Wzorem był dla niej cierpiący Zbawiciel

Homilia Arcybiskupa Katowickiego; Brzezie, 18 maja 2019 roku

2019-05-21

1. Słowa Ewangelii wlewają w nasze serca otuchę i pewność: Jezusjest z nami. Jezus jest drogą, która zawsze jest dla nas dostępna; prawdą, która nas poucza i prowadzi; życiem, które daje nam siłę w ziemskiej wędrówce, tym bardziej że kto Go zobaczył, zobaczył także i Ojca.

Te słowa wlewały otuchę i pewność w serce Heleny Joanny Hoffman, kiedy ich słuchała jako dziecko w rodzinnej parafii św. Józefa na Zgodzie w Świętochłowicach. Ze swojego typowego, śląskiego rodzinnego domu wyniosła głęboką wiarę oraz szczególną wrażliwość na pracę i cierpienie ludzi. Po ukończeniu szkoły powszechnej – czyli podstawowej – nie podjęła już dalszej nauki, co było częstym zjawiskiem w robotniczych rodzinach z uwagi na koszty związane w nauką. Po prostu pomagała w domu wcześnie owdowiałej matce, wspomagała ją w wychowywaniu rodzeństwa.

Już od najmłodszych lat Helena Hoffman związała się ze Zgromadzeniem Sióstr Maryi Niepokalanej, które to siostry pracowały w jej rodzinnej parafii. Pomagała im sprzątać i upiększać kwiatami kościół parafialny pw. św. Józefa.

W wieku dziewczęcym Helena wstąpiła do Sodalicji Mariańskiej, to ówczesna formacja Dzieci Maryi. Już wtedy pojawiały się u niej myśli o wyborze życia zakonnego. Jesienią
1927 roku została przyjęta jako kandydatka do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej.
W 1929 roku w Nysie, gdzie znajdował się nowicjat zgromadzenia, otrzymała zakonny habit i przybrała imię Maria Dulcissima. Jednak jeszcze przed obłóczynami stwierdzono u niej guza mózgu. Jak później zanotowała: „Dnia 21 marca 1931 r. prosiłam Zbawiciela, by wypełnił swoją wolę i swe zamiary względem mnie, nawet jeśli miałaby to być choroba i cierpienie”.

Swoje cierpienia, złączone z cierpieniami Jezusa Chrystusa, s. Dulcissima ofiarowała za Kościół, Ojca Świętego, biskupów, kapłanów, swoje zgromadzenie oraz za wszystkich potrzebujących, a zwłaszcza za grzeszników. Nie przyjmowała ona cierpienia jako nieszczęśliwego ciągu „przypadków”, ale świadomie starała się je zrozumieć i nadać mu głębszy sens. W przyjęciu cierpienia odczytywała swoją misję.

Co więcej była pewna, że to sam Jezus prosi ją przez to o dobrowolne ofiarowanie pokuty za innych ludzi, więc przyjmowała chorobę i cierpienia z pokorą, bez żalu. Jakby cierpień fizycznych było mało, dochodziły do nich duchowe udręki i nękania.

2. Śluby wieczyste złożyła, schorowana, w kaplicy klasztoru w Brzeziu 18 kwietnia 1935 roku. Mimo nasilającej się choroby ciągle odwiedzała domy chorych, budząc u mieszkańców podziw swym ofiarnym życiem.

W adhortacji apostolskiej Gaudete et exsultate, która ukazała się w marcu 2018 roku, papież Franciszek napisał: „bycie świętym nie oznacza oczu jaśniejących w domniemanej ekstazie. Św. Jan Paweł II powiedział, że «jeśli nasze działania rzeczywiście mają początek w kontemplacji Chrystusa, to powinniśmy umieć Go dostrzegać przede wszystkim w twarzach tych, z którymi On sam zechciał się utożsamić». Słowa z Ewangelii Mateusza (25,35-36) «nie są jedynie wezwaniem do miłosierdzia: zawierają one głęboki sens chrystologiczny, który ukazuje w pełnym blasku tajemnicę Chrystusa». W tym wezwaniu do rozpoznania Go w ubogich i cierpiących objawia się samo serce Chrystusa, Jego uczucia i najgłębsze decyzje, do których każdy święty próbuje się dostosować” (nr 96).

Siostra Dulcissima „dostosowywała się” do tych wymagań i wytrwale rozpoznawała Chrystusa w ubogich i cierpiących, nie szukając ich gdzieś daleko. Pocieszała mieszkańców Brzezia, wśród których byli wasi przodkowie.

Siostra Dulcissima zmarła rankiem 18 maja 1936 roku, mając zaledwie 26 lat. Została pochowana na starym tutejszym cmentarzu. Niemal od momentu swej śmierci była otaczana pamięcią przez wszystkich, którzy ją znali. Świadkowie mówią o licznych uzdrowieniach za jej wstawiennictwem. Nawet grób, w którym spoczywały jej doczesne szczątki, stał się miejscem spontanicznego kultu. A od czasu do czasu trzeba było do niego dosypywać ziemi, gdyż ludzie brali ją z wiarą do swych domów, traktując jak wyjątkową relikwię. We wrześniu 1939 roku matki szyły specjalne woreczki na tę ziemię i dawały ją swym synom wezwanym na wojnę, aby wrócili.

3. Bracia i Siostry! 8 kwietnia 2000 roku doczesne szczątki siostry Dulcissimy przeniesiono ze starego cmentarza do nowego marmurowego grobowca, w pobliże brzeskiego kościoła. Rok wcześniej, 18 lutego 1999 roku, w Katowicach rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny. Po dzień dzisiejszy wierni modlą się u jej zadbanego, zawsze ukwieconego grobu, gdzie nie gasną znicze i nie więdną kwiaty.

Dziś, 18 maja 2019 roku, kończymy diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego siostry Dulcissimy, co oznacza, że cała dokumentacja dotycząca tej sługi Bożej, zebrana w czasie trwania tego dochodzenia, zostanie przedstawiona Stolicy Apostolskiej, aby nastąpiło wymagane rozeznanie w Kongregacji Świętych i ukazanie jej drogi do świętości całemu Kościołowi. Bóg zapłać wszystkim, którzy przez całe lata wytrwale pracowali, aby zebrać cały procesowy materiał i go opracować.

4. W dzisiejszej Ewangelii – w kontekście procesu – trzeba zwrócić uwagę na jedno zdanie Jezusa, który zapowiada: „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których ja dokonuję; owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”.

Bez cienia wątpliwości możemy stwierdzić, że siostra Dulcissima była wierzącą w Chrystusa, należała do Niego całkowicie, a poprzez śluby zakonne – czystości, posłuszeństwa i ubóstwa – szła wiernie za Zbawicielem, codziennie przyjmowała krzyż i cierpienie. Z choroby, cierpienia i modlitwy uczyniła „tworzywo”, służące sprawie zbawienia. Może powtarzała ze św. Pawłem: „Teraz raduję się, cierpiąc za was, i w moim ciele dopełniam braki cierpień Chrystusa za Jego Ciało, którym jest Kościół” (Kol 1,24).

Drodzy Bracia i Siostry!Nie trzeba wchodzić w teologiczne zawiłości zastanawiając się, co miał na myśli św. Paweł, mówiąc o dopełnieniu braków cierpień Chrystusa, by stwierdzić, że siostra Dulcissima swoim życiem „dopełniała” cierpienia Chrystusa, niejako je aktualizując i wiele wyprosiła, i wyprasza u Boga dla ludzi i dla swego zgromadzenia, dla mieszkańców Brzezia nad Odrą i całego Raciborza.

5. Bracia i Siostry! Fragment z Dziejów Apostolskich, który słyszeliśmy, opisuje okoliczności, w których Paweł i Barnaba decydują się podjąć głoszenie Dobrej Nowiny wśród pogan. Mieli poczucie misji i wiedzieli, że głoszą Prawdę, Dobrą Nowinę i ostatecznie – jak pisze autor Dziejów Apostolskich – napełniało ich wesele i Duch Święty.

W sercu siostry Dulcissimy również panowała radość – mimo choroby, cierpień i prześladowań, bo napełniał ją Duch Święty!

Działała w mocy Bożego Ducha. A my, wierząc w tajemnicę świętych obcowania, wiemy, że nadal działa i przyzywamy jej pomocy w trudnych czasach, kiedy z łatwością wypowiada się bluźnierstwa, kiedy chrześcijanie dla mody i społecznie oczekiwanej „poprawności” wypierają się znajomości z Chrystusem i Ojcem, nabierają dystansu do Kościoła.

Na naszych oczach następuje „zepsucie duchowe”, o którym w wyżej cytowanej adhortacji pisze papież, stwierdzając, że „jest gorsze niż upadek grzesznika, ponieważ polega ono na ślepocie wygodnej i samowystarczalnej, przy której w końcu wszystko zdaje się być dopuszczalne: oszustwa, oszczerstwa, egoizm i wiele subtelnych form skoncentrowania na sobie samym, «sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości» (2 Kor 11,14). Tak zakończył swe dni Salomon, podczas gdy wielki grzesznik Dawid potrafił przezwyciężyć swoją nędzę. W pewnym fragmencie Jezus przestrzegł przed tą zwodniczą pokusą, która sprawia, że popadamy w zepsucie: mówi o człowieku uwolnionym od diabła, który myśląc, że jego życie jest już czyste, w końcu został opętany przez siedem złych duchów (por. Łk 11,24-26)” (nr 165).

6. Bracia i Siostry, drogie Osoby Życia Konsekrowanego! Jezus złożył ówczesnym uczniom i nam zdumiewającą obietnicę: każdy, kto w Niego wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których On dokonał, „owszem, i większe od tych uczyni” (J 14,12). Wydaje się nam to zbyt piękne, zbyt „łatwe”, by mogło być prawdziwe. A jednak właśnie takie zdanie znajduje się w Ewangelii i jako słowo Boże wymaga od nas przyjęcia go z wiarą. Jezus pragnie działać przez nas. Wzywa nas do wiary nawet w to, że możemy czynić cuda w Jego imię. Jak to możliwe? Odpowiedzi należy szukać nie w naszych wyjątkowych zdolnościach, ale w obecności Ducha Chrystusa w każdym ochrzczonym i we wspólnocie wierzących.

Jezus pragnie działać przez nas. Najważniejszym zadaniem dla ucznia jest zatem poznać Mistrza – tak jak poznała go siostra Dulcissima – i unikać „duchowego zepsucia”.

Życie zakonne uważała za wielki dar, na który trzeba jak najlepiej odpowiedzieć. Pragnęła zostać świętą i ratować dusze dla Chrystusa. Wiedziała, że ten cel osiągnie modlitwą i ofiarą. Chciała nienagannie wykonywać codzienne obowiązki. Wzorem był dla niej cierpiący Zbawiciel. Była przekonana, że to On sam wzywa ją do ofiary i pragnęła sprostać Jego wezwaniu. Zawsze, nawet w ciężkiej chorobie, gotowa była do modlitwy i pracy.

Zarówno w kolejach życia S.M. Dulcissimy, jak i w jej zachowanych zapiskach współczesny chrześcijanin może odnaleźć wzór i zachętę do wierniejszego podążania za Chrystusem na tym miejscu, które wyznaczyła mu Opatrzność. Dzięki temu poznamy Mistrza i doświadczymy także i Ojca, który jest w niebie.

Niech każde spotkanie z sługą Bożą Dulcissmą i ze Zmartwychwstałym Panem w godzinie Eucharystii napełnia nas weselem, radością, pokojem i Duchem Świętym. Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa