chrystusem, nawet w nieznane. Jest to zawsze droga do szczęścia, a dla Kościoła droga – znak, by zawsze podążać za Panem, poznawać Go, miłować i naśladować.


Osoby konsekrowane: jesteście solą ziemi, jeśli ukazujecie owo odejście jako wyruszenie w drogę z Jezusem. W tym sensie już na ziemi spełnia się w was to, co będzie udziałem zbawionych w niebie.
Jesteście solą ziemi: jeśli posłuszeństwo, ubóstwo i czystość są głęboko przeżywane, przyjmowane z radością i z takąż radością ukazywane innym, baz kamuflażu i dwuznaczności. Chodzi tu również o wierność charyzmatowi zgromadzenia, o wierność dziedzictwu wiary i pobożności.
Osoby konsekrowane są solą dla ziemi, jeśli wypełnione są treścią i żarem Bożego słowa. Przez to udoskonalają oni odpornościowe mechanizmy w całej ludzkiej rodzinie, wprowadzając do niej wartości religijno-moralne, takie jak: miłość i przebaczenie, szacunek dla człowieka i troskę o każde życie, służbę i pracę bez nagrody; wolność od materialnych przywiązań.

Bracia i Siostry!
Dzień dzisiejszy jest okazją do ponowienia poszukiwania tego, „co w górze”, i do zastanowienia się, co dla każdego z was osobiście, dla wspólnoty zakonnej i rodziny Kościoła naszej archidiecezji znaczą słowa Zbawiciela – „bądźcie solą dla ziemi”.
Bracia i siostry żyjąc według rad ewangelicznych jesteście solą ziemi także wtedy, kiedy spełniacie w świecie misję kapłańską, prorocką i królewską.
Kapłańską – gdy ofiarujecie siebie całkowicie Bogu, a w Nim każdemu człowiekowi.
Prorocką – kiedy żyjecie w przyjaźni z Panem, stale zasłuchani w Jego słowo, zdolni odważnie wystąpić z orędziem, że Bóg jest najważniejszy.
Królewską – kiedy panujecie nad sobą i włączacie się w budowanie królestwa Bożego na ziemi przez walkę z grzechem i strukturami grzechu.

3. Ochraniać drżący płomień
Świat potrzebuje takiego świadectwa! Zwłaszcza ten, który wydaje się zatracać siebie w niewoli rzeczy, ideologii, w kulcie materii i ciała, w wolności pojmowanej jako samowoli, w odrzucaniu prawdy absolutnej, natury ludzkiej, prawa naturalnego i Bożego.
Bogu dzięki, że są ludzie, którzy trzymają innych przed ostatecznym upadkiem.
Tę wdzięczność wyrażamy dziś jako Kościół łamiąc Chleb – w Eucharystii. Jesteśmy świadomi, że Pan nie aniołów przygarnął, ale potomstwo Abrahamowe. Dlatego wołamy dziś również głosem przebłagania za tymi, co odeszli od Chrystusa do świata, od Boga do siebie, od wieczności do życia w horyzoncie doczesności.
Przeżywając dziś święto ofiarowania Pańskiego niesiemy w dłoniach poświęcone świece – gromnice, troskliwie osłaniając ich żywy płomień. „Ten płomień, osłonięty naszymi dłońmi, może być również wymownym znakiem życia konsekrowanego w Kościele i troski, jaką otaczamy, szczególnie w modlitwie, osoby żyjące w duchu rad ewangelicznych. Prosimy dla nich o łaskę wiernego i hojnego serca, o liczne powołania… Życie konsekrowane jest niczym ów drżący na wietrze płomień, który wciąż musimy osłaniać, aby mimo ludzkiej słabości i zewnętrznych przeciwności, mogło ogrzewać Kościół ciepłem służebnej miłości, rozpalając go żarem pokornej ofiary i oświetlając światłem niesłabnącej wiary” (List Biskupów, 2 luty 2013).
    Na końcu tej medytacji nad dzisiejszym słowem Bożym – proszę, abyście ogrzewali świtałem swojej wiary, nadziei i miłości katowicki Kościół na progu jego II Synodu.
Jak Symeon i Anna weźmijcie w swoje ręce dzieło synodu, ogrzewając je modlitwą i świadectwem życia.
    Synod – nie jest celem samy w sobie – ma służyć Kościołowi lokalnemu – abyśmy bardziej byli świątynią Pan, w której mieszka i przebywa Duch Pana – sprawca jedności i dawca darów.
    Niech nas nimi napełni Duch Święty; niech odnowi w nas łaskę sakramentu Bierzmowania; nie pomnoży wasze charyzmaty, abyście byli solą ziemi, tej ziemi i jej mieszkańców. Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa