Modlitwa Arcybiskupa Katowickiego do Chrystusa Kapłana i Żertwy

Archidiecezja Katowicka

2014-04-17

(na podstawie Litanii oraz fragmentów „Pieśni o Bogu ukrytym” i „Pieśni o słońcu niewyczerpanym” Karola Wojtyły)
 Wielki Czwartek 2014

    W Wielki Czwartek roku 2014 na kolanach wołamy do Boga w Duchu Świętym słowami litanii do Chrystusa Kapłana i Żertwy oraz strofami pieśni Karola Wojtyły „..o Bogu ukrytym” i „...o słońcu niewyczerpanym”.

1.
Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

Wtedy – patrz w siebie. To Przyjaciel,
który jest jedną iskierką, a całą Światłością.
Ogarniając sobą tę iskrę,
już nie dostrzegasz nic
i nie czujesz, jaką jesteś objęty Miłością.

Panie Jezu Chryste, Synu Boży i Człowieczy. W godzinie naszego liturgicznego zgromadzenia klękamy przed Tobą, my kapłani archidiecezji katowickiej, zanurzeni w Twojej arcykapłańskiej modlitwie i w miłości Twego Serca. Ze wzruszeniem wspominamy święty dzień Wieczernika – ten Wielki Czwartek – w którym ustanowiłeś Najświętszą Eucharystię oraz kapłaństwo służebne, dwa sakramenty złączone nierozerwalną więzią.
Wspominamy dzień naszych święceń – diakonatu i prezbiteratu w sakralnej przestrzeni tej katedralnej świątyni; wspominamy nasze adsum i promitto. I głośne: chcę z Bożą pomocą!
To była odpowiedź na Twój wybór; wybrałeś nas na swych uczniów i uczyniłeś swymi przyjaciółmi, powierzając naszym niegodnym dłoniom pieczę nad świętym Pokarmem i Napojem, krzepiącym głodne miłości Bożej ludzkie serca na drodze do Twego królestwa.
Uwielbiamy Cię i błogosławimy Ciebie, wdzięczni za życiodajny dar Eucharystii i zdumieni darem kapłaństwa, zdumieni łaską zamkniętą w kruchych, glinianych naczyniach naszych serc.

2.
Aż dotąd doszedł Bóg i zatrzymał się krok od nicości,
Tak blisko naszych oczu.
Zdawało się sercom otwartym, zdawało się sercom prostym,
Że zniknął w cieniu kłosów…

Wpatrujemy się dzisiaj w Ciebie, jak to czynimy każdego dnia, kiedy klękamy przy Twoim ołtarzu, aby zobaczyć w Tobie, jakby na nowo, z nowym entuzjazmem i zapałem, Kapłana ustanowionego przez Ojca na wieki na wzór Melchizedeka;
Kapłana namaszczonego Duchem Świętym i mocą;
Kapłana wielkiego, wziętego z ludu i dla ludu ustanowionego;
Nowego Mojżesza prowadzącego nas po drogach czasu przez wszystkie czerwone morza historii.
Chcemy dziś dostrzec w Tobie Kapłana – Jedynego Pośrednika i Zbawiciela Człowieka - Prawdziwy Przybytek Boga, objawiającego nam przyszłe dobra.

3.
A kiedy uczniowie łaknący łuskali ziarna pszenicy,
jeszcze głębiej zanurzył się w łan.
- Uczcie się, proszę, najmilsi, ode mnie tego ukrycia.
Ja, gdzie ukryłem się, trwam.

W dniu naszych święceń sakramentalną łaską upodobniłeś nas do Siebie i dałeś nam zadanie, abyśmy namaszczeni Duchem Świętym i mocą stawali się przez nasze życie jak Ty: święci, nieskalani, wierni, miłosierni, dobroczynni, pałający gorliwością o Boga i ludzkie dusze. Abyśmy posłani, głosili dobrą nowinę ubogim, opatrywali razy serc złamanych, obwieszczali rok łaski od Pana.
Przed Twoim kapłańskim obliczem klęczymy dziś, świadomi miary naszego niepodobieństwa do Ciebie. Głosimy dobrą nowinę ubogim, ale nie pocieszamy zasmuconych; często zamiast wieńca dajemy popiół, szatę smutku, zamiast olejku radości.
Ty, któryś jest na wieki doskonały, siedzący po prawicy Ojca, któryś otwarł nam drogę nową i żywą, któryś umiłował nas i obmył z grzechów Krwią swoją, któryś siebie samego wydał na ofiarę i hostię dla Boga, wstawiaj się za nami przed obliczem Ojca, aby miał miłosierdzie dla nas i wyrozumienie, kiedy – jak ludzie małej wiary- nie nadążamy za Tobą!


4.
Ojcze, ręce odjęte z Twych ramion
spoję z drzewem odartym z zieleni,
bladym światłem pszenicznym nasycę
ten blask, który w kłosy zamienisz.

Swoim życiem, zwłaszcza w tych świętych dniach Triduum Sacrum, ukazujesz nam, że kapłan to nie tylko szafarz Twoich sakramentów, ale przede wszystkim ofiara za życie świata. Sam nią się stałeś – ofiarą świętą i niepokalaną, uroczystą ofiarą przejednania, chwały i pokoju, przebłagania i zbawienia.
Jezu, Moście między ludźmi i Ojcem, jedyny Rzeczniku i Orędowniku ludzkich spraw, naucz nas bycia prawdziwą ofiarą, darem całopalnym składanym codziennie na ołtarzu życia. Ucz nas kochać i służyć do końca!
Pomóż nam zachować radość i entuzjazm z dnia naszych święceń, gorliwość w spełnianiu naszych świętych obowiązków, niech nie gaśnie w nas Twoja troska o zbawienie ludzi, o ich jednanie z Ojcem, o bycie dla nich mostem i drogą do życia wiecznego. Udziel nam siły do wytrwania aż po „Wykonało się”.

5.
Proszę Cię, byś mnie ukrywał
w miejscu niedostępnym,
w nurcie cichego podziwu…

Proszę Cię, byś mnie osłaniał
od tej strony, co zapada w mrok…

Szczególnie od tej strony, co zapada w mrok, w ciemność, w grzech, proszę Cię, abyś mnie, abyś nas osłaniał!
W tej godzinie Twojej i naszej modlitwy przyjdź nam z pomocą i wybaw nas od zła wszelkiego, od nierozważnego wejścia na służbę Kościoła przez filozofię „jakoś to będzie”; strzeż przed grzechem świętokradztwa, broń od ducha niepowściągliwości, od pogoni za pieniądzem i jego gromadzeniem, od wszelkiej chciwości, od bezprawnego używania i zagarniania majątku kościelnego, od miłości świata, jego blichtru i pychy; od biegania do światła kamer; od niegodnego i bezmyślnego sprawowania świętych Tajemnic.

6.
Jest we mnie kraina przeźroczysta
w blasku jeziora Genezaret –
i łódź… i rybacza przystań,
oparta o ciche fale…
i tłumy, tłumy serc,
zagarnięte w Jedno Serce,
przez Jedno Serce najprostsze,
przez najłagodniejsze –

A to wszystko: ta kraina i rybacza przystań,
i toń taka przeźroczysta,
i Postać taka bliska –

a to wszystko przez Punkt jeden Biały
z najczystszej bieli
objęty w sercu człowieczym
krwawym przepływem czerwieni.

Współczesny człowiek i świat okazując nam czasem nienawiść i niechęć, bywa do niej sprowokowany grzechami, naszymi grzechami. Dlatego błagając o Twe miłosierdzie prosimy, abyś nas zachował w świętej pobożności, napełnił duchem Twego kapłaństwa, umocnił serca i usta, by strzegły tajemnic Twej wiary i wiedzy płynącej z sakramentu pojednania.
Daj nam odwagę i wytrwałość pracy w Twojej winnicy, tak w jej centrum, wśród sprawiedliwych i wiernych, jak i na obrzeżach, marginesach, peryferiach Twego Kościoła – zwłaszcza tam, gdzie zagubione owce czekają na pasterzy, którzy będą ich szukać z Ewangelią nie przecenioną, a znalezione przyprowadzać z powrotem do źródła czystego.
Źródło czystości – pomnóż siły do przeżywania życia w dokonanym wyborze, w bezżeństwie i czystości „dla Królestwa Niebieskiego”.
Uczyń nas w mrokach tego czasu gorejącymi pochodniami Twojej miłości i przykładami dla młodych, aby poruszeni kapłańskim świadectwem życia odpowiedzieli na głos Twego powołania.
Wołamy dziś o nowych i świętych robotników w winnicy Kościoła, o nowych apostołów narodów, o misjonarzy, świadków Twojej miłości, cichej i ukrytej, a stale obecnej. Poślij robotników na swoje żniwo, bo chyba nie jesteśmy, chociaż wołamy „Marana tha” – ostatnim ogniwem ewangelizacji.
Jezu, Kapłanie i Ofiaro, Ciebie prosimy Twoją ofiarą, którą w naszej wielkoczwartkowej wspólnocie celebrujemy za siebie nawzajem, wysłuchaj nas i bądź nam miłościw; nie porzucaj nas!
Bądź z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata; ucisz burze na wszystkich akwenach świata; niech nastanie głęboka cisza...I pomóż nam zarzucać sieci na nowo.... Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa