Rozegrane na Stożku w Wiśle-Łabajowie 23. Mistrzostwa Polski Księży i Kleryków w Narciarstwie Alpejskim odbyły się bez przeszkód, choć kapryśna aura tej zimy narciarzy nie rozpieszcza.

- Patronem tych zawodów od samego początku jest Jan Paweł II, teraz już święty. Czujemy jego opiekę również w tym zakresie. Tyle zawodów przez te lata trzeba było odwołać z powodu pogody, a na nasze Mistrzostwa Polski dobra pogoda była zawsze! - podkreśla ks. Damian Copek, czuwający nad organizacją zawodów.

- Trasa jest również dobrze przygotowana, więc powinno się dobrze jechać - dodawał ks. Copek, zapraszając na symboliczny przejazd w sutannach, podczas którego zawodnicy nie rywalizują na czas.

Ten przejazd w sutannach budził tradycyjnie spore zainteresowanie nie tylko przedstawicieli mediów oraz kibiców, ale także innych narciarzy, którzy korzystali z jednej z ostatnich okazji do szusowania. Dla wielu obserwatorów ważne było też świadectwo wspólnej modlitwy o szczęśliwy i bezpieczny przebieg narciarskiego turnieju. Modlitwę poprowadził ks. Stanisław Lasak, dyrektor salezjańskiego ośrodka rekolekcyjnego w Wiśle, który udzielił zawodnikom błogosławieństwa.

- Ta modlitwa to dla nas oczywistość. Każde nasze działanie staramy się powierzać Bożej opiece. A przez obecność w sutannach, z modlitwą odmawianą tu, na stoku, chcemy pokazać, że Bóg obecny jest również tutaj, a miejsce księdza jest nie tylko przy kościele, ale może być również tutaj - tłumaczy ks. Henryk Urbaś, salezjanin, na co dzień czuwający też nad sportowym rozwojem uczniów.

Zawodnicy przyjechali do Wisły z różnych stron Polski. Najdłuższą drogę do pokonania miał ks. Marcin Mieszczuk, który duszpasterzuje obecnie w Wejherowie. - W Gdańsku i okolicy też są księża, którzy jeżdżą na nartach, choć oczywiście miejsc do trenowania mamy mniej niż tutaj, na południu Polski. Mamy możliwość jeżdżenia w Wieżycy, a także odwiedzamy góry. Teraz też przyjechałem, żeby wziąć udział w zawodach, a przy okazji spotkać zawodników, bo niektórych poznałem już kiedyś, kiedy startowałem jeszcze jako kleryk - mówił ks. Marcin Mieszczuk. Klerycki start zakończył zdobyciem złotego medalu i podobnie zakończył rywalizację w tegorocznej edycji Mistrzostw jako zdobywca pucharu i złotego krążka.

Po zakończonej rywalizacji, podczas której nie obyło się bez przygód na trasie i zgubionych nart, ostateczna klasyfikacja wyłoniła zwycięzców. W kategorii najstarszych księży tradycyjnie bezkonkurencyjny, dosłownie, bo jako jedyny startujący w grupie powyżej 75. roku życia, zdobywcą złotego medalu i pucharu był ks. prał. Władysław Nowobilski, emerytowany proboszcz parafii św. Maksymiliana w Ciścu na Żywiecczyźnie, słynny budowniczy kościoła jednego dnia...

W kolejnej kategorii wiekowej na podium stanęli: ks. Henryk Urbaś SDB, o. Dobrosław Mężyk OFM i ks. Jan Dewera. Jak przypominał ks. Copek, o. Dobrosław był przed laty jednym z inicjatorów tych zawodów i wiele razy w nich zwyciężał. - W tym roku przytrafiła się kontuzja - tłumaczył swoją drugą lokatę franciszkanin. A zwycięstwo w tej kategorii zdobył tym razem ks. Urbaś.

W kolejnej kategorii  zwyciężył ks. Damian Copek, który zdobył też najlepszy czas całych zawodów. Drugie miejsce zajął o. Cyrus Kucharski OFM, a trzeci był ks. Paweł Oskwarek z Karpacza, który obecnie pracuje we Włoszech.

W następnej grupie młodszych księży pierwszy był ks. Marcin Mieszczuk z Wejherowa, a drugie miejsce zajął ks. Szymon Kos. Wśród najmłodszych księży złoty medal i puchar odebrał ks. Kamil Kiełkowski.

Wśród szafarzy pierwsze miejsce zdobył Dariusz Kępiński z Wrocławia, drugi był Andrzej Staniek z Katowic-Bogucic, trzeci - Antoni Berger z Bierunia. Wraz z Dariuszem Kępińskim, szafarzem z parafii św. Augustyna we Wrocławiu, na zawody przyjechała cała rodzina. Żona i córka były w tym roku jedynymi kobietami, które wystartowały w kategorii rodzinnej, a 9-letni Tadziu Kępiński był najmłodszym uczestnikiem tych zawodów.

Podziękowania księża złożyli wszystkim, którzy wsparli organizację zawodów. Otrzymał je m.in. Witold Pruski, gospodarz ośrodka narciarskiego w Wiśle-Łabajowie, a także Antoni i Karolina Bergerowie, wuefiści z Bierunia, którzy przyjechali z trzema synami i pomogli w przeprowadzeniu sportowej rywalizacji. Dwaj z nich - Franciszek i Jan - stanęli na podium w kategorii rodzinnej, zajmując drugie miejsce. Na trzecim znaleźli się Witold i Paweł Kowol, a pierwsze miejsce zdobyli Albert i Piotr Zientek.

W tym roku dyplomy otrzymali też najwierniejsi kibice narciarzy w sutannach: Wiesława Rapacz i Jan Makosz. Dla zawodników i sympatyków organizatorzy przygotowali też pamiątkowe kubeczki z podobizną św. Jana Pawła II.