Abp Skworc: Jego osoba połączyła Górny Śląsk z Gnieznem i Warszawą, z całą Polską.

Archidiecezja Katowicka

2013-07-02

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
Warszawa, katedra św. Jana Chrzciciela, 2013.06.24

1. Dzisiejsza uroczystość – stawia w przed nami postać św. Jana Chrzciciela. Liturgia „pamięta” narodziny do życia ziemskiego świętego Jana Chrzciciela ze względu na Jezusa Chrystusa.
Odczytana Ewangelia pozwoliła nam poznać niezwykłe wydarzenia związane z narodzeniem syna Elżbiety i Zachariasza – a potem z rytem jego obrzezania i nadania mu imienia. Widząc to ludzie pytali: „kimże będzie to dziecię?” (Łk 1,66), „bo istotnie ręka Pańska była z nim” (Łk 1,66).
Wydaje się, że pytanie – kimże będzie... - należy do kanonu pytań, jakie stawiają sobie rodzice i nie tylko oni, kiedy na świat przychodzi nowy człowiek, który z woli Stwórcy wnosi w rzeczywistość świata niezwykły potencjał rozwoju fizycznego i duchowego.
Pewnie dnia 5 lipca 1881 roku w Brzęczkowicach na Górnośląskiej Ziemi, gdy w małżeństwie Marii i Jana Hlondów przyszedł na świat chłopiec, to właśnie pytanie – może nawet głośno niewypowiedziane – wybrzmiewało w sercach rodziców.
Dziś wiemy kim stało się to dziecko prowadzone ręką Bożej Opatrzności – jak prorok Jeremiasz, który usłyszał słowa objawienia: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, poświęciłem cię, nim przyszedłeś na świat, ustanowiłem cię prorokiem dla narodów”.
Odnosimy je dziś do Augusta Hlonda, powołanego do wyłącznej służby Ewangelii, prymasa Polski i kardynała Kościoła. Jego osoba połączyła i nadal łączy Górny Śląsk z Gnieznem i Warszawą, z całą Polską.
2. Sejmik Samorządowy Województwa Śląskiego postanowił, iż rok 2013 obchodzony będzie w województwie śląskim jako Rok kardynała Augusta Hlonda. Dziś – dzięki przychylności Metropolity Warszawskiego –możemy wspominać postać i dzieło Augusta Hlonda, modląc się katedrze warszawskiej o Jego beatyfikację i składając kwiaty na Jego grobie w kontekście tego roku i rocznic.
    Posługa pasterska pierwszego biskupa katowickiego Augusta Hlonda w nowo utworzonej śląskiej diecezji nie trwała długo, bo niespełna pół roku. Został bowiem dnia 24 czerwcu 1926 roku przez papieża Piusa XI posłany z Katowic do Gniezna i stał się prymasem Polski. A rok później – 20 czerwca otrzymał godność kardynalską.
10 października 1926 roku – podczas ingresu do katedry gnieźnieńskiej arcybiskup August Hlond powiedział mi.in „Tylko to, co na opoce Piotra zbudowano, ma trwałość i moc tejże opoki...”.
10 lat później słowa te znalazły swoje potwierdzenie, kiedy to Prymas Polski w dniu 25 listopada 1945 roku, tuż po zakończeniu II wojny światowej, przywrócił do kultu gnieźnieńską katedrę. Powiedział wtedy m.in.
Tak wybiła, po sześcioletniej profanacji, także dla tej czcigodnej bazyliki prymasowskiej godzina przywrócenia do czci i kultu bożego. Bezbożny najeźdźca nie uszanował ani sakry tego tumu, ani jego przeszłości, ani zabytków. Zhańbił tę starą macierz kościołów polskich, uchylił jej godność metropolii zachodu polskiego, nie miał względu na groby zasłużonych Prymasów, ogołocił świątynię z dostojeństwa wieków, zburzył ołtarz Ofiary przenajświętszej, usunął tron prymasowski, zdarł ze ścian klejnoty efremowskiego natchnienia i wydał ten przybytek chwały bożej na hańbę, bo słuchowiskami muzycznymi miano w nim krzepić ducha napastników zmęczonych tępieniem polskiego życia. W tej chwili z góry Lecha bije znowu stary Wojciech, obwieszczając Polsce, że dziś zbawienie stało się temu domowi...” (Homilia „Na otwarcie Bazyliki Gnieźnieńskiej”).
Pewnie równie prorockich słów użył Prymas Polski, kiedy już jako arcybiskup Warszawy, stanął w 1946 r. w ruinach tej czcigodnej katedry, która w czasie niemieckiej okupacji podzieliła los stołecznego miasta i jego mieszkańców.


Bracia i Siostry!
3. Pewnie suma wielu życiowych doświadczeń doprowadziła kard. Augusta Hlonda do stwierdzenia, że to wartości decydują o tym, kim jest człowiek, zwłaszcza w konfrontacji z ideologiami.
Wydaje się ono zawsze prawdziwe, bo człowiek od początku żył w sferze wartości, którą ukształtował Bóg. Kiedy stwarzał świat, widział, że wszystko, co uczynił, było dobre. Wartość dobra była znamieniem stworzonego kosmosu, jak i samego człowieka. Gdy ten uległ pokusie – podszeptom złego - będziecie jako bogowie - sfera wartości zmieniła się. Obok dobra pojawiło się zło. Obok życia – śmierć. Od tej pory żyjemy w sferze wartości i anty-wartości; jesteśmy jednak kierowani Bożym tchnieniem, głosem sumienia, by pierwsze wybierać, drugich unikać.
I chociaż uwagi te odnosimy przede wszystkim do człowieka jako jednostki; to przecież możemy je też aplikować do społeczeństwa i państwa.
Niewątpliwie fundamentalną wartością, o której dziś trzeba mówić jest rodzina. W Liście pasterskim: ”O chrześcijańskich zasadach życia państwowego” (1932) Prymas Hlond napisał:
Tak jak Państwo, ale jeszcze przed powstaniem pierwszego Państwa, wyłoniła się z tej samej przyrodzonej konieczności rodzina. Ma ona swe niezniszczalne prawa do bytu wprost od Stwórcy. Te prawa stanowią dziedzinę wyłączoną spod władzy państwowej, która nie tylko nie powinna w niczym osłabiać życia i zdrowia rodziny, ale raczej udzielać jej powinna szczególnej opieki, zwłaszcza w wypadkach licznego potomstwa. Bo czyż pomyślność i żywotność rodziny nie są warunkiem pomyślności państwowej? Czyż Państwo nie stoi rodziną i czyż nie chyli się z jej upadkiem? Po stopniu zaopiekowania się rodziną można dzisiaj niezawodnie poznać te kierunki polityczne, którym siła narodu i Państwa jest szczerą troską. Wymierzanie jakichkolwiek ciosów w jej prawa, spoistość, w jej świętość i pełnię życia jest robotą grabarzy ludów i zbrodnią przeciw naturze”.
 W tym samym liście podkreślał prymat sumienia i konieczność kierowania się nim katolików, uczestniczących w życiu państwowym.
Pod względem moralnym polityk katolicki powinien na wszystkich szczeblach i we wszystkich dziedzinach życia państwowego urzeczywistniać ideały etyki chrześcijańskiej. Katolicki obywatel (robotnik, urzędnik, oficer, żołnierz, poseł, senator, członek rządu) nie może mieć dwu sumień, katolickiego dla życia prywatnego, a niekatolickiego dla spraw publicznych. Prawo Chrystusowe obowiązuje we wszystkich dziedzinach. Jeżeli polityka psuje charaktery i paczy sumienia, znak to, że nie jest uczciwa. Katolicy w życiu publicznym powinni stać niewzruszenie przy zasadach prawa bożego i przyświecać przykładami wzniosłych cnót obywatelskich, a mianowicie głęboką sumiennością, uczciwością niezawodną, nieugiętą mocą ducha, pracowitością nieznużoną, wzniosłym i czystym patrjotyzmem i ofiarną służbą narodową.
Ideałem obywateli katolików i działaczy politycznych powinno być dalej uzdrowienie życia politycznego z przywar, które je doprowadziły do opłakanego zdziczenia. Klęską dzisiejszego życia publicznego jest nienawiść, która dzieli obywateli Państwa na nieprzejednane obozy, postępuje z przeciwnikami politycznymi jak z ludźmi złej woli, poniewiera ich bez względu na godność człowieczą i narodową, zniesławia i ubija moralnie. Zamiast prawdy panoszy się kłamstwo, demagogja, oszczerstwo, nieszczery i niski sposób prowadzenia dyskusji i polemiki. Żądza władzy i prywata prowadzą bezwzględną walkę o rządy i stanowiska, a pozorują ją troską o Państwo, które zwykle odłamy polityczne utożsamiają z sobą. Chorobliwe podniecenie i namiętność polityczna zasłaniają spokojny sąd o ludziach i sprawach, mieszają politykę do wszystkiego, wszystko osądzają ze stanowiska partyjnego, wyolbrzymiają znaczenie wypadków publicznych, wnoszą niepokój w całe życie. Te szkodliwe przejawy powinny ustąpić pod działaniem etyki chrześcijańskiej, która niestety dziedziny życia publicznego jeszcze należycie nie przeniknęła”.


Bracia i Siostry!
Kiedy słyszymy te słowa sprzed lat, odkrywamy ich aktualność i pytamy jaki jest współczesny pejzaż wartości, w którym żyjemy i działamy, konfrontowani z nowymi ideologiami. A te z natury swej mają totalitarne zapędy, nawet w systemie demokracji.
Chrześcijanin, człowiek wiary powinien odnaleźć w tym pejzażu właściwy porządek, ład, który pomoże kierować swoimi myślami, słowami i czynami. Ten ład, porządek, można odczytać jedynie w komunii z Bogiem i we wsłuchaniu się w głos sumienia. Nie jesteśmy pozbawieni światła z wysoka, które wskazuje drogę! Nie jesteśmy zdani na samych siebie. Mamy przewodnika, którym jest sam Chrystus, mamy świętych, co za Nim poszli; i Jana Chrzciciela, który Go poprzedzał. To on – w obronie ładu moralnego, za powiedzenie Herodowi „nie wolno” , zapłacił swoim życiem. Do takich świadków słowa i wartości należy kandydat na ołtarze – Sługa Boży August Hlond.
Świadkowie wartości nieprzemijających żyją wśród nas. Dlatego nasze wybory mogą być zdecydowane, ponieważ mamy się na kim oprzeć, mamy się na kim wzorować, jak to w łańcuchu pokoleń bywa.. Na pewno – wzorem dla Prymasa Tysiąclecia był kard. August Hlond. On to, zaraz po zakończeniu wojny, bo w 1946 roku apelował:
Życie polskie należy uleczyć z nienawiści...W życiu prywatnym i społecznym nienawiść jest siłą rozsadzającą i niszczącą, której katolikowi posługiwać się nie wolno...Naczelnym prawem Chrystusowym jest miłość wzajemna, która nikomu ani żadnej sprawie nie szkodzi, a nawet ludzi różnych zapatrywań zbliża i prowadzi do zgody... Przyszła Polska – to społeczność ludu, w której całkowitej jednomyślności poglądów wprawdzie nie będzie, ale w której jak najprędzej nastąpić musi bratanie i twórcze pogodzenie się co do istotnych zasad współżycia i ich urzeczywistnienia”.
Jakże aktualne słowa, mimo iż od ich napisania upłynęło blisko 50 lat. Tak jest ze słowami proroka, a kard. A. Hlond prorokiem był, że mają wartość ponadczasową.
Oby trwający Rok kardynała Augusta Hlonda ubogacił nas wszystkich Jego myślą; a jego myśli dodały odwagi do ewangelicznego działania.

Nauczanie ks. Arcybiskupa