„wiosnę religijną spraszam od Boga na kraj i na lud nasz”

Archidiecezja Katowicka

2013-05-04

Homilia Arcybiskupa Katowickiego na uroczystość odpustową
w parafii św. Floriana w Chorzowie, 2013-05-04 r.

Gromadzimy się dziś, by oddać cześć świętemu Florianowi męczennikowi – patronowi naszej archidiecezji, tutejszej parafii oraz miasta Chorzowa.
     W Roku Wiary – przypatrujemy się świadkom wiary – jest nim niewątpliwie nasz patron, św. Florian. Są także inni święci i błogosławieni oraz kandydaci na ołtarze, a wśród nich Sługa Boży kardynał August Hlond. Aktualnie – z woli sejmiku samorządowego trwa rok tego wielkiego Ślązaka, który po zaledwie półrocznym posługiwaniu pasterskim na Górnym Śląsku stał się prymasem Polski. Jeszcze jako administrator apostolski napisał 1 marca 1924 – na rozpoczęcie Wielkiego Postu, list pasterski „O życie katolickie na Śląsku”. W tym obszernym słowie znalazłem i takie słowa:
...wiosnę religijną spraszam od Boga na kraj i na lud nasz. Do tego odrodzenia duszy Śląskiej wzywam was wszystkich...A że dusza śląska to nic innego, jak zespół idealny wszystkich naszych dusz, więc i odrodzenie jej tylko o tyle się dokona, o ile poszczególne dusze się odrodzą. Odrodzi się rodzina, jeżeli odrodzą się jej członkowie. Odrodzi się gmina, jeżeli się odrodzą jej mieszkańcy. Odrodzi się parafia, jeżeli się w niej odrodzą wierni. Odrodzi się huta i kopalnia, jeżeli się odrodzą zajęci w niej ludzie. Odrodzi się Śląsk, jeżeli w Chrystusie odrodzą się Ślązacy. Tak wszyscy do tego odrodzenia przyczynić się musimy. Każdy niech się odrodzi w swej duszy. Każdy niech się odrodzi w swym praktycznym życiu prywatnym i publicznym. I co więcej, każdy niech się stanie tego odrodzenia apostołem...To apostolstwo chciałbym wam gorąco polecić.”

Drodzy Bracia i Siostry!
Odrodzenie religijne, o którym tak mocno pisał ks. August Hlond dokonuje się w spotkaniu z Bogiem w Jezusie Chrystusie przez Ducha Świętego. A miejscem tego spotkania jest niewątpliwie każda Eucharystia, podczas której słuchamy słowa Bożego i przyjmujemy Chleb pielgrzymów. A w tajemnicy świętych obcowania spotykamy naszych patronów, którzy w tej liturgii uczestniczą z innej, bo Bożej perspektywy.
Patrzymy wiec na postać św. Floriana, patrona tej parafii i miasta Chorzowa. Jest on przedstawiany zazwyczaj w stroju żołnierza rzymskiego; w postawie gotowej do działania z naczyniem wypełnionym wodą, aby gasić pożar. Znak wody przypomina też rzeczywistość naszego chrztu. W Roku Wiary trzeba wracać do tego wydarzenia, już może odległego w czasie, a przecież niezwykle znaczącego na życie i na wieczność.
Istotny obrzęd chrztu św. polega na zanurzeniu w wodzie lub polaniu głowy jego wodą z równoczesnym wezwanie Boga w Trójcy Jedynego.
Chrzest jest wejściem w życie chrześcijańskie. Jest bramą otwierająca drogę do tronu łaski, do wszystkich sakramentów Kościoła, których treścią jest działanie samego Chrystusa.
Chrzest jest narodzeniem do nowego życia w Chrystusie. Jest on konieczny do zbawienia, tak jak Kościół, do którego wprowadza.
Skutek chrztu lub łaski chrzcielnej jest bardzo bogatą rzeczywistością. Obejmuje ona odpuszczenie grzechu pierworodnego; narodzenie do nowego życia, przez które ochrzczony staje się przybranym synem Ojca, bratem Jezusa Chrystusa, świątynią Ducha Świętego.
Chrzest wyciska w duszy niezatarte duchowe znamię „charakter”, który konsekruje ochrzczonego do uczestnictwa w kulcie religijnym.
Chrzest został nam udzielony zaraz po narodzeniu, ponieważ jest darem Bożym i łaską, które nie wymagają ludzkich zasług. A dzieci są chrzczone w wierze Kościoła, w wierze ich rodziców oraz chrzestnych.

Bracia i Siostry!
Tak jak nasz patron – św. Florian - zostaliśmy ochrzczeni w tym samym rycie, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. I razem ze wszystkimi ochrzczonymi tworzymy wspólnotę, która od ubiegłego roku przeżywa Rok Wiary, w który pasterze Kościoła w Polsce wpisali w programie duszpasterskim słowa: być solą ziemi.
Stajemy się nią, jeśli jesteśmy nie tylko słuchaczami, ale i wykonawcami Bożego słowa, w które Bóg tchnął swego Ducha.
Bezpośrednim adresatem słów Apostoła Pawła – jak słyszeliśmy w I czytaniu - jest Tymoteusz. Są one prawdziwym drogowskazem dla każdego chrześcijanina odrodzonego w sakramencie Chrztu św.
„Bierz udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa (...). On według Ewangelii mojej powstał z martwych. Dla niej znoszę niedolę aż do więzów jak złoczyńca (...). Jeżeli bowiem z Jezusem współumieramy, z Nim również żyć będziemy” (por. 2Tm 2, 3-11).
W ten oto sposób Apostoł Narodów przypomina Tymoteuszowi – a wraz z nim wszystkim wierzącym, że to sam Chrystus jest przykładem i wzorem chrześcijańskiego męczeństwa. To On jako pierwszy oddał swe życie, z wierności wobec zbawczej woli Ojca oraz z miłości do człowieka. Chrześcijańscy męczennicy wszystkich czasów umierali przekonani, że oddając swe życie doczesne, wchodzą w nowe życie: to którym cieszy się ich zmartwychwstały Pan. Życie nie naznaczone już przemijaniem, cierpieniem ani smutkiem – życie, którego istotą jest wieczna wspólnota miłości z Bogiem.


Z taką wiarą odchodził z tego świata nasz chorzowski rodak, ks. Jan Macha, który zginął 3 grudnia 1942 r. w katowickim więzieniu.
25 czerwca 1939 roku przyjął święcenia prezbiteratu. W swoim krótkim życiu kapłańskim, posługiwał w: rodzinnej parafii p.w. św. Magdaleny w Chorzowie oraz w parafii p.w. św. Józefa w Rudzie Śląskiej. Tam rozwinął ożywioną działalność charytatywną wśród polskich rodzin, dotkniętych wyniszczającymi skutkami hitlerowskiej okupacji (szczególnie na terenie: Rudy Śląskiej, Orzegowa, Goduli, Lipin, Nowego Bytomia, Chropaczowa i Łagiewnik). Były to zwłaszcza rodziny, których członkowie przebywali we więzieniach i obozach koncentracyjnych.
    Został aresztowany 5 września 1941 roku i umieszczony w obozie przejściowym w Mysłowicach. 17 lipca 1942 roku odbyła się rozprawa sądowa. Wydano wyrok. Ks. Jan – oraz towarzyszący mu kleryk Joachim Guertler – skazany został na śmierć przez ścięcie.
    W przededniu śmierci, ten młody (28-letni) kapłan, napisał list do swych rodziców i rodzeństwa. W pełni świadomy tego, co go czeka, zawiadamia swych bliskich: „Jest to moje ostatnie pismo. Po 4 godzinach nastąpi moje stracenie... pogrzebu mi nie użyczą, ale urządźcie mi na cmentarzu cichy zakątek, żeby od czasu do czasu ktoś o mnie wspominał i zmówił Ojcze Nasz...”. Wyrok wykonano 3 grudnia 1942 roku. Spełniamy prośbę tego szlachetnego Kapłana Kościoła katowickiego; pamiętamy o nim w modlitwie i rozpoczynamy jego proces beatyfikacyjny.
I on, podobnie jak św. Florian z nadzieją podążał za słowem Chrystusa z Ewangelii: „Do każdego, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie (...). Nie bójcie się więc tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28. 32).

Umiłowani w Chrystusie!
Niech zapewnienie Jezusa przynagla nas do przyznawania się do Jezusa przed ludźmi, w każdym miejscu i w każdej sytuacji. W tym  się wyrazi „odrodzenie”, o którym mówił kard. August Hlond, również kandydat na ołtarze. Tak będziemy solą ziemi, która potrzebuje zasilenia w wymiarze społecznym, rodzinnym i pracowniczym. Wczoraj w katedrze podkreślałem, że dziś patriotyzm- przywiązanie do ojczyzny i śląskiej ojcowizny – powinien się wyrażać troską o rodzinę. Wszyscy musimy pamiętać, że rodzina, podmiot posiadający nienaruszalne prawa, znajduje swoje uwierzytelnienie w ludzkiej naturze, a nie w uznaniu przez państwo. Nie istnieje ona zatem dla społeczeństwa i dla państwa, ale społeczeństwo i państwo istnieją dla rodziny. Stwierdzenie to można przenieść na szczebl samorządowy i parafialny także.
I jeszcze Bracia i Siostry przpomnienie dwóch fundamentalnych zasad, wszak św. Florian, to nie tylko “strażak”, ale strażnik Ewangelii, wyrażanej w KNS: państwo powinno w kwestiach pracowniczych stanąć po stronie słabszego, a tym słabszym w układzie pracodawca - pracobiorca jest zawsze pracownik;
i postulat drugi: prawo do wypoczynku, a zwłaszcza ochrona niedzieli, jako dnia wolnego od pracy, dającego wszystkim możliwość wspólnego odpoczynku i świętowania.

Bracia i Siostry!
Niech słowami wsparcia i otuchy będą nam pełne nadziei słowa Jezusa – kto się przyzna do mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem.
Razem z pierwszym biskupem katowickim: To apostolstwo chciałbym wam gorąco polecić.
Boże, Ojcze, Synu i Duchu Święty,
Trójco Przenajświętsza wzywana we wszystkich kościołach świata, naszej Ojczyzny i naszej śląskiej Ojcowizny, prosimy,
Zanim zgaśnie światło naszych oczu i dzień nachyli się ku zachodowi istnienia,
Oświecaj nas i prowadź
Z ziemi mroku i rozpaczy,
Do Królestwa Bożego,
Do stolicy stawianej z kryształu i światła,
Ojcze, Synu i Duchu Święty,
Słowo,
Drogowskazie
Wbity na rozstajnych drogach kosmosu!
Nasza Nadziejo.
Boże, bogaty w miłosierdzie, wielbiony w tej tajemnicy we wszystkich naszych kościołach, wołamy do Ciebie o miłosierdzie dla nas i całego świata.
     Jezu – my budujący Kościół na Górnym Śląsku - ufamy Tobie a w Roku Wiary pokornie prosimy: Zmiłuj się nad nami i przymnóż nam wiary. Amen.

Nauczanie ks. Arcybiskupa