Abp Skworc: Bez wiary nie ma nauki

Archidiecezja Katowicka

2013-10-14

Homilia na międzyuczelnianą inaugurację roku akademickiego 2013/2014
Katowice, katedra 13.10.2013 r.

Bez wiary nie ma nauki. Przekonali się o tym laureaci tegorocznej Nagrody Nobla z fizyki – Peter Higgs i Francois Englert – nagrodzeni za odkrycie mechanizmu, który przyczynia się do zrozumienia pochodzenia masy cząstek subatomowych. Częścią tego odkrycia jest tzw.: „boska cząstka”, zwana również bozonem Higgsa. Odkrywca przez długie lata czekał, aż genewski akcelerator – Wielki Zderzacz Hadronów w Cern – wytworzy pole i „złowi” ją w swoje sieci, jako brakującą cząstkę elementarną.
Bez wiary nie ma nauki. Przekonał się o tym, w pewien sposób, wódz wojsk syryjskich Naaman, który – jak wynika z realacji zapisanej w II Księdze Królewskiej znał geografię. Posiadał wiedzę na temat rzek w swym rodzinnym kraju i nie mógł sobie wyobrazić, w czym nędzny Jordan byłby lepszy od rzek: Tygrysu i Eufratu (może dziś wykazałyby to szczegółowe analizy ich składu chemicznego). Prorok Elizeusz kazał mu bowiem zanurzyć się siedem razy w Jordanie, z zapewnieniem, że po tym balneologicznym zabiegu jego skóra – dotknięta trądem – stanie się jak skóra niemowlęcia.
Mimo oporu – trwania przy wygodnych szablonach i stereotypach myślenia – uczynił, jak nakazał mu sługa Boży: „a Ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony” z trądu (2Krl 5,14). Naaman uwierzył. Uwierzył nie tyle prorokowi – bo prorok to nie szaman – co Bogu, którego prorok był sługą: „oto przekonałem się, że na ziemi nie ma Boga poza Izraelem” (2Krl 5,15). Niewątpliwie argumentem na rzecz Bożej interwencji było natychmiastowe wyleczenie, bo przecież nie od dziś wiadomo, że balneoterapia wymaga czasu i nie przynosi natychmiastowych, spektakularnych efektów. Wiedza, choć nienaukowa, musiała dać pierwszeństwo wierze. W ten sposób Naaman otworzył swój umysł na nowe poznanie, na nowy dla niego świat wiary w jedynego Boga.
Zauważmy, że ta sytuacja – na płaszczyźnie ludzkiego poznania – jest wciąż aktualna. Nie ma nauki bez wiary! Dziwimy się temu, lecz czyż nie jest faktem, że w dobie mnogości różnych informacji, doniesień naukowych i odkryć, potrzebna jest wiara w to, co zostało nam przekazane: wiara, którą później staramy się weryfikować poznaniem i rozeznaniem.
Prawdą jest, iż „W życiu człowieka nadal o wiele więcej jest prawd, w które po prostu wierzy, niż tych, które przyjął po osobistej weryfikacji. Któż bowiem byłby w stanie poddać krytycznej ocenie niezliczone wyniki badań naukowych, na których opiera się współczesne życie? Któż mógłby na własną rękę kontrolować strumień informacji, które dzień po dniu nadchodzą z wszystkich części świata i które zasadniczo są przyjmowane jako prawdziwe? Któż wreszcie mógłby ponownie przemierzyć drogi doświadczeń i przemyśleń, na których ludzkość zgromadziła skarby mądrości i religijności? Człowiek, istota szukająca prawdy, jest więc także tym, którego życie opiera się na wierze” (Fides et ratio, 31).
Tak więc, ludzkie poznanie winno unosić się na dwóch skrzydłach: wiary i rozumu, jak to słusznie napisał Jan Paweł Wielki. W ten sposób człowiek może odkrywać nie tylko prawdy cząstkowe, ale i te fundamentalne, a pośród nich tę najważniejszą: prawdę o Bogu. Tych dwóch dróg ludzkiego poznania nie powinno się nigdy rozdzielać, ani tym bardziej ich sobie przeciwstawiać. Powinny trwać w dialogu, jak do tego zachęcał Jan Paweł II, papież dialogu, jak go dziś w kolejnym dniu papieskim nazywamy.
Byłoby błędem redukcjonizmu ograniczać sferę ludzkich poszukiwań, w których prawda, w tym Prawda Absolutna, jest ostatecznym sensem wszelkiej poznawczej działalności człowieka.

Drodzy Zgromadzeni w Katowickiej Archikatedrze!
Działalność szkół wyższych napotyka i dziś liczne trudności. Obawiamy się katastrofy demograficznej, której skutkiem będzie coraz mniejsza liczba studentów, a co za tym idzie, konieczności ograniczania działalności dydaktycznej i naukowej. Pogoń za liczbą studentów – ale i za funduszami, bo przecież za każdym studentem stoją określone kwoty – sprawiła, że na dalszy plan zeszła niezwykle ważna relacja: mistrz-uczeń. Przepełnienie niektórych kierunki studiów, czy grup ćwiczeniowych, nie sprzyjają nawiązaniu głębszej relacji pomiędzy profesorem i studentem. A przecież „wierząc, człowiek zawierza wiedzy zdobytej przez innych” (Fides et ratio, 32).
Słychać też głosy, że właśnie mniejsza liczba studentów pozwoli odbudować relacje mistrz–uczeń i lepiej zorganizować współpracę między nauczycielami akademickimi i studentami.

 


Drodzy w Chrystusie!
W świetle dzisiejszej ewangelii postawą, która powinna cechować ucznia – nawet tego, który już stał się mistrzem – jest wdzięczność. Przypomina nam o tym Samarytanin, który jako jedyny spośród dziesięciu uzdrowionych z trądu, zdobył się na gest wdzięczności wobec Jezusa.
Wdzięczność jest ściśle związana z pokorą, trzeba bowiem uznać w darczyńcy kogoś większego od nas, kogoś bogatszego, również wtedy gdy chodzi wyłącznie o dobra duchowe.
Takim dobrem była i jest wiedza przekazywana nam przez nauczycieli i mistrzów. Niewdzięczność i arogancja są zaprzeczeniem postawy ucznia i zaprzepaszczeniem szansy na własny rozwój. Albowiem człowiek pyszny nie jest w stanie uczyć się od innych, sam bowiem wie najlepiej, wie wszystko.
Drodzy profesorowie i studenci! Módlcie się zawsze, aby nie brakowało Wam postaw pokory i wdzięczności, a także zawierzenia wiedzy zdobytej przez innych! Wyrzekajcie się pychy i samozadowolenia, nieustannie szukając owego „więcej”, nieustannie dążąc do poznania pełni, owej „boskiej cząstki”, którą ostatecznie może ofiarować tylko Bóg.
Trzecią pożądaną postawą, o której pragnę dziś krótko wspomnieć, jest cierpliwość. Mówi o niej święty Paweł, cierpiący prześladowania dla Chrystusa i wspólnot, które otaczał swą troską pasterską. Cierpliwość chrześcijańska to przede wszystkim stan zawierzenia: człowiek bez reszty oddany Bogu, nie lęka się przeciwności.
To właściwa droga, którą trzeba i można przejść przez życie bez szwanku dla duszy, bo Ewangelia – Dobra Nowina – to „nauka zasługująca na wiarę”. (2Tm 2, 8-11).
Postawa cierpliwości jest również nieodzowna w codziennych międzyludzkich relacjach, także w relacji pomiędzy uczelnianym mistrzem i uczniem. Oby w tym roku akademickim nie brakowało tej postawy, tak profesorom, jak i studentom.
A jest ona konieczna także w świetle współczesnej sytuacji nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Trzeba cierpliwości, determinacji, a czasem wręcz odwagi, by zachować nienaruszoną autonomię uczelni wyższej, uniwersytetu i jej strzec! To dzięki niej możliwe było – i będzie w przyszłości – poszukiwanie prawdy, dobra i piękna.
Dziś – w imieniu Kościoła na Górnym Śląsku – pragnę wyrazić moje poparcie dla tych działań, które chronią niezależność szkolnictwa wyższego od bieżącej polityki i ideologii.
Autonomia to jednak także odpowiedzialność, nie tylko za właściwe funkcjonowanie szkoły wyższej w środowisku lokalnym i narodowym, lecz również za to, by uczelnia przygotowywała absolwentów zdolnych wielkodusznie służyć innym swoją wiedzą i umiejętnościami.
Oczekujemy też od wyższych uczelni już nie tyle krytycyzmu wobec ideologii, ile rozprawy z nimi na polu nauki: bo ideologia jest narzędziem bezwzględnej walki o własne, partykularne interesy, kosztem prawdy i dobra. Stąd łatwo ją rozpoznać i odróżnić od filozofii, która jest radykalnym, ale zawsze pokornym poszukiwaniem uniwersalnej prawdy i dobra.
To oczekiwanie jest uzasadnione, między innymi, historycznym doświadczeniem błędu, jakim było wspieranie na uczelniach wyższych – nie tylko w tej części Europy - systemu komunistycznego, opartego – jak uczono – na: „najbardziej światłej, naukowej teorii, którą kiedykolwiek widziała i miała zobaczyć ludzkość”. Nie czas dziś i miejsce by mówić o tym, co ostatecznie zobaczyła ludzkość i ile ofiar złożono na nienasyconym ołtarzu ateizmu i marksistowskiej ideologii. Mogą nam o tym wiele powiedzieć ostatnio wydane Opowiadania kołymskie, Warłama Szałamowa.

 

Bracia i Siostry!
Dzisiaj, jako najbardziej „światłą i postępową”, promuje się ideologię gender. Odnosi się wrażenie, jakby wstydliwe dla nauki karty historii wracały. Są to karty dziejów pisane dziś przez ateistów i inżynierów społecznych nowej generacji, którzy nie chcą pamiętać o tym, jak opłakane (i to dosłownie) były skutki aktywności ich poprzedników w XX wieku, którzy wzięli za cel wywrócenie ówczesnego porządku społecznego.

Bracia i Siostry!
Modlę się dziś do Boga, abyście – droga Rodzino katowickich Szkół Wyższych – przeżywali kolejny rok akademicki w pokoju, jako dar ofiarowany Wam przez Boga i wspierany przez życzliwych ludzi. Niech Wasze poznawanie świata i człowieka opiera się zawsze na wierze i na rozumie, na wdzięczności, pokorze i cierpliwości.
Wszystkich zachęcam: patrzmy na naszą wymagającą rzeczywistość z perspektywy Bożej i… metafizycznej! Wówczas każde zło ukaże się jako słabsze od Boga, każde zwycięstwo zła jako lokalne, małe i tymczasowe.
Dobra Nowina – to „nauka zasługująca na wiarę”. (2Tm 2, 8-11). Dlatego wierzymy w słowa Jezusa Chrystusa: „Ufajcie, jam zwyciężył świat!” (por. J 16,33).
Z tą wiarą i ufnością wchodzimy – w Imię Pańskie – w nowy rok akademicki. Niech będzie to czas błogosławiony, a pokój Chrystusa niech będzie z wami wszystkimi! Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa