Abp Skworc: Oby.. w tym sanktuarium ludzki wzrok spotykał się ze wzrokiem Bożej Opatrzności

Archidiecezja Katowicka

2012-07-08

 

Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Jastrzębie Zdrój, 2012.07.08

Boża opieka

1. Z tajemnicą Bożej Opatrzności, która przenika historię zbawienia, wiąże się pojęcie zaopatrywania i kontroli. Bóg jest Tym, który aktywnie troszczy się o człowieka, o wszystkie istoty żywe, o całe dzieło stworzenia, nazywane kosmosem. Ta troska wyraża się w mocy Boga – Władcy całej ziemi, w Jego panowaniu nad siłami przyrody, w Jego stwórczej i stwarzającej miłości, która podtrzymuje świat w istnieniu.

Bożą Opatrznością nazywamy zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do doskonałości.

Opatrzność Boża jest również ukazywana w Piśmie świętym poprzez cechy ludzkie i takim też językiem nazywana: Boża Opatrzność ma oczy, ręce, uszy i głos. Ręka Bożej Opatrzności otwiera się, dając pożywienie stworzeniu.

Ostatecznie oczy Pana są zwrócone na bogobojnych. Bóg słucha skruszonych w sercu, zaś Jego głos porusza ludzkimi sercami i sumieniami. Zaś oko Bożej Opatrzności nieustannie patrzy na człowieka i świat, trzymany w Bożych rękach.

Autorzy natchnieni Duchem powiedzieli nam tym samym, że Bóg kosmosu, galaktyk i planet, burz i piorunów, gór wysokich i morskich czeluści, jest Bogiem nam bliskim, stale obecnym, kroczącym razem z nami; że Bóg jest towarzyszem idącym z człowiekiem i ludzkością przez ziemskie życie i dzieje. Bóg jawi się ostatecznie jako przewodnik, pasterz, który wskazuje drogę i kierunek, przeprowadza przez życie i śmierć do wieczności.

Przejmującym zagęszczeniem obrazów Bożej Opatrzności w Starym Testamencie jest exodus/ wyjście Izraela z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Rozdzielenie morza, słup dymu i ognia, manna z nieba i przepiórki, woda ze skały… można by wyliczać przejawy Bożej troski i miłości.

Jednak największym objawieniem Bożej Opatrzności jest sam Jezus Chrystus. W Nim, a właściwie Nim, Bóg nas zaopatrzył na drogę do wieczności. Już nie jesteśmy karmieni manną, która nie nasyca, ale Nim samym – Jezusem Chrystusem, który daje nam Siebie w Ciele i Krwi. Chrystus jest Królem królów i Panem panów, jest Dobrym Pasterzem, Drogą, Prawdą i Życiem.

Niech wiedzą, że jest prorok pośród nich

2. Jednak ludzie różnie przyjmowali Bożą Opatrzność. Jakże często nie chcieli, by Bóg był towarzyszem ich życia. Taką postawę wiele razy przyjmowali Izraelici, o których dziś mówi prorok Ezechiel. „To ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach…”

Tak Bóg, przez proroka Ezechiela, opisuje Izraelitów, którzy odwrócili się od Pana, więcej – sprzeciwiali się Mu, przyjmując, jak czytamy w Psalmie 123, postawę szyderców, zarozumialców, pysznych i gardzących wszystkim, co Boże.

Trzeba przyznać, że to mocne słowa, mocne określenia. Ich siła nie straciła wartości. Ich treść nie przebrzmiała nawet po XX wiekach głoszenia Ewangelii. Czyż dzisiaj nie brakuje właśnie takich ludzi? Którzy zamienili chwałę jedynego Boga na bałwochwalstwo bożków? Którzy porzucili Pana, gardząc tłumem Ludu Bożego, gardząc Kościołem i stali się opętanymi przeciwnikami wszystkiego, co Boże w życiu prywatnym i publicznym?!

Wielu jest zdania, że można zrozumieć tych, co odchodzą od Boga i Kościoła, bo nazbyt bolą ich grzechy duchownych czy wierzących świeckich, czasem hipokryzja tak zwanych „porządnych” czy katolików z metryki, nie mających nic wspólnego z Bogiem, poza wpisem do księgi ochrzczonych.

Ale trudno nam zrozumieć zajadłość, z jaką niektórzy walczą z tym, co w Kościele dobre, święte – z sacrum? Trudno zrozumieć kwestionowanie obiektywnego dobra, jakie Kościół wnosi w przestrzeń wychowania i życia społecznego ucząc choćby tylko etycznego elementarza w postaci 10-rga przykazań. Trudno zrozumieć, że nie zauważa się troski Kościoła o potrzebujących, chorych, wykluczonych, uzależnionych.

Nie oczekujemy za to słów uznania, ani pochwał, ani orderów tylko prawdy w mediach, prawdy o Kościele w ustach polityków i parlamentarzystów.

My ludzie Chrystusa na ziemi – narzędzia działania Bożej Opatrzności - nie wykonujemy uczynków, by nas ludzie chwalili; wystarczy, że widzi je Ojciec Niebieski. To wystarcza, bo wiemy, że nasza nagroda wielka jest w niebie.

W tym kontekście trudny i łatwy jest los tych szczególnych narzędzi działania Bożej Opatrzności, jakimi są osoby Bogu poświęcone. Dziś wielu duchownych, podobnie jak prorok Izajasz, przeżywa trudne doświadczenie ograniczonej skuteczności duszpasterskich zmagań, bo nawet chrześcijanie zasmakowali nie tyle w wolności, która jest ku dobru; ile w samowoli, wolnej od wszelkiej odpowiedzialności. Bywa, że głoszone słowo Boże nie jest przyjmowane i wypełniane przez ludzi, także tu w Jastrzębiu. Także tu droga wielu do kościoła na niedzielną Eucharystię zarosła trawą; wielu nie potrzebuje już Boga, stali się syci i samowystarczalni.

W tej sytuacji także u zwiastunów Ewangelii, może się pojawić pokusa ucieczki, albo zaniechania. Jednak ucieczka proroka nigdy nie jest rozwiązaniem sytuacji. Wręcz przeciwnie. Wśród opornych i słabych są przecież „owce”, które nie odeszły z owczarni Pana, są ludzie pragnący świętości i dążący z całych sił do Boga, ufający Bożej Opatrzności, która wskazuje, iż ostatecznie Bóg zwycięża. I On jest Panem historii.

Oporni i pokorni, jedni i drudzy potrzebują proroków, świadków, nauczycieli. Potrzebują autorytetu, nawet gdy jest on wyśmiewany i pogardzany. Sam Pan Bóg podkreśla potrzebę trwania proroka, jego bycia z ludźmi, pomimo braku akceptacji:

A oni czy usłuchają, czy nie, są bowiem ludem opornym, przecież będą wiedzieli, że prorok jest wśród nich”. I niech tak pozostanie – niech tu w Jastrzębiu wiedzą, że jest sanktuarium świętej Bożej Opatrzności, do którego wielu chętnie wiernie pielgrzymuje od wieków, zwłaszcza z Rybnika i Żor.

Niech będzie wiadome, że w tym sanktuarium są słudzy Jezusa Chrystusa, narzędzia świętej Bożej Opatrzności. Dziś jednemu z nich – ks. prob. Wacławowi Basiakowi – mówimy Bóg zapłać za posługę duszpasterską od 1986 r. tej wspólnocie parafialnej i mieszkańcom całego miasta, które powierzamy opiece Bożej Opatrzności.

Świat zmieniają święci

Postawę odrzucenia Bożej Opatrzności przyjęli mieszkańcy Nazaretu, którzy wypędzili Jezusa ze swej wspólnoty. A wcześniej powątpiewali o Nim i nie przyjęli Jego Ewangelii. Jezus skomentował ten incydent słowami: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”, które stały się przysłowiowe i jakże często o ich aktualności przekonują nas dzieje i obecne czasy. Dość przypomnieć skrajne postawy względem bł. Jana Pawła II, który przyjmowany z należytym szacunkiem, głośno oklaskiwany, nie był słuchany, jakby się tego należało spodziewać.

Na szczęście zbyt słaby był głos tych, którzy otwarcie sprzeciwiali się temu prorokowi Pana. Ale może znacznie boleśniejsze są postawy wierzących, którzy papieskie nauczanie przesiewają przez sito, wybierając tylko to, co wygodne dla ich stylu życia.

Bracia i Siostry!

Jesteśmy wezwani, by występować przeciw powtarzalności historii z Nazaretu. Sprzeciw wierzących nie powinien jednak sprowadzać się tylko i przede wszystkim do spektakularnych protestów, ale do dawania cichego, pokornego, a zarazem stanowczego świadectwa życia według nauki Ewangelii, którą głosił Chrystus i Jego świadkowie – prorocy naszych czasów.

To była i jest nadal siła, z jaką wierzący, z jaką Kościół może przemawiać do współczesnego świata i realizować plany Bożej Opatrzności.

Świat zmieniają świadkowie.
Świat zmieniają święci.
Oni są i będą znakiem Bożej Opatrzności.

 

Będziecie Moimi świadkami

4. Będąc wierzącymi, spełniając przy tym różne role w społeczeństwie, możemy zostać wydani na prześladowania. Możemy też doświadczyć lęków, słabości, które prorokom i świętym nie były obce. Sam święty Paweł do nich się przyznaje. Ten sam apostoł jednak potwierdza, że siła świadka, proroka, nie płynie z niego samego, ale z Boga, z Jego miłującej Opatrzności: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”.

Tak powiedział do Pawła sam Chrystus. On jest z każdym, kto pozwala się Mu prowadzić, kto wręcz cieszy się, że po ludzku jest słaby, ale Bogiem silny: „Najchętniej będę się więc chełpił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny”.

Pan Jezus, gdy spotkał się z niedowiarstwem rodaków, wyraził zdziwienie. Jednak nie zaprzestał swojej misji: „obchodził okoliczne wsie i nauczał”, nie zaprzestał kontynuowania swego posłannictwa.

Bo niepowodzenie misji w Nazarecie – nie ukazywało słabości Jezusowej nauki, lecz bardziej mówiło o głębokość niewiary i twardych sercach mieszkańców galilejskiego miasteczka. A Boża Opatrzność dała im taką szansę; mogli uwierzyć...

Wydarzenie w Nazarecie powinno wzmóc w nas czujność i otworzyć na szanse, jakie nam daje Boża Opatrzność, wszak jesteśmy „rodakami”, a nawet „krewnymi” Jezusa.

Musimy więc czuwać, aby – gdy przyjdzie – nie odrzucić Go niewiarą, brakiem miłości, czasu i posłuszeństwa. Bo prorok to nie tylko ten, który w imię Pańskie idzie i głosi Boże słowo. To najpierw ten, który przyjmuje je z wiarą, nim żyje, dla którego komunia z Bogiem jest najważniejszym celem istnienia. Przypomina o tym Psalmista, gdy porównuje wierzących do sług:

Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów.
Jak oczy służebnicy na ręce jej pani,
tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu,
dopóki się nie zmiłuje nad nami

(Ps 123)

 

Tylko taki prorok i świadek, wpatrzony życiem w Boga, będzie miał moc z wysoka. I osiągnie wiele w ludzkich sercach. I będzie skutecznym narzędziem i znakiem Bożej miłości.

Módlmy się, aby odtąd – tak jak to było od wieków – tu w tym sanktuarium ludzi wzrok spotykał się ze wzrokiem Bożej Opatrzności ku ich zbawieniu. Amen.

Inne