Abp Skworc: Śląsku, wstań zjednoczony wokół takich synów jak Wojciech Korfanty

Archidiecezja Katowicka

2013-04-21

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
w 140 rocznicę urodzin Wojciech Korfantego;
Katedra Chrystusa Króla – 2013.04.20

Wydaje się, że nie było rzeczą przypadku, a raczej świadomym wyborem rodziców, by narodzonemu synowi nadać imię Adalbert – Wojciech. Z pewnością w XIX wieku wybór takiego imienia na Śląsku był znaczący i zawierał w tle odwołanie do tradycji religijnej i narodowej.
    Tak postąpili Józef i Karolina Korfanty, rodzice chłopca urodzonego 20 kwietnia 1873 roku w Sadzawce na terenie Siemianowic Śląskich, kiedy podczas chrztu w parafialnym kościele p.w. Krzyża Świętego nadali mu imię Wojciech.
W starożytności imię było programem i zadaniem zarazem. I w tym przypadku – imię stało się programem, projektem życia małego Wojciecha; dlatego rzeczą uprawnioną będzie zauważenie i wskazanie punktów stycznych między życiorysem Wojciecha, patrona Polski a losami Wojciecha Korfantego, którego możemy nazwać orędownikiem sprawy Śląska i zarazem jej męczennikiem.
W roku 1903, a więc w wieku 30 lat, Wojciech Korfanty, zostaje wybrany posłem do Reichstagu, niemieckiego parlamentu i od razu wstępuje do Koła Polskiego. Po I wojnie światowej uczestniczył w mobilizacji polskich sił w celu pokojowej walki plebiscytowej, przewodnicząc Polskiemu Komisariatowi Plebiscytowemu w Bytomiu. W obawie przed możliwymi manipulacjami i wynikami plebiscytu stanął w 1921 roku na czele III Powstania Śląskiego, a po przyłączeniu Śląska do Polski został znaczącym politykiem w skali całej ojczyzny w ramach aktywności Chrześcijańskiej Demokracji, co kosztowało go ostatecznie osadzenie w 1930 roku w twierdzy brzeskiej.
W roku 1935 Wojciech Korfanty opuścił Śląsk i, podobnie jak wielki trybun polskich chłopów Wincenty Witos, udał się do Czech. Losy politycznego wygnańca stały się jeszcze bardziej dramatyczne, kiedy w kwietniu 1939 r. powrócił do Katowic. Został ponownie aresztowany i po 82 dniach wiezienia zwolniony jako śmiertelnie chory człowiek. Umarł 20 lipca 1939 roku w Warszawie. Jego manifestacyjny pogrzeb odbył się w Katowicach 12 dni przed wybuchem II wojny światowej. Ofiara życia Wojciecha Korfantego dla Polski została dopełniona.
A nam po latach nasuwa się pytanie: czy urzeczywistnił projekt wpisany w swoje imię? Imię „Wojciech” oznaczało męża, który przynosi pociechę albo wojownika, któremu walka przynosi radość. Walki i zmagań nie brakowało w życiu Wojciecha Korfantego. Nie brakowało również pociechy, którą wniósł on w dzieje śląskiej ojcowizny i polskiej ojczyzny. Był prawdziwie wojownikiem uzbrojonym głęboko humanistycznymi, bo ewangelicznymi wartościami, nie tylko w służbie miłości ojczyzny, lecz także w służbie człowiekowi i Bogu. A jego mocnym orężem był – zwłaszcza w okresie sanacji – „głos wolny, wolność ubezpieczający”(Traktat, S. Leszczyński).

Bracia i Siostry!
Dzisiejsza Ewangelia przyniosła nam relację z synagogi w Kafarnaum. Wielu uczniów słysząc „trudną mowę” Chrystusa o pokarmie Jego Ciała i Krwi, odchodzi. Pisze ewangelista: „Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z nim nie chodziło”. W tej dramatycznej sytuacji Jezus zwraca się z niepokojącym pytaniem do najbliższych, do apostołów: „Czy i wy chcecie odejść?”. Sytuację ratuje Piotr – odpowiadając: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego!”.

Bracia i Siostry!
Analogiczne sytuacje zdarzają się również w życiu społecznym i politycznym, kiedy twórca politycznej myśli zadaje pytanie swoim współpracownikom czy ideowym spadkobiercom, pytanie: czy i wy chcecie odejść?!
Jesteśmy, jako mieszkańcy Śląska, spadkobiercami myśli Wojciecha Korfantego; odziedziczyliśmy jego dorobek – i on może nas zapytać – czy chcecie odejść od tego dorobku, od tej myśli, od tego dzieła, od tej ojcowizny tak ciężko wywalczonej, której na imię Śląsk.


Pisał Wojciech Korfanty w 10. rocznicę plebiscytu górnośląskiego;
Gdy lud śląski uzyskał prawo zadecydowania o swojej przyszłości, szedł do Polski, bo szukał w niej wyzwolenia z nędzy duchowej, moralnej i materialnej. A walczył o swoje i swej ziemi zjednoczenie z Polską, bo czuł się cząstką narodu polskiego, wyzwalającego się z wiekowej niewoli, a zmartwychwstała Polska przedstawiała mu się jako ustrój państwowy i społeczny, oparty na prawie, prawdzie i sprawiedliwości... Dzięki tym właściwościom moralnym lud śląski odniósł w plebiscycie największe zwycięstwo... Dokonał się „cud nad Odrą”. Polska zdobyła najcenniejszą część Górnego Śląska dlatego, że uświadomiony narodowo jego lud przez dziesiątki lat był wychowywany w duchu samodzielności obywatelskiej, solidarności narodowej i poczuciu odpowiedzialności każdego obywatela za całość narodu. Te wielkie wartości moralne, narodowe i obywatelskie, lud śląski wniósł jako wiano do Polski. W dziesiątą rocznicę plebiscytu godzi się zapytać tych, którzy gospodarzyli tym wielkim kapitałem, tych, którym go powierzono jako szafarzom, czy nie tylko utrzymali, ale i pomnożyli ów kapitał, będący najsolidniejszą podstawą bytu narodu i państwa” (str. 110).

Bracia i Siostry!
Przed nami – obywatelami III Rzeczypospolitej już nie stanie fizycznie męczennik sprawy polskiej w Niemczech i śląskiej sprawy w II Rzeczypospolitej śp. Wojciech Korfanty. Została jego intelektualna spuścizna, która ma nie tylko wartość archiwalną. Powinna być codziennym pokarmem polityków, parlamentarzystów i samorządowców Rzeczypospolitej, a zwłaszcza tych, którzy przyznają się do śląskości i powołują się na śląskie korzenie.
Pozwólcie, że przypomnę doktrynę Wojciecha Korfantego w trzech ważnych dla naszego społeczeństwa sprawach.
Najpierw rodzina – aktualnie obiekt niebywałych eksperymentów lingwistycznych i legislacyjnych. Kiedy w II Rzeczypospolitej pracowano nad reformą prawa małżeńskiego Korfanty przypominał i postulował prawo rodzinne zawierające następujące treści:
nierozerwalność małżeństwa i ochrona płodności;
nadanie rodzinie osobowości prawnej;
daleko idąca ochrona kobiety, macierzyństwa, dzieci i sprawy ich wychowania, wszechstronnie ustawodawstwem zapewnione;
podstawy materialne rodziny muszą być ugruntowane przez odpowiednią reformę prawa władania ziemią, budownictwa, prawa najpierw pracy, ustawodawstwa przemysłowego, skarbowego i podatkowego (str. 140).
Przypominam te, choć brzmiące dziś archaicznie, to w treści aktualne postulaty i oby, jak deklarowano, „przełomowy” Rok Rodziny (2013), stał się nim rzeczywiście, a nie kolejną fikcją.
Wojciech Korfanty zabrał również głos w kwestii prawa, stwierdzając, że dzieje ludzkości są dziejami walki o prawo. A „podstawą zbiorowego życia ludzkiego jest prawo i sprawiedliwość. Nie tylko to prawo, które w postaci ustaw i rozporządzeń wydaje władza, ale przede wszystkim to, które jest wyrazem sprawiedliwości, to prawo niezmienne, na którym opiera się porządek społeczny. Prawo, wydawane przez państwo w postaci ustaw i rozkazów, może być nieraz wyrazem niesprawiedliwości i burzyć podstawy porządku społecznego. Tylko ten porządek społeczny może się ostać na dłuższą metę, który szanuje poczucie prawa i sprawiedliwości jednostek, tworzących społeczeństwo. Najpierw to poczucie prawa i sprawiedliwości każdego człowieka jest niezmiernie wrażliwe i zawsze żywo reaguje na każdą jego obrazę, czy to ze strony innej jednostki, czy też ze strony władz” (str. 190).
Czy te słowa nie są aktualne w III Rzeczypospolitej? Codzienność daje nam jasną odpowiedź, jak bardzo są aktualne.


