Abp Skworc: Głos Maksymiliana Kolbe trwa

Archidiecezja Katowicka

2013-08-26

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
Auschwitz, 2013.08.14

Umiłowani, Bracia i Siostry!

1.    W imieniu nas wszystkich tu zgromadzonych składam szczere Bóg zapłać biskupowi Kościoła bielsko-żywieckiego Tadeuszowi za to, że nas tu gromadzi od ponad 20 lat na modlitwie. A jest nią ofiara Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, tu uobecniamy jego mękę i śmierć. W tym szczególnym miejscu On jest punktem odniesienia – jest wschodzącym Słońcem historii, Sędzią każdego człowieka i całej ludzkości. To On właśnie – jako Tryumfujący - kieruje nasze myśli ku nowej ziemi i ku nowemu niebu; gdzie śmierci nie będzie, ni żałoby,. ni płaczu, a Bóg – Miłość otrze z człowieczych oczu wszelką łzę...
Dlatego głosimy tu z mocą Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego oraz sprawujemy Jego ofiarę. I wspominamy wszystkich, którzy tu cierpieli i oddali swoje życie, wśród nich: karmelitanka Teresa Benedykta od Krzyża – w świecie Edith Stein; franciszkanin Maksymilian Kolbe, których losy wpisały się na stałe w historię tego obozu. I po dziś dzień – nie tylko jako święci Kościoła - inspirują do działań w imię Boga, który jest Miłością.
Pozwólcie, że przypomnę, że dwa lata po beatyfikacji polskiego męczennika z Oświęcimia - 19 października 1973 roku - kilkanaście niemieckich stowarzyszeń katolickich, powołało Dzieło im. Maksymiliana Kolbego, aby przyczynić się do pojednania obu narodów przez wszechstronną pomoc i wsparcie dla byłych ofiar obozów koncentracyjnych. Z przyczyn naturalnych Dzieło kończy już swoja działalność, za którą wyrażamy wdzięczność Bożej Opatrzności. Pewnie potrzebne jest jakieś całościowe opracowanie 40-letniej działalności Dzieła, choć w liczbach i statystykach nie da się ująć duchowej przestrzeni przebaczenia, pojednania i budowania mostów między narodami.
    Dzieło znajduje swoją kontynuację w Fundacja Maksymiliana Kolbego, założonej w 2007 roku przez katolików polskich i niemieckich przy wsparciu episkopatów obydwu krajów. Jak głosi preambuła Fundacji, „pragnie przyczyniać się ona do budowania zgody w Europie w ten sposób, żeby praktycznie dało się odczuć nowe współżycie pokojowe”. Zapewnia, że w swej działalności będzie się kierowała słowami św. Pawła z Listu do Koryntian: „Albowiem w Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowa jednania... W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się ze sobą” (2Kor 5, 19-20).
    Od powstania Fundacja organizuje spotkania właśnie tu w Oświęcimiu, aby przede wszystkim młodych ze zwaśnionych krajów Europy konfrontować z tym, co opisuje jedno słowo „Auschwitz”; aby im ukazywać, że przebaczenie i pojednania są trudne, ale nie są niemożliwe. Dziś są również z nami, aby się modlić i szukać ciągle nowych motywów i sił do podejmowania dzieła pojednania. Serdecznie ich tu witamy i pozdrawiamy, na czele a arcybiskupem L. Schick, wiceprzewodniczącym Fundacji.

Bracia i Siostry!
2.    Jakie słowa słychać w tej ciemnej dolinie ludzkiej historii? Jedni będą słyszeć wołanie cierpiącego sługi Boga: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?” Inni: „Pan jest moim pasterzem, chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, nie będę się lękał…”.
W tym miejscu, jak na innych miejscach kaźni, słuchać oba wołania wyrażające pełne bólu napięcie między Bogiem ukrytym, jakby nieobecnym i Bogiem objawiającym się, obecnym nawet w najciemniejszej dolinie ludzkiego życia.
Bóg ukrył się, żeby świat było widać // gdyby się ukazał to sam byłby tylko // miłość której nie widać nie zasłania sobą… - pisał ks. Jan Twardowski.
W tej poetyckiej optyce można też dopowiedzieć, że Bóg ukrył się, żeby człowieka było widać… Jakiego człowieka? Liturgia dnia dzisiejszego nie pozostawia wątpliwości – człowieka świętego. Świętego Maksymiliana Marię Kolbego, franciszkanina, kapłana, męczennika…
Auschwitz odsłania tylko część prawdy o tym człowieku, część może najważniejszą, najpiękniejszą, ale nie mówi przecież wszystkiego, nie ukazuje całej drogi od narodzin aż do bramy obozu, aż do wejścia do bunkra, aż do śmierci za brata. Dlatego nie możemy odnosić dziś do świętego Maksymiliana wyłącznie słów I czytania z Księgi Mądrości. Owszem, Bóg doświadczył go jak złoto w tyglu, jego odejście poczytano za unicestwienie; w ludzkim rozumieniu doznał kaźni... Maksymilian jawi się dziś przed nami przede wszystkim w świetle Ewangelii, jako uczeń Chrystusa, uczeń wybrany i umiłowany; przyjaciel, któremu Pan powierza największe tajemnice, któremu powierza samego Siebie.

Jezus wybrał Maksymiliana na swego przyjaciela… pieczęcią tego wyboru była śmierć krzyżowa, w której Chrystus oddał życie za swych przyjaciół – nikt nie ma większej miłości… A jednak uczeń może być jak mistrz jego. Dostrzegamy to w osobie świętego Maksymiliana. Wybór, którego dokonał w Auschwitz, był konsekwencją wyboru Chrystusa, miłości do Niego, pójścia za Nim i naśladowania Go, aż do śmierci. „Do tej ostatecznej ofiary gotował się Maksymilian, idąc za Chrystusem od najmłodszych lat swego życia. Przenikała go od początku wielka miłość do Chrystusa i pragnienie męczeństwa. Ta miłość, to pragnienie szły z nim przez wszystkie miejsca kapłańskiego posługiwania w Polsce, a także w Japonii” (Jan Paweł II, Homilia kanonizacyjna, 1982).
Wybór dokonany w Auschwitz był konsekwencją wyboru fundamentalnego, ale i wierności temuż wyborowi. Maksymilian pozostał wierny swemu Mistrzowi aż do końca. Nie jest to postawa, którą dziś chętnie się naśladuje, także w kontekście wiary. A przecież nie wystarczy tak zwany „wybór fundamentalny”, by wejść do Królestwa Bożego, jeśli owej podstawowej decyzji przeczą konkretne czyny, jeśli rozmijają się z konstytucja Królestwa Bożego i Dobrą Nowiną.

 

 


Bracia i Siostry!
3.    Wiemy to coraz lepiej, że czasy chrześcijan z nazwy, z metryki, przeminęły, bezpowrotnie. Dziś trzeba osobistego świadectwa, wiary potwierdzanej w codziennych decyzjach i czynach. To dotyczy wszystkich stycznych z wiarą, sfer życia. Przykładem negatywnym jest zauważalna dziś niechęć do podejmowania decyzji i zobowiązań na całe życie; np. do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego na całe życie lub pójścia za Chrystusem na całe życie, aby służyć sprawie Ewangelii.
Decyzje, które mają długofalowe konsekwencje, nie są „modne”; a jeśli podejmowane to nieraz z trudnościami i oporami. Dla wielu lepsza jest tymczasowość, a nawet jednorazowość – owe symptomy cywilizacji konsumpcji, użycia i utylitaryzmu.
Święty Maksymilian przeciwstawił się na placu apelowym, swoim głosem całemu systemowi pogardy i nienawiści człowieka i tego, co w człowieku Boskie. Ten głos nie przemija, choć zmieniają się czasy, a twarde ideologie zastępują tak zwane „siły miękkie”, które równie skutecznie dehumanizują człowieka i życie społeczne.
Szczególnie niebezpieczny jest kult ludzkiej wolności bez wymagań i odpowiedzialności, w której człowiek sam sobie jest bogiem. Bł. Jan Paweł II uczył nas, że wolność ma być ku dobru; nie może być wolnością do wszystkiego i od wszystkiego, bo wtedy staje się nową niewolą!
Co się jednak staje z człowiekiem, który w taki sposób ubóstwił wolność? Skrajną konsekwencją jest traktowanie siebie, ale i innych, jak rzecz: „relacje międzyludzkie przybierają charakter relacji między rzeczami. Człowiek sprzedaje nie tylko towary, sprzedaje siebie samego i sam czuje się towarem. Jeśli jest nań popyt, liczy się; jeśli nie jest popularny, jest po prostu niczym”.
Takiemu wzajemnemu traktowaniu się sprzyja ideologia nadmiaru rzeczy materialnych, która każe zaspokajać nigdy nie zaspokajalne potrzeby ludzkie, ideologia płynnej tożsamości, która pod znakiem zapytania stawia wszystko, co w człowieku stałe i niezmienne. Kwestionowane jest nawet to, co przynależy do jego natury.
Bracia i Siostry!
4.    Co stało się w bunkrze głodowym w Auschwitz 14 sierpnia 1941 roku? Maksymilian swoją śmiercią za brata wyraził to, co stanowi fundament życia osobistego i społecznego, wypowiedział czynem prawdę o miłości, która zwycięża zło i jest silniejsza od śmierci.
Maksymilian stał się też głosem obrony ludzkiego życia, ludzkiej godności, zasad moralnych, prawa naturalnego i Bożego, wszystkiego, czemu zaprzeczyć chce współczesna cywilizacja śmierci. Głos Maksymiliana Kolbe trwa i w „przedziwny sposób widać to w Kościele…”

 

Bracia i Siostry!
Kiedy wspominamy męczeńską śmierć ojca Maksymiliana Kolbego, to nie możemy nie wspomnieć okoliczności i motywów jego działania. Zgłosił się na śmierć za ojca rodziny – uczynił to wtedy, gdy usłyszał głębokie westchnienie, jęk Franciszka Gajowniczka, wybranego losowo na śmierć, że oto rodzina pozostanie bez ojca z wszystkimi tego konsekwencjami.
W tej chwili Maksymilian podjął decyzję – trzeba życie ofiarować, trzeba je dać... Nie była to więc śmierć dla śmierci; tylko wybór podjęty dla dobra rodziny...
Fakt ten ukazuje jak bardzo duchowe ojcostwo zakonnika Maksymiliana szanuje pobłogosławiony przez Boga związek kobiety i mężczyzny, oparty na miłości rodzącej nowe życie, w którym objawia się macierzyństwo i ojcostwo.

Bracia i Siostry!
Dzisiejszy patron pojmował swoje życie, ale i życie każdego chrześcijanina, jako „militita”, czyli wojowanie. Stara to idea, mówiąca iż wojowaniem jest życie, byt człowieka. Maksymilian pokazał, że owa „militia” nie jest możliwa bez mocy z wysoka, bez wyboru Boga i pójścia za Nim, bez wypełniania Jego woli aż do końca.
Prośmy świętego Maksymiliana w trwającym Roku Wiary, by wyprosił nam mocną, niezachwianą w przeciwnościach wiarę, aby wobec tajemnicy ukrytego Boga objawiała się tajemnica naszego człowieczeństwa jako realizacji Bożego planu zbawienia.
Niech każdego z nas umocni spotkanie ze św. Maksymilianem w tajemnicy świętych obcowania i ze słowami Jezusa z Ewangelii:
„ Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili...”.
 
  

Nauczanie ks. Arcybiskupa