Abp Skworc: Nie lękajmy się trudnego świadectwa wiary na wyższych uczelniach.

Archidiecezja Katowicka

2013-03-24

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
do Nauczycieli akademickich
sobota V tygodnia Wielkiego Postu 23.03.2013 r.

Umiłowani, Bracia i Siostry!

1. W proroctwie Ezechiela powraca wielki temat Starego Testamentu, temat powrotu Izraelitów do ziemi obiecanej. Słowo „exodus” może być śmiało kluczem do zrozumienia dziejów zbawienia.
Oto pierwszy exodus dokonał się z chwilą wyjścia Izraelitów z Egiptu pod wodzą Mojżesza do ziemi Kanaan, obiecanej już Abrahamowi, który sam przecież przeżył także exodus opuszczając ziemię ojców i udając się w nieznane.
Drugi exodus, jak zapowiadali prorocy, był powrotem Izraelitów z babilońskiej ziemi wygnania na ojcowiznę, którą musieli opuścić, gdyż złamali przymierze z Panem.
Exodus to również słowo – klucz do zrozumienia naszych dziejów zbawienia. Owo wyjście dokonało się najpierw w naszym życiu w momencie przyjęcia chrztu świętego. Chrystus przeprowadził nas wówczas ze śmierci do życia.
Exodus dokonuje się również jako nasza wspólna pielgrzymka wiary z doczesności do wieczności, z ziemskiej ojcowizny do Domu Ojca w niebie.
Trzeci wymiar paschalny naszego życia to osobiste, wewnętrzne przekraczanie siebie, to nasze nawrócenie, kiedy porzucamy grzeszny styl życia wybierając posłuszeństwo wierze, posłuszeństwo Bogu.

2. Pisał po zakończeniu II wojny Leopold Staff:

Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
Będziemy stąpać po swych własnych schodach.
Nikt o tym jeszcze nie mówi nikomu,
Lecz wiatr już o tym szepcze po ogrodach.

Przejdą dni ciężkie klęski i rozgromu
I zapomnimy o ranach i szkodach...
Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
Będziemy stąpać po swych własnych schodach.
(Pierwsza przechadzka)

Te słowa pełne nadziei są pięknym obrazem naszej wędrówki przez ziemię – do własnego domu, już nie ręką ludzką uczynionego, do przestrzeni wolnej od klęsk i rozgromów, ran i szkód, do nowej ziemi pod nowym niebem, gdzie śmierci już nie będzie…

3. Zostaliśmy obdarzeni łaską wiary, abyśmy przekraczali siebie, stawali się coraz pełniej ludźmi, dążąc do świętości. Choć – powtarzając za Jerzym Liebertem – już raz dokonaliśmy wyboru Chrystusa, musimy ten wybór stale ponawiać, stale ucząc się człowieka, to znaczy poznając siebie w świetle wiary, poznając własne słabości i ograniczenia, wyciągając rękę po pomocną dłoń Boga, który chce nas wyratować z zagrożeń świata i nasze stopy postawić na skale.


Człowiekiem, który zwłaszcza w Wielkim Poście, uczy nas nieustannego wybierania Chrystusa, a jednocześnie pokory wobec tajemnicy ludzkiego serca i tajemnicy wiary, jest święty Piotr. Ten, który zdradził, ale i ten, który się nawrócił:

Nie na początku
Kiedy zaczynamy wierzyć
Ale potem
Kiedy milknie pobekiwanie świateł
Ściemnia się jakby katechizm mrużył oko
Więdnie ultrafiolet jak hiacynt
Niebo wydaje się grzeczne i niewskazane
Na samym szarym końcu wiary
Gdzie przystaje spocona teologia
Kaznodzieja nie gimnastykuje języka
Wtedy przyjdź
Wprost z dziedzińca Kajfaszowego
Jeszcze bez kluczy
A już ze łzami które najdalej prowadzą
(Ks. J. Twardowski, do świętego Piotra).

Święty Piotr może być dla nas patronem nawrócenia, to znaczy wiary, która nie jest rzeczywistością statyczną, lecz dynamiczną, domagającą się nieustannego pogłębienia – tak w wymiarze zrozumienia, jak i zaufania. Uczą nas tego kolejni jego następcy, Jan Paweł II, Benedykt, Franciszek. Ten pierwszy powiedział z okazji 600-lecia WT na UJ m.in.:
„ W codziennym trudzie pracownika nauki konieczna jest także szczególna wrażliwość etyczna....
Dzięki wrażliwości moralnej zachowana zostaje bardzo istotna dla nauki więź pomiędzy prawdą i dobrem....
Relatywizm etyczny oraz postawy czysto utylitarne stanowią zagrożenie nie tylko dla nauki, ale wprost dla człowieka i dla społeczeństwa” (JP II, Kraków, 8 czerwca 1997 r.). 

 

4. Razem ze świętym Piotrem i Jego następcami przeżywamy dzień skupienia i jesteśmy zaproszeni na rekolekcje, które otwiera Niedziela Palmowa Męki Pańskiej, a które potoczą się kolejnymi dniami Wielkiego Tygodnia aż do Niedzieli Zmartwychwstania, kiedy usłyszmy słowa: „Witajcie”, „Nie bójcie się” i „ Pokój wam”.
W tych nadchodzących świętych dniach będziemy duchem – idąc za poetą – przemierzać ulice starej Jerozolimy:

Bezzębne mury,
Otulone w liturgiczne chusty,
Zmawiają modlitwę jak starcy,
Którzy odnaleźli w sobie u kresu życia
Gwiazdę zgubioną w młodości.
Wszyscy dźwigamy w sobie gwiazdę
I wszyscy ją odnajdziemy w godzinie naszej śmierci.
(R. Brandstaetter, Stabat Mater)


5. Wiara, którą wyznajemy ustami i czynami, a więc „wiara żywa uczynkami” pomaga zachować w sobie światło, jak ową jaśniejącą gwiazdę. Jezus mówił do swych uczniów, mówi do nas: „Wy jesteście światłem świata…”. To nasz obowiązek, nasza powinność – to imperatyw naszego działania, pracy, odpoczynku, całego życia.
Dziś wiara w sercach wielu zdaje się gasnąć, wystawiona na brutalne ataki zabójców, którzy – jak niegdyś arcykapłani i faryzeusze – szukają sprawiedliwych, aby ich doświadczyć w ogniu próby, jak doświadcza się złoto w tyglu. Dla współczesnych wrogów Jezusa, my jesteśmy tymi, którzy przyjmują ciosy, bo mienimy się zwać synami Boga, bo nasz styl życia odmienny od światowego, bo nasza wiara razi – jak światło tych, którzy zbyt długo siedzieli w ciemnościach.
    Nie lękajmy się trudnego świadectwa wiary na wyższych uczelniach, gdzie rozsiadła się nowa bogini – ekonomia; dyktuje warunki i rozdaje karty; co gorsza absorbuje czas rektorów i profesorów, przekonując, że duch się już nie liczy, tylko materia w grantach dozowana.

 

Drodzy Bracia i Siostry!
Nie zapominajmy, że na drodze naszego życia, które czasem miewa punkty styczne z droga krzyżową, jest ze swymi uczniami sam Jezus Chrystus, Jedyny Odkupiciel Człowieka.
Jest z nami Światłość, której żadne ciemności nie ogarną. Trzymajmy się mocno tej Kotwicy nadziei, którą Bóg zarzucił już w wieczność.

6. A żeglując po morzu historii wpatrujmy się w gwiazdy naszej nadziei – jest nią Maryja, wielkopostna „Stabat Mater”, wytrwała w cierpieniu; stająca pod krzyżem, ufająca, z nadzieją wbrew nadziei!

O daj nam, Panie, natchnienie do wiary,
Albowiem wiara jest trudną twórczością,
Która wymaga czujności sumienia,
Ognia pokory i woli, bez której
Nie ma modlitwy ani nie ma skruchy
I świadomości popełnionych grzechów.
(R. Brandstaetter, O, daj nam, Panie…)

Przeżywając swój exodus starajmy się, aby nigdy nie ulec rutynie i manierze. One bowiem są śmiercią wiary i śmiercią sumienia. I pamiętajmy – kto wierzy, nigdy nie jest sam!
Moi Drodzy!
Urokliwy papież Franciszek powiedział nam w dniu inauguracji pontyfikatu: „Strzeżmy Chrystusa w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia”.
I pamiętajmy, że powołanie do strzeżenia, opiekowania się, ma wymiar ogólnoludzki i jest jednym z imion wychowania.
Strzeżmy więc Chrystusa w naszym życiu i w sercach powierzonej wam młodzieży.


 

Nie lękajmy się trudnego świadectwa wiary na wyższych uczelniach.

Homilia Arcybiskupa Katowickiego do Nauczycieli akademickich - sobota V tygodnia W.P.

 

Umiłowani, Bracia i Siostry!

 

1. W proroctwie Ezechiela powraca wielki temat Starego Testamentu, temat powrotu Izraelitów do ziemi obiecanej. Słowo „exodus” może być śmiało kluczem do zrozumienia dziejów zbawienia.

Oto pierwszy exodus dokonał się z chwilą wyjścia Izraelitów z Egiptu pod wodzą Mojżesza do ziemi Kanaan, obiecanej już Abrahamowi, który sam przecież przeżył także exodus opuszczając ziemię ojców i udając się w nieznane.

Drugi exodus, jak zapowiadali prorocy, był powrotem Izraelitów z babilońskiej ziemi wygnania na ojcowiznę, którą musieli opuścić, gdyż złamali przymierze z Panem.

Exodus to również słowo – klucz do zrozumienia naszych dziejów zbawienia. Owo wyjście dokonało się najpierw w naszym życiu w momencie przyjęcia chrztu świętego. Chrystus przeprowadził nas wówczas ze śmierci do życia.

Exodus dokonuje się również jako nasza wspólna pielgrzymka wiary z doczesności do wieczności, z ziemskiej ojcowizny do Domu Ojca w niebie.

Trzeci wymiar paschalny naszego życia to osobiste, wewnętrzne przekraczanie siebie, to nasze nawrócenie, kiedy porzucamy grzeszny styl życia wybierając posłuszeństwo wierze, posłuszeństwo Bogu.

2. Pisał po zakończeniu II wojny Leopold Staff:

 

Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
Będziemy stąpać po swych własnych schodach.
Nikt o tym jeszcze nie mówi nikomu,
Lecz wiatr już o tym szepcze po ogrodach.

 

Przejdą dni ciężkie klęski i rozgromu
I zapomnimy o ranach i szkodach...
Będziemy znowu mieszkać w swoim domu,
Będziemy stąpać po swych własnych schodach.

(Pierwsza przechadzka)

 

Te słowa pełne nadziei są pięknym obrazem naszej wędrówki przez ziemię – do własnego domu, już nie ręką ludzką uczynionego, do przestrzeni wolnej od klęsk i rozgromów, ran i szkód, do nowej ziemi pod nowym niebem, gdzie śmierci już nie będzie…

3. Zostaliśmy obdarzeni łaską wiary, abyśmy przekraczali siebie, stawali się coraz pełniej ludźmi, dążąc do świętości. Choć – powtarzając za Jerzym Liebertem – już raz dokonaliśmy wyboru Chrystusa, musimy ten wybór stale ponawiać, stale ucząc się człowieka, to znaczy poznając siebie w świetle wiary, poznając własne słabości i ograniczenia, wyciągając rękę po pomocną dłoń Boga, który chce nas wyratować z zagrożeń świata i nasze stopy postawić na skale.

Człowiekiem, który zwłaszcza w Wielkim Poście, uczy nas nieustannego wybierania Chrystusa, a jednocześnie pokory wobec tajemnicy ludzkiego serca i tajemnicy wiary, jest święty Piotr. Ten, który zdradził, ale i ten, który się nawrócił:

 

Nie na początku

Kiedy zaczynamy wierzyć

Ale potem

Kiedy milknie pobekiwanie świateł

Ściemnia się jakby katechizm mrużył oko

Więdnie ultrafiolet jak hiacynt

Niebo wydaje się grzeczne i niewskazane

Na samym szarym końcu wiary

Gdzie przystaje spocona teologia

Kaznodzieja nie gimnastykuje języka

Wtedy przyjdź

Wprost z dziedzińca Kajfaszowego

Jeszcze bez kluczy

A już ze łzami które najdalej prowadzą

(Ks. J. Twardowski, do świętego Piotra).

 

Święty Piotr może być dla nas patronem nawrócenia, to znaczy wiary, która nie jest rzeczywistością statyczną, lecz dynamiczną, domagającą się nieustannego pogłębienia – tak w wymiarze zrozumienia, jak i zaufania. Uczą nas tego kolejni jego następcy, Jan Paweł II, Benedykt, Franciszek. Ten pierwszy powiedział z okazji 600-lecia WT na UJ m.in.:

W codziennym trudzie pracownika nauki konieczna jest także szczególna wrażliwość etyczna....

Dzięki wrażliwości moralnej zachowana zostaje bardzo istotna dla nauki więź pomiędzy prawdą i dobrem....

Relatywizm etyczny oraz postawy czysto utylitarne stanowią zagrożenie nie tylko dla nauki, ale wprost dla człowieka i dla społeczeństwa” (JP II, Kraków, 8 czerwca 1997 r.).

4. Razem ze świętym Piotrem i Jego następcami przeżywamy dzień skupienia i jesteśmy zaproszeni na rekolekcje, które otwiera Niedziela Palmowa Męki Pańskiej, a które potoczą się kolejnymi dniami Wielkiego Tygodnia aż do Niedzieli Zmartwychwstania, kiedy usłyszmy słowa: „Witajcie”, „Nie bójcie się” i „ Pokój wam”.

W tych nadchodzących świętych dniach będziemy duchem – idąc za poetą – przemierzać ulice starej Jerozolimy:

 

Bezzębne mury,

Otulone w liturgiczne chusty,

Zmawiają modlitwę jak starcy,

Którzy odnaleźli w sobie u kresu życia

Gwiazdę zgubioną w młodości.

Wszyscy dźwigamy w sobie gwiazdę

I wszyscy ją odnajdziemy w godzinie naszej śmierci.

(R. Brandstaetter, Stabat Mater)

 

5. Wiara, którą wyznajemy ustami i czynami, a więc „wiara żywa uczynkami” pomaga zachować w sobie światło, jak ową jaśniejącą gwiazdę. Jezus mówił do swych uczniów, mówi do nas: „Wy jesteście światłem świata…”. To nasz obowiązek, nasza powinność – to imperatyw naszego działania, pracy, odpoczynku, całego życia.

Dziś wiara w sercach wielu zdaje się gasnąć, wystawiona na brutalne ataki zabójców, którzy – jak niegdyś arcykapłani i faryzeusze – szukają sprawiedliwych, aby ich doświadczyć w ogniu próby, jak doświadcza się złoto w tyglu. Dla współczesnych wrogów Jezusa, my jesteśmy tymi, którzy przyjmują ciosy, bo mienimy się zwać synami Boga, bo nasz styl życia odmienny od światowego, bo nasza wiara razi – jak światło tych, którzy zbyt długo siedzieli w ciemnościach.

Nie lękajmy się trudnego świadectwa wiary na wyższych uczelniach, gdzie rozsiadła się nowa bogini – ekonomia; dyktuje warunki i rozdaje karty; co gorsza absorbuje czas rektorów i profesorów, przekonując, że duch się już nie liczy, tylko materia w grantach dozowana.

Drodzy Bracia i Siostry!

Nie zapominajmy, że na drodze naszego życia, które czasem miewa punkty styczne z droga krzyżową, jest ze swymi uczniami sam Jezus Chrystus, Jedyny Odkupiciel Człowieka.

Jest z nami Światłość, której żadne ciemności nie ogarną. Trzymajmy się mocno tej Kotwicy nadziei, którą Bóg zarzucił już w wieczność.

6. A żeglując po morzu historii wpatrujmy się w gwiazdy naszej nadziei – jest nią Maryja, wielkopostna „Stabat Mater”, wytrwała w cierpieniu; stająca pod krzyżem, ufająca, z nadzieją wbrew nadziei!

 

O daj nam, Panie, natchnienie do wiary,

Albowiem wiara jest trudną twórczością,

Która wymaga czujności sumienia,

Ognia pokory i woli, bez której

Nie ma modlitwy ani nie ma skruchy

I świadomości popełnionych grzechów.

(R. Brandstaetter, O, daj nam, Panie…)

 

Przeżywając swój exodus starajmy się, aby nigdy nie ulec rutynie i manierze. One bowiem są śmiercią wiary i śmiercią sumienia. I pamiętajmy – kto wierzy, nigdy nie jest sam!

Moi Drodzy!

Urokliwy papież Franciszek powiedział nam w dniu inauguracji pontyfikatu: „Strzeżmy Chrystusa w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia”.

I pamiętajmy, że powołanie do strzeżenia, opiekowania się, ma wymiar ogólnoludzki i jest jednym z imion wychowania.

Strzeżmy więc Chrystusa w naszym życiu i w sercach powierzonej wam młodzieży.

 

 

Nauczanie ks. Arcybiskupa