Abp Skworc: "Adoracja trwa…"

Archidiecezja Katowicka

2014-01-26

Pielgrzymka Apostolstwa Chorych
Homilia Arcybiskupa Katowickiego
na III Niedzielę per annum; 2014.01.26.

Umiłowani Chorzy, Bracia i Siostry! Drodzy Opiekunowie Chorych! Bracia i Siostry związani z dziełem Apostolstwa Chorych!

1. W bazylice w Katowicach - Panewnikach spotykamy się przy betlejemskiej szopce… Myślą sięgamy czasów aż świętego Hieronima, który jako pierwszy powziął myśl scenicznego przedstawienia narodzin Chrystusa. Sięgamy również czasów świętego Franciszka z Asyżu i wigilijnej nocy 1223 roku, kiedy to Biedaczyna z Asyżu na leśnej polanie w Greccio ustawił żłóbek, sprowadził żywe zwierzęta, by wraz ze swymi braćmi adorować dzieciątko Jezus, śpiewać i modlić się; po porostu adorować Nowonarodzonego! (por. Helena M. Choraczyńska, Kolęda w polskiej tradycji kulturowej Bożego Narodzenia, w: O wyższości świąt Bożego Narodzenia, Lublin 2009, s. 78).
Czynimy to samo – pielgrzymujemy duchowo aż do Betlejem, aby adorować; ostatecznie pielgrzymujemy aż do granic tajemnicy, którą określamy słowami: tajemnica wcielenia, o której św. Jan Apostoł napisze, że jest tajemnicą miłości, bo tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne…(J 3,15). A my – chorzy zebrani w tej świątyni i przy odbiornikach – dzięki transmisji TV Polonia -  adorujemy i pielgrzymujemy do tajemnicy Miłości w poszukiwaniu sensu cierpienia... Wychodzimy ze świata ludzkiego cierpienia w świat Boga, który jest Emanuelem, Bogiem z nami, aby zrozumieć, dlaczego ono jest?

2. W noc Bożego Narodzenia słyszeliśmy słowa o krainie Zabulona i Neftalego, o zielonej Galilei, nazywanej też Galileą pogan… Otóż nad tą krainą rozbłysło światło, które zwyciężyło ciemności grzechu…Światło to rozbłysło również nad ciemną krainą ludzkiego cierpienia…
Tym światłem jest Jezus Chrystus, narodzony z Dziewicy Maryi, złożony w żłobie, strzeżony przez świętego Józefa. Jezus, którego – jako pierwociny ludów i narodów – witali ubodzy pasterze i bogaci w dary mędrcy.
Tym światłem jest Jezus Chrystus, który swoja bezdomnością, bezbronnością i cierpieniem wszedł w świat ludzkiego życia, opisywanego wieloma słowami, także słowem śmierć, która jak kierunkowskaz wskazuje jego kres…   
Do światła, które rozbłysło w betlejemską Noc Szczęśliwego Rozwiązania, przyszliśmy i my, fizycznie, duchowo, umysłem i sercem, ciałem i duszą. Przyszliśmy, aby pokłonić się naszemu Panu. I my bowiem byliśmy narodem kroczącym w ciemnościach, żyjącym w cienistej krainie śmierci. I nam Bóg zapalił światło swego Syna – przed ponad tysiącem lat, w chwili naszego chrztu i w każdą godzinę naszego życia. To światło płonie i pragnie płonąć w naszych sercach.
Bóg przemówił w sposób ostateczny przez swojego Syna. Tę prawdę przekazuje nam dzisiejsza ewangelia. Oto Chrystus rozpoczyna swoją publiczną działalność. Chrystus przemawia, głosi. Jego głosem są nie tylko słowa, ale i czyny. Pan uzdrawia, wyzwala, uwalnia. Pochyla się nad cierpiącymi i słabymi. Ostatecznie zwycięża śmierć zmartwychwstaniem i mówi – każdemu z nas – idziesz ku życiu…nawet, jeśli je tracisz…
I z tej perspektywy przypatrujemy się naszemu cierpieniu, chorobie, krzyżowi… Dostrzegamy moc niemocy, moc słabości, które kruszą nasze ciała i dusze, wydają walkę pragnieniu zdrowia i życia, pokoju, radości i błogosławieństwa. Cierpienie może się wydawać cienistą krainą śmierci, kroczeniem po omacku w ciemnościach. A jednak w tej krainie bólu ciała i duszy również rozbłyska światło Chrystusa. Do tej krainy, zwłaszcza do niej, przychodzi Pan, a z Nim Jego moc, która w słabości się doskonali.
Wiemy, że w pośrodku ludzkiego cierpienia, odkupionego męką Chrystusa, rozbłyska i bije źródło wielkiej mocy, która służy całemu Kościołowi. Bóg przez cierpienie, niemoc, bezradność, przez mękę i śmierć swojego Syna, zbawił świat. Ta prawda rodzi nadzieje i wolność!


Niełatwo jednak tę wolność przyjąć i cieszyć się nią w najciemniejszych, bo chorych chwilach życia. Dlatego Bóg przyszedł w Jezusie Chrystusie. W Nim okazał się kimś bardzo bliskim człowiekowi, tak bliskim, że pozostającym w zasięgu jego głosu i zawsze osiągalny.
Kiedy cierpiący człowiek modli się, kiedy wznosi swój głos do Pana, nieraz wydaje mu się, że nikt już go nie słucha; jednak On słucha, On pociesza. Tę radosną i dźwigającą w nas nadzieję prawdę podkreśla dzisiejszy psalm 27: „Pan moim światłem i zbawieniem moim: kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę?” Chociażby choroba chciała zjeść nasze ciała – mówiąc dalej słowami psalmu – człowiekowi wierzącemu i ufającemu Bogu nic i nikt nie jest w stanie zagrozić, ponieważ Pan jest jego mocą, siłą, zbrojnym ramieniem przeciw wszystkim nieprzyjaciołom.

Bracia i Siostry!
Zbliżający się Światowy Dzień Chorego – to święto chorego, ale nie choroby, mobilizuje nas, aby osobom chorym, niepełnosprawnym, a także doświadczającym ograniczeń wskutek podeszłego wieku, podziękować za ich wiarę, za to, że poprzez swoją modlitwę i ofiarowanie cierpień Bogu ubogacają Kościół i umacniają jego misję.
Umiłowani chorzy, starsi, cierpiący na ciele i duszy – niech mocą tej Eucharystii rozbłyśnie w was na nowo światło Chrystusowej łaski, niech rozjaśnia to, co chce zagarnąć ciemność bólu, opuszczenia, samotności, braku pomocy.
Niech łaska Pana pomaga wam w przyjmowaniu powołania uczestnictwa w zbawieniu świata. Źródła wielkiej mocy biją pośrodku waszego cierpienia, zwłaszcza w godzinie Eucharystii, która zawiera i uobecnia w sobie wszystkie tajemnice życia Jezusa – od narodzin przez życie i śmierć aż do zmartwychwstania.
A w godzinie eucharystycznej adoracji chcemy i my ofiarować – Nowonarodzonemu - na wzór trzech Króli - coś najcenniejszego – bogactwo cierpienia, samotności, choroby, niedołężności, starości…
Nasza adoracja trwa – trwa też zbawcza obecność Jezusa – idźmy z Nim w naszym pielgrzymowaniu. I dziś Jezus obchodzi całą Galileę ludzkiego cierpienia, naucza i leczy wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.. Nad wszystko powołuje wołając – pójdźcie za mną a uczynię was rybakami ludzi…Chcemy na to wołanie odpowiedzieć czyniąc z cierpienia ewangelizacyjne tworzywo, tym cenniejsze, że każde inne wydaje się być lekceważone, a cierpienie zauważone i owocujące, również w przestrzeni troski o Kościół i nowe powołania do służby Ewangelii.
Adoracja trwa… ; prośmy, aby Bóg pomnożył radość i pokój, umocnił nadzieję i miłość, a my na miarę otrzymanej łaski weźmy udział w trudach głoszenia Ewangelii, budując wspólnotę z Bogiem i każdym człowiekiem dobrej woli. Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa