Bądźcie solidarni dla dobra społeczeństwa i Ojczyzny

Archidiecezja Katowicka

2013-09-26

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
Jastrzębie 2013.09.03

1. W modlitewnej zadumie wspominamy dziś wydarzenia sprzed 33 lat. Doszło do nich wskutek rozejścia się rządzących z rządzonymi: władza – nazywająca siebie „ludową” – stworzyła kastę, która używając aparatu państwa, utrzymywała się przy władzy terrorem i kłamstwem. Pamiętamy te dramatyczne wydarzenia – na szczęście nie doszło wtedy do rozlewu krwi. Zwyciężył zdrowy rozsadek i apele o społeczny dialog. Wszyscy czuliśmy, że „idzie nowe…”.
Porozumienia Jastrzębskie zostały podpisane w dniu 3 września 1980 roku. Wiele z nich zostało wprowadzonych w życie, inne, szczególnie po roku 1989 stały się nieaktualne.
2. Jednym z podstawowych uzgodnień Porozumień Jastrzębskich, było uznanie przez totalitarną władzę, prawa robotników do zrzeszania się: prawa do tworzenia wolnych, niezależnych związków zawodowych. W dramatycznych okolicznościach zostało ono zakwestionowane – jak i wiele innych praw obywatelskich – bezprawnym, po dziś dzień nierozliczonym, aktem ogłoszenia stanu wojennego z 13 grudnia 1981 roku.
O prawa pracownicze – a wśród nich szczególnie o wolność zrzeszania się – upomniał się głośno Jan Paweł II, kiedy 30 lat temu, stanąwszy przed obrazem Matki Boskiej Piekarskiej na katowickim lotnisku Muchowiec, wołał:

„(…) Obowiązkowi pracy
odpowiadają też uprawnienia człowieka pracy.
Należy je ujmować w szerokim kontekście praw człowieka. Sprawiedliwość społeczna polega na poszanowaniu i urzeczywistnianiu praw człowieka w stosunku do wszystkich członków społeczeństwa.

(…) Jest to przede wszystkim prawo do sprawiedliwej zapłaty
– sprawiedliwej, czyli takiej, która starczy również
na utrzymanie rodziny (…).
Jest to również prawo do wypoczynku.
Przypominam, ile razy w Piekarach
poruszaliśmy sprawę wolnej od pracy niedzieli (…).

Ze sferą uprawnień ludzi pracy
łączy się również sprawa związków zawodowych.
Na ten temat napisałem
w encyklice „Laborem exercens”:

„...nowożytne związki zawodowe wyrosły na podstawie walki pracowników, świata pracy, a przede wszystkim robotników przemysłowych, o ich słuszne uprawnienia
w stosunku do posiadaczy środków produkcji.

Zadaniem ich pozostaje obrona bytowych interesów ludzi pracy
we wszystkich dziedzinach, w których dochodzą do głosu uprawnienia tych ostatnich.

Doświadczenie historyczne poucza,
że organizacje tego typu
są nieodzownym składnikiem życia społecznego,
zwłaszcza w nowoczesnych społeczeństwach uprzemysłowionych
(…) są one wykładnikiem walki o sprawiedliwość społeczną,
o słuszne uprawnienia ludzi pracy” (n. 20).

3. Działalność związków zawodowych oceniana jest dziś coraz bardziej krytycznie, głównie przez sprawujących władzę. Jak słyszymy i czytamy istnieje projekt zakładający samofinansowanie związków, by budżetu przedsiębiorstwa, firmy nie obciążały pensje związkowców i wynajem związkowych pomieszczeń. Nie ulega wątpliwości, iż konieczna jest reforma ustawy o związkach zawodowych; zresztą postulowana kiedyś przez NSZZ Solidarność


Warto w tym kontekście przypomnieć, jak o związkach zawodowych – o ich roli i ich nieodzowności dla właściwego funkcjonowania życia społecznego – wypowiada się Katolicka Nauka Społeczna:
Magisterium Kościoła uznaje istotną rolę, jaką odgrywają związki zawodowe pracowników, których racją istnienia jest prawo pracowników do tworzenia stowarzyszeń i związków w celu obrony życiowych interesów ludzi, wykonujących różne rodzaje pracy” (Kompendium KNS, 204).
Związki zawodowe „służąc dobru wspólnemu (…) są konstruktywnym czynnikiem porządku społecznego i solidarności, a więc nieodzownym elementem życia społecznego (…) winny być wykładnikiem walki o sprawiedliwość społeczną”.
Do związku zawodowego należy, oprócz pełnienia funkcji obrony i dochodzenia swoich praw, zarówno reprezentowanie pracujących i przyczynianie się do <harmonijnej organizacji życia społecznego>, jak też kształtowanie ich świadomości społecznej, aby poczuli się oni aktywną częścią – zgodnie z umiejętnościami i zdolnościami każdego z nich – całego dzieła gospodarczego i społecznego rozwoju oraz uczestnikami budowania powszechnego dobra wspólnego.
Organizacje związkowe mają też „obowiązek wpływania na władze polityczne, aby należycie uwrażliwiać je na problemy pracy i angażować na rzecz realizacji praw pracowniczych”. Jednakże – przypomina KNS – związki zawodowe „nie mają charakteru <partii politycznych> które walczą o władzę i nie powinny też podlegać decyzjom partii politycznych ani mieć z nimi zbyt ścisłych związków. <w takiej bowiem sytuacji łatwo tracą łączność z tym, co jest ich właściwym zadaniem, to znaczy zabezpieczenie słusznych uprawnień ludzi pracy w ramach dobra wspólnego całego społeczeństwa” (Kompendium KNS, 205).
4. Drodzy Związkowcy NSZZ „Solidarność”. Na dni od 11 do 14 września br. zaplanowaliście akcje protestacyjne w Warszawie. Przyczyny tej decyzji są wam najlepiej znane; przede wszystkim chodzi wam o obronę praw pracowniczych, bo z definicji stoicie na ich straży. Warto jednak uważnie zastanowić się, czy wyprowadzanie ludzi - związkowców na ulice stolicy - jest właściwym działaniem: łatwo przecież o prowokację a następnie malowanie czarnego obrazu związkowców w mediach; szczególnie tych ze Śląska, jak to już nieraz bywało.... Mówię o tym z największą troską, kierowany troską o ład społeczny...
Pamiętajmy, że:
Związek zawodowy – jak uczy Katechizm (KKK 2430) – będąc przede wszystkim narzędziem solidarności i sprawiedliwości, nie może nadużywać instrumentów walki (…) powinien umieć sam, za pomocą odpowiednich norm, regulować swoje postępowanie i oceniać skutki swoich wyborów w perspektywie dobra wspólnego”.
Jeśli jednak istnieje – Waszym zdaniem – potrzeba wyjścia na ulice, to znak, że coś bardzo niepokojącego dzieje się w relacjach: władza – społeczeństwo – związki zawodowe; że nastąpiło jakieś fundamentalne pęknięcie. Brakuje społecznego dialogu, nie funkcjonują we właściwy i skuteczny sposób Komisje trójstronne.

Bracia i Siostry w Chrystusie!
5. Wydarzenia Jastrzębskie, sprzed 33 lat, i strajki sprzed 25 lat, które przypieczętowały upadek „systemu błędów i wypaczeń” wpisały na stałe w historię Polski, Europy i świata słowo: „Solidarność”. Solidarność ta pozostaje ciągłym wyzwaniem, zdaniem do codziennego, wytrwałego realizowania. Rocznicowe obchody upamiętniające tamte dni, zawsze były okazją – i nie inaczej jest również dziś – do modlitwy za naszą Ojczyznę, której na imię Polska.
Wedle socjologii ojczyzna to przede wszystkim kraj i kultura. To pewna wspólnota wartości, idei, norm, wzorców kulturowych, tradycji i pamięci historycznej. Wszystko to stanowi dziedzictwo spajające członków danego narodu.
Poeci, ludzie sztuki, określają ojczyznę nieco inaczej – często rozwijając tę znaną sentencję, autorstwa marszałka Ferdynanda Focha, który powiedział, że: „Ojczyzna to ziemia i groby”.  
Dziś, z wyrazami najgłębszej czci wspominamy tych, dzięki którym żyjemy w wolnej, niepodległej Polsce. Modlimy się za tych, którzy na ołtarzu ojczyzny złożyli swe życie, którzy za nią tęsknili i z miłości do Polski przelewali swą krew na frontach całego świata.


 Wywodzący się z Tarnowa, poeta Roman Brandstaetter, w jednym ze swoich dramatów maluje portret takiego polskiego żołnierza patrioty, który „palony” tęsknotą za ojczystą ziemią, nosi w sobie, po bezdrożach napoleońskich wojen, czuły obraz ukochanej Polski, naznaczonej błogosławieństwem cichego, spokojnego życia jej mieszkańców:
Jest jesień. W Polsce o takiej wieczornej porze mgły włóczą się po ścierniskach. Pachnie dymem jałowcowych ognisk i swędem przypalonych kartofli. Od gór ciągnie chłodny powiew, szeleści w suchych badylach słoneczników, w wierzbach i w topolach, wiernie pilnujących wyboistych dróg. Wszystko dokładnie słychać. Słychać wiatr grający za oknami, psy szczekające i trzask smolnych polan w kominku, słychać zorzę gasnącą na horyzoncie, lot chmur na niebie i kroki zbliżającej się nocy. (...) To wszystko czeka na mój powrót. To wszystko jest życiem, szczęściem, pięknem, wolnością.
     (Ludzie z martwej winnicy).

Bracia i siostry!
Dla wielu pokoleń synów i córek tej ziemi, dla tych, którzy również w najnowszej historii poświęcali dla Ojczyzny wszystkie swe siły – a nadto samych siebie – Polska była właśnie owym: „życiem, szczęściem, pięknem i wolnością”. Czyż nie dla takiej Polski – może nieco zbyt romantycznie opisanej piórem poety – zrodził się Ruch „Solidarność”? Czyż nie taką Polskę kołysał w swoich marzeniach potężny ruch społeczny, domagający się budowania polskiej państwowości na: wolności, braterstwie, poszanowaniu dobra wspólnego, prawie do obecności Boga w życiu publicznym?
Czyż nie taką – piękną i wielką Ojczyzną – miała być Polska, której pragnął ks. Jerzy Popiełuszko, Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, czy Sługa Boży Jan Paweł II? Ludzie ci – pełni mądrości, o sercach rozmiłowanymi w tym, co Boże i tym co polskie – uczyli nas prawdziwego patriotyzmu, troski o dobro wspólne, solidarności dusz i umysłów rodaków zamieszkujących jedną Ojczystą Ziemię.

6. Bracia i Siostry! Pozwólmy nade wszystko, by poprowadził nas Chrystus, niech pewnym drogowskazem będzie nam Jego Ewangelia i jego słowo pełne mocy – jak to słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii(por. Łk 4,36).
Weźmy sobie również do serca pouczenie św. Pawła:„Ale wy bracia nie jesteście w ciemnościach... Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia...Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmi trzeźwi.. Ponieważ przeznaczył nas Bóg na osiągnięcie zbawienia... Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich..”. I bądźcie solidarni dla dobra społeczeństwa i Ojczyzny.

Nauczanie ks. Arcybiskupa