I jeszcze o sumieniu, które Korfanty nazywa siłą rewolucyjną. „...sumienie, które dał nam Bóg jako drogowskaz na drogę życiową. Sumienie jest wolne i niezależne. Żaden mocarz i żadna siła ludzka nie zdoła go ujarzmić, bo jest ono głosem Boga. Wolne i niezależnie sumienie jest stałym sędzią wszystkich poczynań ludzkich, które nam mówi, co jest złe, a co dobre....Sumienie nam mówi, że tylko prawda i prawo, zgodne najpierw wolą Bożą, może być podstawą ładu w życiu ludzkim...Budzenie sumienia, budzenie poczucia odpowiedzialności, hartowanie woli do walki najpierw o prawdę i prawo i sprawiedliwość, odrzucanie wszelkich kompromisów ze złem, zaniechanie oportunizmu w imię wygody i doraźnych korzyści, mogą nas jedynie wyzwolić z ciężkiej i hańbiącej niewoli, w którą popadliśmy najpierw własnej winy. Głos sumienia nabiera dziś większej czujności i siły....Zwycięży sprawiedliwość, jeśli wszyscy w tym buncie sumienia weźmiemy udział” (s. 267). Te słowa dedykuje Korfanty wszystkim, którzy mają wątpliwości i dylematy kogo słuchać, i jasno wskazuje na prymat sumienia przed wszystkim innym.

 

Bracia i Siostry!
Kiedy wspominamy 140. rocznicę urodzin Wojciecha Korfantego, wróćmy wszyscy do jego politycznego- społecznego dorobku, jak do źródła, aby z bogactwa ducha tego niezwykłego Ślązaka czerpać inspirację i siły do budowania naszej ojcowizny i ojczyzny.
Nie powinniśmy odchodzić od myśli i dorobku Wojciecha Korfantego – Ślązaka i męczennika za sprawy Śląska i Polski. Owszem należy je podjąć i realizować, bo są wspólnoto-twórcze i państwotwórcze, i uniwersalne, jak uniwersalna jest katolicka nauka społeczna, której był wierny.

Bracia i Siostry!
    Kiedy uważnie słuchaliśmy I czytania mszalnego z Dziejów Apostolskich, opisującego uzdrowienie Eneasza i wskrzeszenie Tabity, usłyszeliśmy, że apostoł Piotr dokonując tych znaków używa słowa-polecenia: wstań!
    Kiedy my dziś wspominamy 140 rocznicę urodzin Wojciecha Korfantego – można by przywołać to słowo i powiedzieć: – Śląsku – wstań – zjednoczony wokół takich synów jak Wojciech Korfanty! I buduj swoją ojcowiznę i ojczyznę w jedności, na miarę głoszonych przez niego ideałów i zasad, których źródła są w Ewangelii. Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa