Dekalog - miarą weryfikacji

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Uroczystość NMP Królowej Polski; 3 maja 2019 roku

Abp Wiktor Skworc

2019-05-04

1. Świątynia Boga, Arka Jego Przymierza i Niewiasta obleczona w słońce, z księżycem pod stopami i wieńcem z dwunastu gwiazd nad głową – to trzy znaki, które pojawiają się przed naszymi oczami, kiedy słuchamy czytania z ostatniej księgi Biblii, Apokalipsy św. Jana. Wszystkie trzy są ze sobą związane i można je odnieść do Najświętszej Maryi Panny, Matki Syna Bożego i człowieczego, Jezusa Chrystusa.

„W Maryi Duch Święty objawia Syna Ojca, który staje się Synem Dziewicy. Ona jest krzewem gorejącym ostatecznej teofanii (objawienia); napełniona Duchem Świętym ukazuje Słowo w uniżeniu Jego ciała i pozwala Go poznać ubogim i pierwocinom narodów” (KKK 724). Tak jest w radosną noc Bożego Narodzenia, ale i w pełnym dramatyzmu akcie ofiarowania w świątyni. I tak jest i na Kalwarii, gdzie Jezus oddaje swoją Matkę umiłowanemu uczniowi, ale Ona również potwierdza swoje „tak” wypowiedziane w chwili zwiastowania i ofiarowania. Na Kalwarii Maryja w ostateczny sposób oddaje swego Syna Ojcu, apostołom i uczniom, a przez nich całej ludzkiej rodzinie, która przez wieki i pokolenia dochodzi do poznania Tego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Znak świątyni, arki i Niewiasty urzeczywistnia się w Kościele, który pielgrzymuje przez dzieje jako mieszkanie Boga. Kościół jak arka niesiona przez wieki skrywa w sobie święty depozyt chrześcijańskiej wiary, wyznawanej słowem i świadectwem, gorliwością i krwią męczenników. Kościół wreszcie jest jakby Niewiastą, która ukaże się w chwale, kiedy nadejdzie koniec historii.

Te trzy znaki możemy również odnieść do siebie. „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka was?” (1 Kor 3,16) – pytał Paweł, apostoł narodów. Jak niegdyś arka przymierza była miejscem przechowywania tablic Prawa, tak serce wierzącego powinno być miejscem mieszkania Najwyższego. W kruchym, glinianym naczyniu serc, ulepionych z prochu tej ziemi, niesiemy Boga i oczekujemy Jego przyjścia w chwale, gdy – mamy wielką nadzieję – postawi nas po swej prawicy, uwolnionych spod władzy ciemności i przeniesionych do królestwa Jego umiłowanego Syna.

2. Jeszcze jeden znak pojawia się w dzisiejszym fragmencie objawienia św. Jana. To smok, który czyha na życie Niewiasty i na Dziecko, które Ona porodzi. I znów w tym jakże ludzkim obrazie widzimy Maryję zagrożoną, Matkę Dziecka, którego swoi nie przyjęli, na życie którego czyhali, a w końcu powiedli Jej Syna na krzyż. Działanie smoka przeciw Niewieście trwa, trwa prześladowanie wyznawców Jej Syna. Doświadczamy tego razem z chrześcijanami cierpiącymi prześladowania na całym świecie, czego ekstremalnym wyrazem były ostatnie zamachy terrorystyczne na Sri Lance.

Jako dzieci Maryi i Kościoła żyjemy w ramach czasu i przestrzeni, która ukształtowała się w ciągu dziejów jako naród polski. Przed wiekami nasi ojcowie wybrali Maryję na królową polskiej ojcowizny i ojczyzny, ufając, że Ona idzie z nami w tej pielgrzymce wiary i prowadzi nas do jej wypełnienia.

Dzisiaj w Bożym i maryjnym klimacie miesiąca maja przeżywamy kolejny raz uroczystość NMP Królowej Polski, jak i narodowe święto uchwalenia Konstytucji 3 Maja. W naszej śląskiej ojcowiźnie wspominamy już dziś zbliżającą się 100. rocznicę wybuchu I powstania śląskiego i przygotowujemy się do świętowania 100. rocznicy powrotu Górnego Śląska do macierzy. Także ten kontekst historyczny trzeba brać dziś pod uwagę. Z wdzięcznością, ponieważ została nam ofiarowana szansa urzeczywistniania naszych powołań i zadań w ziemskich ramach ojczyzny, szansa samostanowienia i – jak przypomniał Jan Paweł II – szansa „przywrócenia nas samym sobie”.

Już ponad dwa stulecia trwa to przywracanie samym sobie. Mimo tych dziejów obecna, III Rzeczpospolita wciąż jeszcze szuka drogi do siebie samej, do politycznego, a także ekonomicznego kształtu tej suwerennej podmiotowości, jaka jest naszym udziałem. Dziś widzimy możliwość realizacji tych wyzwań w ramach struktur Unii Europejskiej, w której jesteśmy od 15 lat. Jeden z obserwatorów naszego życia społeczno-politycznego, Włoch, Rocco Butiglione, pisał: „Polacy mogą albo wejść po prostu do społeczeństwa konsumpcyjnego, zajmując w nim – jeśli się im powiedzie – ostatnie miejsce, zanim nie zamknie ono definitywnie swych bram dla nowych przybyszy, albo też przyczyni się do ponownego odkrycia wielkiej, głębokiej, autentycznej tradycji Europy, proponując jej jednocześnie przymierze: wolnego rynku i solidarności” (R. Buttiglione, Jan Paweł II a polska droga do wolności, „Ethos” nr 11-12/1990).

Przed 15 laty stało się to, co opisywał włoski filozof. Weszliśmy do zjednoczonej Europy, z której zostaliśmy wydziedziczeni. Ale – zadajmy pytanie – do jakiej Europy? Czy nie właśnie postrzeganej jako społeczeństwo konsumpcyjne, społeczeństwo dobrobytu, a nawet przejedzenia i przesycenia, znużenia i beznadziei? Ogromne pieniądze płynące z europejskiej kasy czyż nie utwierdzają nas w świadomości włączenia w ów materialistyczny system, który – jak niektórzy proponują – powinien być narzędziem nagród i kar, otrzymywanych w zależności od respektowania unijnych norm i dyrektyw. Oby płynące dofinansowanie nie usypiało w nas ducha misji, którą powinniśmy pełnić jako chrześcijanie i obywatele Polski, świadkowie Boga solidarnego z człowiekiem.

Trzeba Europie przypominać postulowany przez papieży: Jana Pawła II i Franciszka powrót do korzeni, z których wszyscy wyrośliśmy. Do Boga, który jest Panem historii. Od Niego bowiem naprawę Rzeczpospolitej zaczynali posłowie Sejmu Wielkiego, uchwalając Konstytucję 3 Maja. Tak jak wówczas, tak i teraz „niepodległość zewnętrzna i wolność wewnętrzna narodu”, jego los, „w nasze ręce jest powierzony”. Strzeżmy się więc i my, a zwłaszcza rządzący – jak ongiś twórcy trzeciomajowej konstytucji – abyśmy, „na błogosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń mogli zasłużyć” – i to „pomimo przeszkód, jakie i w nas (jak ongiś w pokoleniu trzeciomajowym) mogą sprawować namiętności w swej wielorakiej postaci” (por. Przemówienie Jana Pawła II na Zamku Królewskim, 8 czerwca 1991 roku).

3. Naszą – co tu dużo mówić – misję świadectwa wobec Europy możemy podjąć, uczestnicząc w wyborach do europarlamentu, oddając głos na ludzi, którzy świadomi tej misji będą bronić chrześcijańskich fundamentów kontynentu i na nich budować wspólną przyszłość, która może niepokoić zważywszy na różne oblicza kryzysu i zamętu, niekiedy wręcz tragiczne.

„Moją powinnością – mówił Jan Paweł II – jest stanowcze głoszenie prawdy, że gdyby religijne i chrześcijańskie podłoże kultury tego kontynentu zostało pozbawione wpływu na etykę i kształt społeczeństw, oznaczałoby to nie tylko zaprzeczenie całego dziedzictwa europejskiej przeszłości, ale i poważne zagrożenie dla godnej przyszłości mieszkańców Europy. I to wszystkich – wierzących i niewierzących”. Bo Europa nie może być „jedynie kontynentalną strukturą geograficzną i gospodarczą, ale musi stawać się przede wszystkim porozumieniem kulturowym i duchowym”.

Ostatnio – jako pokłosie ubiegłorocznych konferencji pod hasłem „Polonia restituta” – ukazała się książka nosząca podtytuł: Dekalog dla Polski. Popatrzmy zatem na Europę z perspektywy dekalogu, tego etycznego elementarza, należącego do judeochrześcijańskiej tradycji. Projektu wspólnej Europy – zaprojektowanego przez wierzących chrześcijan, dziś kandydatów na ołtarze – nie uda się w pełni zrealizować bez Boga. Jeśli będzie się Go wyrzucało poza, usuwało na margines, Europa okaże się kolosem na glinianych nogach. Nie uda się go zrealizować bez poszanowania dekalogu, poszanowania wszystkich przykazań, od pierwszego począwszy: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie”.

Niech zatem dekalog – etyczny elementarz – będzie miarą weryfikacji wyborczych planów i wszystkich ubiegających się o mandat reprezentowania nas w europejskim parlamencie. Tą miarą trzeba również osądzać i oceniać siebie.

Bracia i Siostry! Godzina Eucharystii to godzina odnowienia przymierza między Bogiem a człowiekiem. Módlmy się za siebie nawzajem, módlmy się wspólnie o ład społeczny i o pokój, o dobro wspólne budowane na fundamencie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Takiego dobra chcemy dla naszego kraju i dla całej ludzkiej rodziny przez wstawiennictwo NMP Królowej Polski. Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa