Abp Skworc: Ora – módl się, musi poprzedzać labora – pracuj

Archidiecezja Katowicka

2013-04-24

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
Bazylika św. Ludwika i Wniebowzięcia NMP. Msza św. dla Lasów Państwowych
Uroczystość św. Wojciecha,
23.04.2013 r.

1. Pan Jezus, przed swym odejściem do Ojca, nakazał uczniom, aby nie opuszczali Jerozolimy, lecz oczekiwali na spełnienie obietnicy zesłania Ducha Świętego. Apostołowie pozostali w świętym mieście, gromadząc się w Wieczerniku na modlitwie i łamaniu chleba, czyli Eucharystii. Przeżywali więc pewnego rodzaju rekolekcje przygotowujące ich do przyjęcia daru Ducha Pocieszyciela. On zaś, gdy przyszedł, dał im moc, aby byli świadkami Zmartwychwstałego nie tylko w Jerozolimie, Judei i Samarii, ale aż po krańce ziemi.
W gronie świadków Zmartwychwstałego, którzy kontynuowali dzieło ewangelizacji świata, był święty Wojciech. Ikonografia przedstawia go z krzyżem w ręku, ale także z wiosłem. Ten bowiem, który niósł krzyż Chrystusa poganom, musiał przemierzyć długą do nich drogę. Wiosło przywołuje nie tylko sposób przemieszczania się ( przez morza i rzeki), lecz niejako naturalnie przywołuje obraz Kościoła – Łodzi, który płynie po morzu dziejów do królestwa Bożego – ostatecznego portu zbawienia.
Jest w żywocie świętego Wojciecha interesująca historia… Otóż nie mogąc nic zdziałać dla zbawienia prażan, którzy byli ludem o twardym karku, biskup Wojciech postanowił udać się w pielgrzymce do Jerozolimy, sięgnąć tym samym do źródła chrześcijaństwa, napoić się, „nadyszeć” ojczyzną Chrystusa i Apostołów.
Wojciech nie dotarł jednak do Jerozolimy, spotkawszy po drodze, w Monte Casino, mnichów benedyktyńskich, którzy zachęcili go do wyboru ich drogi zakonnej. „Powiedzieli mu bowiem, że zbawienia duszy nie znajduje się w pielgrzymkach po rozmaitych krajach, lecz, wedle psalmisty, w uciśnieniu ducha i pobożności skruszonego serca. I to mu jeszcze powiedzieli: „Tytułem do chwały jest nie to, że się było w Jerozolimie, lecz to, że się tam dobrze żyło, bo Jerozolimą po całym świecie jest Kościół święty”. Jakby chcieli powiedzieć Wojciechowi – Nie opuszczaj Kościoła… Biskup postanowił zatem odpowiedzieć na radę mnichów, wrócił do Rzymu i przez pięć lat przebywał jako mnich w klasztorze świętego Bonifacego. Można powiedzieć, że to były dla biskupa Wojciecha rekolekcje, podobne do tych, które przeżywali Apostołowie przed zesłaniem Ducha Świętego. Wojciech nie opuścił więc Jerozolimy – Kościoła, ale trwał w ukryciu na modlitwie i postach, oczekując „obietnicy Ojca”.
Skruszony lud Pragi poprosił w końcu papieża o powrót ich pasterza, co też się stało i Wojciech mógł sprawować powierzone mu zadania pasterskie. Nie na długo jednak, gdyż w końcu wyruszył z misją ewangelizacyjną do Prusów, gdzie poniósł śmierć męczeńską.

2. Z żywota świętego Wojciecha, napisanego anonimowego hagiografa, wynika dla nas ważna nauka. Od chwili chrztu świętego Jerozolimą jest dla nas Kościół, w który zostaliśmy włączeni mocą słowa i sakramentu. Tytułem do chwały, a można powiedzieć, do świętości jest to, jak żyjemy w Kościele, jaka jest nasza wiara, nadzieja, miłość? Wojciech mógłby na te pytania udzielić pouczającej odpowiedzi, pięć lat spędził w klasztorze jako zwykły mnich benedyktyński. Pięć lat rekolekcji pod hasłem „ora et labora” – „módl się i pracuj”.
Apostołowie zanim wyruszyli w świat mocą Ducha Świętego, trwali najpierw na modlitwie i łamaniu chleba. Wojciech trwał na modlitwie, zanim wrócił do ewangelizacji Węgrów i Czechów, a później Prusów. Ora – módl się, musi poprzedzać labora – pracuj. Modlitwa musi poprzedzać ewangelizację. To prosta i jakże mądra zasada życia chrześcijańskiego, która sprawdza się nie tylko w posługiwaniu kapłańskim, zakonnym, ale także w życiu wiernych świeckich. Jeśli chcesz dobrze żyć, nie zapominaj o pierwszeństwie modlitwy przed wszelką pracą. Jej owocność wyprasza się bowiem na klęczkach.
Benedyktyńska zasada, której wierny był święty Wojciech, obowiązuje także w życiu wydawałoby się oderwanym od wiary. Są ludzie, którzy zanim pomyślą, robią, a potem narzekają na popełnione błędy. Pomyśl, zanim coś powiesz… Pomyśl, zanim coś zrobisz. Czyż nie jest to odblask benedyktyńskiej zasady „módl się i pracuj”?


3. W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o pszenicznym ziarnie, które wpadłszy w ziemię obumiera, a potem przynosi plon obfity… Wracając do wcześniejszych rozważań można powiedzieć, że ziarno pszenicy jest w pewnym sensie projektem, skondensowaną nadzieją, ogromną siłą wtłoczoną w twardą skorupkę. Jest w przenośnym sensie myślą, zamysłem, czymś co dopiero się spełni. Aby to się jednak stało, potrzebne jest wrzucenie ziarna w ziemię, potrzebne jest jego obumarcie, aby pojawił się bogaty w nowe ziarna kłos – realizacja owego zamysłu, projektu tkwiącego w pszenicznej drobinie.
Ten proces dzieje się w życiu każdego człowieka, który codziennie niejako obumiera wyrastając z ubrań, spożywanego pokarmu, z wyobrażeń, wiedzy, której ciągle za mało, czasem ze złudzeń i fałszywych ideałów…
Ten proces jest sposobem, abyśmy stali się w pełni ludźmi, wzbogacającymi świat swoją myślą, pracą, kulturą.
Przypowieść Jezusa mówi jednak o życiu głębszym niż to codzienne, zwyczajnie ludzkie. Jezus mówi o życiu duchowym, zrodzonym łaską wiary i powołania do świętości. Trzeba obumrzeć, to znaczy zadać śmierć temu, co w nas przyziemne, grzeszne, trzeba się na nowo narodzić i żyć otrzymaną łaską.
Człowiek wierzący to Boża pszenica wrzucona w glebę świata. W jego egzystencję jest wpisane cierpienie, trud, wysiłek, ale efektem tego obumierania, naśladowania Chrystusa, jest chwała Boża, jest zbawienie, świętość, niebo.
Biskup Wojciech naśladował swego Mistrza, dlatego nie zawahał się przyjąć losu ewangelicznego ziarna pszenicy. Obumarł, lecz wydał plon obfity, stając się mostem łączącym narody z Bogiem.
Dziś chwalą go Węgrzy i Czesi, chwalą też Polacy jako wspólnego orędownika przed Bogiem.
Tak, mam w nim orędownika, ale też tego, który głosem świętego Pawła mówi dziś do nas: „Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię…”.

4. Z postacią świętego Wojciecha i z jego wędrówką przez knieje, rzeki i bagna, przez bezdroża Polski IX wieku kojarzą się wielkie połacie kraju, w którym dominował prastary las.
Nawet miejsce męczeńskiej śmierci Wojciecha nazywa się Święty Gaj, nawiązując nie tylko do tradycji kultu pogańskiego, ale w naturalny sposób do drzew, których wiek słusznie wzbudzał podziw ludzi.
Jak pisze rzeczony Anonim, Wojciech został zamordowany pod drzewem, pod którym wcześniej „sprawował święte sakramenta”, czyli Eucharystię.
Zginął w piątek, ten zaś dzień przywoływał pamiątkę śmierci Pana Jezusa na drzewie krzyża. Spełniły się słowa Jezusa: „Gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa”.
Przywołując takie związki, obchodzimy dziś na katowickiej ziemi regionalne Święto Lasu. I chociaż Górny Śląsk kojarzy się nam z przemysłem, to przecież jest również kraina zielona, kraina lasu.
    Słowo „las” funkcjonuje w języku polskim od XIII wieku i oznaczało nie tylko powierzchnię porośniętą drzewami, lecz także samo drewno jako materiał budowlany, drewno jako efekt ścięcia drzewa. Czy nie słuchać w tych znaczeniach słów „ziarno pszenicy”, „obumieranie”, „plon obfity”?
Przecież – wy leśnicy to potwierdzicie – las zaczyna się do nasion drzew, które muszą obumrzeć, aby zamienić się w następne pokolenia drzew. Ocenia się, że statystyczny średni wiek drzewostanu w Polsce to 60 – 80 lat ( tyle ile wiek człowieka).
Ileż czasu, pracy ludzi, sprzyjających warunków, mądrego gospodarowania potrzeba, aby wyrósł las!
Dziękujemy dziś wszystkim ludziom lasu – Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach - za waszą pracę. I dziękujemy Bogu za dar lasów. Coraz więcej ich w Polsce (ponoć mają pokryć 30 procent powierzchni naszego kraju), ale też niemało jest takich, którzy to dobro niszczą, choćby przez traktowanie lasu jako wysypiska śmieci, zapominając jak wiele wysiłku kosztuje ochrona tego narodowego skarbu. I jak ważny jest las dla człowieka, dla jego fizycznego i duchowego dobra.
Święty Wojciech uświęcił swoją męczeńską krwią lesistą ziemię Prusów.
Stał się zwornikiem chrześcijaństwa w Polsce, wiary, która w świecie widzi stworzenie, dzieło Boga;
wiary, która widzialny świat ogląda przez pryzmat daru i zadania.
Niech nam wierzącym takiego spojrzenia na świat stworzony nie zabraknie. A my mocni modlitwą i wsparciem św. Wojciecha, pracujmy nad tym, aby dzieło stworzenia – dziś symbolizuje je las - zostało zachowane, pomnożone i przekazane następnym pokoleniom. Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa