Bądźcie budowniczymi pokoju, ładu społecznego i dobra wspólnego

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Dzień skupienia samorządów, Kokoszyce, 13 kwietnia 2019

Abp Wiktor Skworc

2019-04-16

1. W czytaniach mszalnych dnia dzisiejszego słyszymy prorockie słowa. Są one różne, jak różni byli ci, którzy je wypowiadali, jak niepodobne są do siebie sytuacje, jak niepowtarzalni są ludzie i okoliczności, wszelkie uwarunkowania ich egzystencji. Ale słowa te mają też wiele wspólnego.

Słyszeliśmy czytanie z Księgi proroka Ezechiela. Przez niego przemawiał Bóg do swego narodu, żyjącego w rozproszeniu i na wygnaniu. Trzeba było mieć odwagę proroka, aby w takiej sytuacji, w jakiej znalazł się naród, pośród ogólnej frustracji, rezygnacji, niezadowolenia głosić nadzieję i przyznawać się do wiary. Trzeba mieć odwagę proroka, aby głosić taką wizję. Z pewnością także prorocy Starego Testamentu byli dziećmi swego czasu. Używali zrozumiałego dla ludzi języka, pojęć, aby przybliżyć prawdę Bożą.

Słowa Ezechiela były sygnałem nadziei i ukojenia: przyjdzie czas, że Bóg zgromadzi swój lud, uwolni go z grzechów, pojedna ze sobą, obdarzy szczęściem i pokojem. Wszyscy poznają, że On będzie ich Bogiem, a oni Jego ludem. Cóż za wspaniała perspektywa, która dopełnia się w Ewangelii.

Tu także słyszymy prorocze słowa, ale innego rodzaju. Kajfasz, który był najwyższym kapłanem tego roku, mówi przed najwyższą radą w sytuacji, kiedy wielu „uwierzyło w Niego”, tzn. w Jezusa, kiedy niebezpieczeństwo uznania Mesjasza w osobie Jezusa wydawało się największe, i stwierdza, że lepiej jest, jeśli jeden człowiek umrze za naród, niż cały naród miałby zginąć. Wypowiada w ten sposób wyrok śmierci na Jezusa. To były złe słowa, ale równocześnie słowa prorocze, że Jezus odda życie za swój naród, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.

I tak spotyka się wizja Ezechiela z dziełem Jezusa. Słowo proroka stało się ciałem przez Jezusa. To On poniósł śmierć nie tylko za naród, ale też i po to, aby zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże!

To działanie Jezusa, budowania jedności, nie jest dziełem skończonym. Dokonuje się poprzez wszystkie pokolenia i jest ukierunkowane na wszystkich ludzi. Także na nas!

Dziś – innym językiem – mówi Kościół, pełniąc swój prorocki urząd. Mówi językiem katolickiej nauki społecznej: podpowiada szczególnie tym, którzy noszą odpowiedzialność za organizowania życia społecznego, jakimi powinni kierować się zasadami.

2. Przypomnieliśmy je krótko w niedawno wydanym przez KEP liście społecznym (otrzymacie go w prezencie), noszącym tytuł: „O ład społeczny dla wspólnego dobra”, który porusza m.in. następujące zagadnienia: Społeczna misja Kościoła – Spory społeczno-polityczne i konieczność ich przezwyciężenia – Doświadczenie solidarności – Potrzeba nawrócenia i dialogu – Refleksja nad językiem – Istota polityki – Fundamenty ładu społecznego – Ład instytucjonalny państwa – Mądrościowy wymiar polityki – Wezwanie do modlitwy i zaangażowania.

Z racji ograniczonego czasu i charakteru naszego spotkania nie możemy zatrzymać się przy wszystkich tych punktach. Zatrzymajmy się przy dwóch:Potrzeba nawrócenia i dialogu orazRefleksja nad językiem.

Zwłaszcza w Wielkim Poście uświadamiamy sobie, że trzeba nawrócenia i dialogu. „Szczera gotowość do otwartej, uczciwej rozmowy jest wyrazem umiłowania prawdy, dobra i wolności, a także szacunku dla godności i podmiotowości wszystkich obywateli, bez względu na ich przekonania czy sympatie polityczne. Nawołując wszystkich uczestników polskiego życia publicznego do nawrócenia i dialogu, jednocześnie zachęcamy – napisali biskupi – do odważnego otwierania się na prawdę, do której każdy uczciwy dialog przybliża i prowadzi.

Chodzi zwłaszcza o prawdę o niezbywalnej godności i prawie do życia każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Ale także o prawdę o społecznych i ekonomicznych wyzwaniach, którym skutecznie sprostać możemy tylko wspólnie w postawie solidarności. Prawdę o tym, że żadna partia polityczna, niezależnie od swego społecznego poparcia, nie ma monopolu ani na rozwiązania, które skutecznie mogłyby odpowiedzieć na wszystkie potrzeby społeczeństwa, ani cudownej recepty na jego niedomagania. Prawdę o tym, że władzę publiczną uprawomocnia nie tylko demokratyczny wybór, lecz także jej zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra… Prawdę o tym, że prawdziwą miarą odpowiedzialności politycznej jest troska o naszą wspólną przyszłość, a nie koncentrowanie się na bieżących sondażach popularności czy zamykanie się w sporach o trudną przeszłość. Wreszcie prawdę o tym, że miarą wielkości każdego państwa jest sposób, w jaki potrafi wspierać integralny rozwój obywateli: duchowy, intelektualny, kulturalny i gospodarczy, a zwłaszcza to, w jaki sposób potrafi towarzyszyć rodzinie – jako instytucji i fundamencie wspólnoty – oraz wszystkim ludziom najsłabszym, bezradnym i bezbronnym”.

I refleksja nad językiem: aby „dialog był możliwy, kluczowa jest refleksja nad językiem, którym posługujemy się w życiu publicznym. (…) wzywamy wszystkich uczestników życia publicznego, zwłaszcza polityków, dziennikarzy, publicystów i użytkowników mediów społecznościowych, ale także zabierających głos w gronie rodzinnym, sąsiedzkim i współpracowników, do głębokiej refleksji nad językiem używanym wrozmowach o sprawach publicznych”.

W dokumencie podkreślamy, że „Odpowiedzialność za język debaty publicznej ponoszą zwłaszcza środki społecznego przekazu”. Wpływ na skalę i głębokość konfliktów oraz na kształt społecznego dialogu mają jednak wszyscy obywatele wolnej Rzeczpospolitej. Dzięki rewolucji informatycznej i rozwojowi mediów społecznościowych każdy może stać się animatorem dyskusji znacznie wykraczających poza zasięg jego najbliższych środowisk.

Dlatego pilnie potrzebny jest „chrześcijański styl obecności w świecie cyfrowym”, który „przyjmuje formę komunikacji szczerej i otwartej, odpowiedzialnej i szanującej innych”, wolnej od hejtowania. Chrześcijaństwo jest orędziem wiary, nadziei i miłości. Język, którego jako chrześcijanie używamy – także w dziedzinie spraw społecznych i politycznych – powinien być tego orędzia jednoznacznym i czytelnym świadectwem. I do takiego świadectwa wzywam was, drodzy Samorządowcy!

3. I jeszcze jedno: nie możemy zapomnieć, że w grudniu 2018 r. odbył się w Katowicach szczyt klimatyczny. Poprzedziła go encyklika papieża Franciszka Laudto si(W trosce o wspólny dom). W tym dokumencie papieskim znajdziemy światła dla działalności samorządowej, będące wyrazem troski o Ziemię – nasz wspólny dom.

Wskażmy na punkty 190 i 191 tego dokumentu. Trzeba pamiętać, że „«nie można zapewnić ochrony środowiska tylko na podstawie finansowej kalkulacji poniesionych kosztów i osiągniętych korzyści. Środowisko naturalne jest jednym z tych dóbr, których mechanizmy rynkowe nie są w stanie odpowiednio promować i chronić» (Kompendium nauki społecznej Kościoła470). (…) Czy realistyczne jest oczekiwanie, że ten, kto ma obsesję na tle maksymalizacji zysków, zatrzyma się, by pomyśleć o zniszczeniu środowiska naturalnego, jakie pozostawi przyszłym pokoleniom? W ramach schematu przychodów nie ma miejsca, by myśleć o rytmach natury, o okresach jej degradacji i regeneracji, czy o złożoności ekosystemów, które mogą doznać poważnych szkód na skutek ingerencji człowieka. Ponadto, gdy mówimy o różnorodności biologicznej, to w najlepszym razie myślimy o niej jako o rezerwuarze zasobów gospodarczych, które można by wykorzystywać, ale nie traktujemy poważnie realnych wartości rzeczy, ich znaczenia dla ludzi i kultur, interesów i potrzeb ubogich”(LS 190).

Bracia i Siostry! „Kiedy poruszamy te kwestie, niektórzy reagują, oskarżając innych o próbę irracjonalnego powstrzymania postępu i rozwoju człowieka. Musimy być jednak przekonani, że spowolnienie pewnego tempa produkcji i konsumpcji może prowadzić do innego rodzaju postępu i rozwoju. Wysiłki na rzecz zrównoważonego wykorzystania zasobów naturalnych nie są wysiłkami zbytecznymi, lecz raczej inwestycją, która może zapewnić inne korzyści ekonomiczne w perspektywie średnioterminowej (…) Chodzi o otwarcie nowych dróg dla różnych możliwości, które nie oznaczają powstrzymywania kreatywności człowieka i jego marzeń o postępie, a raczej ukierunkowują tę energię w nowy sposób” (LS 191).

Bracia i Siostry! Każdy chrześcijanin kierujący się zasadą dobra wspólnego powinien powiedzieć: „ufam tobie i wierzę z tobą” w możliwość współpracy dla realizacji tego dobra. Wszak pokój można budować wyłącznie na fundamencie wzajemnego zaufania.

4. Drodzy Diecezjanie! Każdy może wnieść swój wkład do budowy wspólnego domu. Autentyczne życie społeczno-polityczne, które opiera się na prawie i na szczerym dialogu między stronami, odnawia się z przekonania, że każda osoba ludzka, każde pokolenie zawiera w sobie pewną obietnicę, która może wyzwolić nowe energie relacyjne, intelektualne, kulturowe i duchowe.

Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga Ojca, który chce dobra i szczęścia rodziny ludzkiej. Bądźcie budowniczymi pokoju, ładu społecznego i dobra wspólnego.

Nauczanie ks. Arcybiskupa, Homilie