Abp Skworc: Wiara wciela się w czyny miłości

Archidiecezja Katowicka

2014-12-27

Homilia Arcybiskupa Katowickiego;
Katedra; Boże Narodzenie 2014

Liturgia słowa trzeciej Mszy św., którą liturgia nazywa Mszą w dzień, przekazuje nam najgłębsze przesłanie dzisiejszej uroczystości… Stawia podstawowe pytanie o tożsamość: kim jest Ten, który się narodził? I na to pytanie odpowiada.
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”. Słowa Ewangelii otwierają jakby kurtynę i ukazują za Dziecięciem w kołysce bezkresny horyzont tajemnicy Boga, który od początku dziejów świata objawia się człowiekowi. Przed tą tajemnicą – a to tajemnica miłości, bo tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał..; przed tą tajemnicą najlepiej zamilknąć i uklęknąć, jak to za chwilę uczynimy wyznając słowami wiarę naszych serc.
Jezus – jak nas poucza apostoł Jan - jest Słowem samego Ojca, wypowiedzianym przed wiekami. W chwili, kiedy zaczynały istnieć niebo i ziemia, Słowo było już u Boga. Nie było to jednak słowo w naszym rozumieniu, ale był to Jednorodzony Syn, który jest w łonie Ojca, Syn, przez którego także został stworzony świat.
Liturgia Słowa nie zatrzymuje nas jednak na kontemplowaniu Jezusa w samym sobie, tym kim był przed czasem, lecz zachęca nas do rozważania, kim Jezus się stał w ziemskiej czasoprzestrzeni; kim jest dla nas: „Słowo- które-stało się ciałem i zamieszkało pośród nas”.
Odmawiając Credo wyznajmy i niejako komentujemy prawdę o wcieleniu i Bożym Narodzeniu słowami:
Dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba, i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”.
Narodził się, jako bezbronne, bezdomne Dziecko. Nie przyszedł z zewnętrzną mocą i przepychem. Nie chciał przytłoczyć nas swoją siłą, władzą, tym, że jest Panem historii, Początkiem i Końcem; ale stał się małym potrzebującym pomocy Dzieckiem, pragnącym jedynie naszej miłości. Stał się tym, co jest w naszym odczuciu i przekonaniu, zaprzeczeniem nieskończoności, wszechmocy i odwiecznej potęgi Boga.

Bracia i Siostry!
Warto w uroczystość Bożego Narodzenia przypomnieć wyjaśniającą myśl tych, którzy czasowo byli bliżej tego wydarzenia. Ojcowie Kościoła rozważając tajemnicę Boga, który narodził się jako dziecko, stając się mały i bezbronny, znajdowali w greckim tłumaczeniu Starego Testamentu słowa proroka Izajasza, przytoczone później przez św. Pawła, które mówią: „Bóg krótkim uczynił swe Słowo, skrócił je” (por. Iz 10, 23; Rz 9, 28). Ojcowie interpretowali to w dwojaki sposób. Sam Syn jest Słowem, Logosem. Odwieczne Słowo stało się małe — tak małe, że zmieściło się w żłobie. Stało się dzieckiem, aby Słowo stało się „uchwytne” dla człowieka; aby go skutecznie pouczyło, że ostatecznie miłość jest darem i ofiarą.
Dlatego dziś Dziecię z Betlejem kieruje nasz wzrok ku wszystkim, zwłaszcza ku dzieciom…
Dziecię z Betlejem roztacza nad każdym dzieckiem strefę bezpieczeństwa; bo dziecko powinno być wszędzie bezpieczne; w domu i w szkole; na ulicy i w Kościele…
Dziecię z Betlejem upoważnia do tego, aby w dzień Bożego Narodzenia upomnieć się o dzieci krzywdzone, poniewierane, wykorzystywane na różne sposoby; upoważnia, aby się upomnieć o dzieci nienarodzone i ludzkie embriony, w których zawarta jest cały potencjał ludzkiego geniuszu; trzeba ubolewać nad tym, że w naszym kraju, powszechnie świętującym Boże Narodzenie, traktowane są przedmiotowo i nie mogą się doczekać skutecznej ochrony prawnej.
Dziecię z Betlejem kieruje nasz wzrok ku dzieciom wzrastającym na Bliskim Wschodzie w klimacie wojny; i ku dzieciom wielu krajów afrykańskich, gdzie, jako „żołnierze”, wprowadzane są w świat przemocy; ku dzieciom zmuszonym żebrać; ku dzieciom cierpiącym na wschodniej Ukrainie gdzie zimno i głód; ku dzieciom ulicy i kanałów, które nie znają rodzicielskiej miłości ani ciepła domu.
W nich wszystkich dostrzegamy Dzieciątko z Betlejem, które porusza nasze sumienia. Porusza nasze sumienia Bóg, który stał się Dzieckiem, kruchym i potrzebującym pomocy.

Bracia i Siostry!
Ojcowie Kościoła dostrzegali także drugie znaczenie w zdaniu: „Pan krótkim uczynił swe Słowo”. Słowo, które Bóg przekazuje nam w księgach Pisma Świętego, stało się z upływem czasu długie. Długie i skomplikowane, a nawet niezrozumiałe nie tylko dla ludzi prostych, ale jeszcze bardziej dla znawców, dla uczonych w Piśmie, którzy wikłali się w szczegółach i w kuriozalnych problemach, nie potrafiąc już uchwycić wizji całości i sensu.
Przychodzący Jezus „skrócił” Słowo — pozwolił ponownie zobaczyć jego najgłębszą prostotę i jedność. Wszystko, czego nas uczą Prawo i prorocy, streszcza Jezus w Ewangelii w prostym zdaniu:
Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. (...) Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22, 37-39).
W tym zdaniu zawiera się wszystko. Cała wiara sprowadza się do tego jedynego aktu miłości, obejmującego Boga i ludzi.
W dzień Bożego Narodzenia – przyjmując Słowo, które stało się Ciałem, przyjmijmy również do serca, do pamięci, do wykonywania te Jego słowa, które są źródłem przemiany.
Źródłem jest miłość Boga, jako rzeczywista energia, którą On- Nowonarodzony-przelał na świat i której odbiciem jest ta odrobina, jaką nosimy w sobie… Odbiciem nieraz słabym, niedoskonałym, zamieszanym ze złem, ale zawsze żywym dzięki wierze..
Wiara w Niego nie może istnieć bez miłości.. Słowo wiary wciela się w czyny miłości...

Bracie i Siostro! „..ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych przez ciebie, zawsze wtedy jest Boże Narodzenie”.

 

Nauczanie ks. Arcybiskupa