Abp Skworc: Zasadniczą treścią idei świętowojciechowej jest „...utrwalanie wiary chrześcijańskiej”

Archidiecezja Katowicka

2013-04-28

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
na dzień św. Wojciecha,
Gniezno 2013.04.28

Najpierw, Bracia i Siostry, pozdrowienia z miasta świętowojciechowego na Górnym Śląsku, a jest nim Mikołów. Dokładnie 15 lat temu – na wniosek samorządu – św. Wojciech stał się patronem tego miasta przed Bogiem; zaś w miniony wtorek, w uroczystość św. Wojciecha, Prymas Polski, ksiądz arcybiskup Józef Kowalczyk, poświęcił pomnik tego świętego na rynku Mikołowa.

Księże Prymasie – proszę przyjąć raz jeszcze podziękowanie za obecność i pobłogosławienie pomnika, na którym znalazły się słowa poety:

        „Spójrz, gdzie nie widzisz nic,
        Idź, gdzie ci braknie drogi.
        Słuchaj, gdzie cisza brzmi,
        Bo tam przemawia Bóg”.(Angelus Silesius)
Pozwólcie Bracia i Siostry, że wspomnę tu dziś osobę, która łączy Górny Śląsk i Gniezno; to postać kardynała Augusta Hlonda. Sejmik Samorządowy Województwa Śląskiego postanowił, iż rok 2013 ma być obchodzony w województwie śląskim jako Rok kardynała Augusta Hlonda. Jego posługa biskupia w diecezji katowickiej nie trwała długo, niespełna pół roku. Został bowiem powołany z Katowic do Gniezna,  w czerwcu 1926 roku, na urząd prymasa Polski i objął diecezje: poznańską i gnieźnieńską, złączone wówczas unią personalną.

Żegnając bp. Hlonda Wikariusz Generalny tak podsumował jego działalność na Śląsku: „zorganizował Kościół na Śląsku polskim i odnowił po czasach zamętu życie katolickie”. Brzmi to krótko, lakonicznie, jak starożytna inskrypcja o wielkich bohaterach ludzkich i Bożych dziejów, o mężach sławnych i pobożnych.

10 października 1926 roku – podczas ingresu do katedry gnieźnieńskiej arcybiskup August Hlond powiedział mi.in „Tylko to, co na opoce Piotra zbudowano, ma trwałość i moc tejże opoki...”. Niespełna 10 lat później słowa te znalazły swoje potwierdzenie, kiedy to Prymas Polski w dniu 25 listopada 1945 roku, przywrócił do kultu gnieźnieńską katedrę. Powiedział wtedy m.in.

Tak wybiła, po sześcioletniej profanacji, także dla tej czcigodnej bazyliki prymasowskiej godzina przywrócenia do czci i kultu bożego. Bezbożny najeźdźca nie uszanował ani sakry tego tumu, ani jego przeszłości, ani zabytków. Zhańbił tę starą macierz kościołów polskich, uchylił jej godność metropolii zachodu polskiego, nie miał względu na groby zasłużonych Prymasów, ogołocił świątynię z dostojeństwa wieków, zburzył ołtarz Ofiary przenajświętszej, usunął tron prymasowski, zdarł ze ścian klejnoty efremowskiehgo natchnienia i wydał ten przybytek chwały bożej na hańbę, bo słuchowiskami muzycznymi miano w nim krzepić ducha napastników zmęczonych tępieniem polskiego życia. W tej chwili z góry Lecha bije znowu stary Wojciech, obwieszczając Polsce, że dziś zbawienie stało się temu domowi...” (Homilia „Na otwarcie Bazyliki Gnieźnieńskiej”).

Drodzy Bracia i Siostry!
W duchu bogatej myśli kard. Hlonda, iż zasadniczą treścią idei świętowojciechowej jest „...utrwalanie wiary chrześcijańskiej” pragniemy w Roku Wiary spotkać się dzisiaj ze św. Wojciechem i odczytać przesłanie Bożego słowa.

Jest w żywocie świętego Wojciecha interesująca historia… Otóż nie mogąc nic zdziałać dla zbawienia prażan, którzy byli ludem o twardym karku, biskup Wojciech postanowił udać się w pielgrzymce do Jerozolimy, sięgnąć tym samym do źródła chrześcijaństwa, napoić się, „nadyszeć” ojczyzną Chrystusa i Apostołów. Wojciech nie dotarł jednak do Jerozolimy, spotkawszy po drodze, w Monte Casino, mnichów benedyktyńskich, którzy zachęcili go do wyboru ich drogi zakonnej. „Powiedzieli mu bowiem, że zbawienia duszy nie znajduje się w pielgrzymkach po rozmaitych krajach, lecz, wedle psalmisty, w uciśnieniu ducha i pobożności skruszonego serca”. I to mu jeszcze powiedzieli: „Tytułem do chwały jest nie to, że się było w Jerozolimie, lecz to, że się tam dobrze żyło, bo Jerozolimą po całym świecie jest Kościół święty” (Z żywotu anonima „Tempore illo…”). Jakby chcieli powiedzieć Wojciechowi – Nie opuszczaj Kościoła… Biskup postanowił zatem odpowiedzieć na radę mnichów, wrócił do Rzymu i przez pięć lat przebywał jako mnich w klasztorze świętego Bonifacego.


Ostatecznie skruszony lud Pragi poprosił Papieża o powrót ich pasterza, co też się stało i Wojciech mógł dalej sprawować powierzone mu zadania pasterskie. Nie na długo jednak, gdyż Duch Święty wysłał go z misją ewangelizacyjną do Prusów, gdzie poniósł śmierć męczeńską.

Z żywota świętego Wojciecha, napisanego przez anonimowego hagiografa, wynika dla nas ważna nauka. Od chwili chrztu świętego Jerozolimą jest dla nas Kościół, w który zostaliśmy włączeni mocą słowa i sakramentu. Tytułem do chwały, a można powiedzieć, do świętości jest to, jak żyjemy w Kościele, jaka jest nasza wiara, nadzieja, miłość? Wojciech, odpowiada czy podpowiada, iż godna polecenia jest droga benedyktyńskiej duchowości, wspierająca się na filarach dwóch czasowników użytych w trybie rozkazującym:„ora et labora” – „módl się i pracuj”.

Kiedy wspominamy dziś św. Wojciecha żyjącego duchowością ora et labora – nasuwa się uprawnione pytanie, jaka jest nasza modlitwa, jaka jest modlitwa Polaków. Na to pytanie w skali kraju odpowiada Instytut Statystki Kościoła Katolickiego, który bada m.in. stan praktyk religijnych w naszym kraju. Wynika z nich, że udział Polaków we Mszy św. niedzielnej (to najważniejsza modlitwa-liturgia) wynosi około 40 % zobowiązanych. Zauważalna jest tendencja spadkowa; rośnie natomiast liczba przyjmujących Komunię św. Pamiętając o słowach Jana Pawła II, że Ecclesia de Eucharistia vivit, uświadamiamy wszystkim ochrzczonym poważny obowiązek udziału we Mszy św. niedzielnej, która buduje Kościół. Napisał Jan Paweł Wielki: „..dziś chciałbym z mocą wezwać wszystkich do ponownego odkrycia niedzieli: Nie lękajcie się ofiarować waszego czasu Chrystusowi!" I dodał: „Czas ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym...”(Dies Domini 7).
 
Pytamy dziś też o pracę, tym bardziej, że toczy się ostatnio ożywiona dyskusja miedzy pracodawcami, pracobiorcami i ich związkami zawodowymi a rządem. Dotykamy trudnego problemu prawa pracy, które nie zostało zreformowane, a dziś w nowym kontekście gospodarczo-społecznym wymaga zmian. Nie wchodząc w szczegóły projektu ustawy dotyczącej rocznego rozliczenia czasu pracy, trzeba przypomnieć najpierw zasadę porządkującą: człowiek ma pierwszeństwo przed pracą, a praca przed kapitałem. Nauka Kościoła zawsze wyrażała przekonanie, że praca ludzka odnosi się nie tylko do ekonomii, ale ma także, a nawet przede wszystkim wartości osobowe. System ekonomiczny i proces produkcji zyskuje na tym, gdy te właśnie wartości osobowe są w pełni respektowane (zob. LE, 15).

I jeszcze dwie fundamentalne zasady Katolickiej Nauki Społecznej: państwo powinno w kwestiach pracowniczych stanąć po stronie słabszego, a tym słabszym w układzie pracodawca - pracobiorca jest zawsze pracownik; i postulat drugi: prawo do wypoczynku, a zwłaszcza ochrona niedzieli, jako dnia wolnego od pracy, dającego wszystkim możliwość wspólnego odpoczynku i świętowania. I może jeszcze zdania dwa – o pracy parlamentu; bo w kategoriach pracy, czy bardziej służby, trzeba też widzieć aktywność naszych reprezentantów w Sejmie i Senacie. W tym konkretnym przypadku chodzi o brak aktywności w kwestii prawnego zabezpieczenia embrionów, czyli istot ludzkich. Tymczasem w październiku 2011 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał orzeczenie, że zarodki ludzkie są nosicielami godności osoby ludzkiej i w związku z tym zakazane są eksperymenty i handel nimi. W naszym kraju obecny parlament już 5 lat nie uchwala ustawy biotycznej. Brak regulacji, a więc luka prawna, to otwarta furtka do nadużyć, czyli do niszczenia poczętego życia ludzkiego, to poważny grzech zaniedbania.

Bracia i Siostry!
Słowa o potrzebie modlitwy i jej pierwszeństwa przed pracą pragnę zadedykować również kapłanom, siostrom zakonnym, którzy dziś otrzymają krzyże misyjne, potem zaś zostaną posłani przez swoich przełożonych i wspólnoty kościelne do pracy misyjnej.


Drodzy, Bracia i Siostry! Przygotowywaliście się do tego dnia długo, można powiedzieć całe wasze życie. Potrzeba było waszej modlitwy, rozeznania duchowego, wsłuchiwania się w głos Chrystusa i w głos Kościoła, który wołał jak Macedończyk do św. Pawła: „Przepraw się do nas i pomóż nam!” (por. Dz 16,9). Niech nie opuszcza was świadomość, że każdą pracę apostolską, każde dzieło humanitarne, edukacyjne, powinna poprzedzać modlitwa, która jest najważniejszą formą „duszpasterstwa na klęczkach”. Odpędzajcie pokusę aktywizmu bez kontemplacji, naśladując gorliwość apostolską świętego Piotra i kontemplacyjną naturę świętego Jana.

Bracia i Siostry!
Zmartwychwstały Pan, jak słyszeliśmy w I czytaniu z Dziejów Apostolskich, przed odejściem do Ojca, ukazywał się uczniom, mówił im o królestwie Bożym i nakazał im, aby nie opuszczali Jerozolimy, lecz oczekiwali na spełnienie obietnicy zesłania Ducha Świętego. Apostołowie pozostali w świętym mieście, gromadząc się w Wieczerniku na modlitwie i łamaniu chleba, czyli Eucharystii. Kiedy gromadzimy się na Eucharystii jesteśmy do nich podobni i uczymy się w naszym Wieczerniku miłosierdzia, miłości i umywania nóg.

Czytamy o świętym Wojciechu, że jako biskup Pragi „podwładnym swoim okazał prawdziwą miłość dzieląc dochody swoje na cztery części i przeznaczając jedną z nich dla duchowieństwa, drugą dla biednych, trzecią dla Kościoła na wykup jeńców, a czwartą dopiero pozostawiając dla siebie i swego otoczenia na konieczne wydatki. A i z niej jeszcze postanowił żywić dwunastu ubogich dla uczczenia tyluż apostołów...”.

Jako człowiek odnowiony w Chrystusie budował teraźniejszość i przyszłość, choć patrząc na jego życie nie był biskupem duszpasterskiego sukcesu, raczej człowiekiem prześladujących go niepowodzeń i klęsk, zakończonych męczeńską śmiercią, która ostatecznie połączyła jego los z losem Ukrzyżowanego. Ta wspólnota losów uprawnia do stwierdzenia, że stał się jak Jezus, ziarnem, które wpadłszy w ziemię Czechów, Węgrów, Polaków i Prusów, obumarło i przyniosło plon obfity, który trwa i owocuje.

Dlatego nasz patron nam tu zgromadzonym poleca za św. Pawłem: „Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii”. A my zamieniamy je w słowa modlitwy, ułożonej przez Prymasa Polski Augusta Hlonda w roku 1947 na uroczystość 950–lecia śmierci św. Wojciecha, patrona Polski:

Święty Wojciechu, któryś w zaraniu narodu naszego utwierdził go w wierze, uproś nam umiłowanie prawdy przedwiecznej.
Święty Wojciechu, prawa Bożego głosicielu nieugięty, wyproś kapłanom polskim ducha żarliwości i apostolstwa.
Święty Wojciechu, darem rady osobliwie obdarzony, któryś utwierdzał królów w wierze świętej, wyproś rządcom państwa zrozumienie woli Bożej i światło w rządach.
Święty Wojciechu, któryś życie oddał za wiarę świętą, wyproś nam stałość i męstwo w wyznawaniu Chrystusa życiem całym.
Święty Wojciechu, któryś czuwał nad narodem naszym w dniach chwały i upadku, wyproś nam trwałą wierność Kościołowi Świętemu.
Święty Wojciechu, którego wstawiennictwu zawdzięczamy odzyskanie wolności, wyproś Ojczyźnie naszej ducha jedności i zgody. Niech Cię wielbi, Panie Boże nasz lud polski przy Grobie świętego Męczennika, by jego krew ofiarna wyjednała narodowi dalsze Twe łaski i opiekę. Amen.

 

 

Nauczanie ks. Arcybiskupa